Ron. . . ty
kretynie!
Obiecałam, więc jest!
Szczerze nie jestem z niej zadowolona, ale mam nadzieję, że nie
jest najgorsza ;)
Pozdrawiam :)
Beta: Kite Millie
– Kiedy zjawi się Charlie? –
zapytała podekscytowana Ginny.
– Powinien pojawić się jutro –
odpowiedziała pani Weasley z uśmiechem. – Tak się cieszę, że znowu będę
miała was wszystkich przy sobie i jeszcze wróci Hermiona!
– Hermiona? – Ron oderwał wzrok
od czasopisma na temat Quidditcha. – Skąd wiesz?
– Nie twoja sprawa – warknęła
Ginny, patrząc na brata ze złością.
– To moja przyjaciółka! –
oburzył się.
– Zadziwiające, że teraz o tym
pamiętasz – odgryzła się.
– Ginewro! – pani Weasley
uspokoiła córkę i spojrzała z naganą na syna. – Ronaldzie, wszyscy pamiętamy,
jak haniebnie zachowałeś się dwa lata temu!
Rudzielec wzruszył ramionami i na nowo zagłębił się w czytanym
magazynie.
Po chwili jednak spojrzał w okno, przypominając sobie to
zdarzenie: dzień po wygranej bitwie.
Wiedział, że powinien być z Hermioną. Leżała w skrzydle
szpitalnym po tym, jak została ranna w starciu z Lucjuszem Malfoyem. Na
szczęście jej obrażenia nie były poważne, ale musiała zostać pod opieką madame
Pomfrey przez trzy dni…
Niby wszystko było dobrze, Harry pokonał Voldemorta, cała jego rodzina
była cała i zdrowa, a Hermiona…
Hermiona wracała do zdrowa, lecz nie wszystko będzie takie same… Na
twarzy Gryfonki widnieje teraz blizna ciągnąca się przez prawy policzek…
Ron czuł coś do Hermiony przed bitwą, ale widząc ją bladą
i z opatrunkiem na policzku… Porównał ją do Lavender, która miała
piękną, gładką skórę i chciała znowu z nim być!
Rudzielec nie był w stanie spojrzeć w oczy Hermionie,
wiedząc, że musi jej wyznać, iż zamierza wyjechać z blondynką za granicę,
więc napisał list, w którym wszystko wyjaśniał, po czym opuścił Anglię, by
wrócić po dwóch latach. Bez Lavender, która niestety zostawiła go dla jednego
z szukających drużyny włoskiej…
Gdy powrócił do Nory, cała rodzina zachowywała się dziwnie, jakby coś
przed nim ukrywała. Gdy zapytał, czy mieli kontakt z Hermioną, Ginny
prychnęła, mówiąc, że nie jest to jego sprawą, natomiast pani Weasley zapewniła
go, że Hermiona jest szczęśliwa.
Harry, który zaręczył się z Ginny, na początku był na niego
wściekły za to, jak potraktował Mionę i choć wybaczył mu, nie chciał nic
mówić na temat Hermiony.
– Ile jeszcze? – Ron usłyszał
szept bliźniaków i spojrzał na nich z ciekawością.
– Chwila – mruknął George,
patrząc z uśmiechem na zegar.
– Uda się? – zapytał Fred.
– A kiedyś się nie udało?!
– oburzył się George, a po chwili milczenia spojrzeli na siebie ze
strachem.
– Raz czy dwa…
– Każdemu zdarzają się pomyłki…
– Przecież nic im się nie
stanie…
– Prawda?! – zapytali siebie
nawzajem.
– Co wy tam knujecie? – odezwała
się pani Weasley, patrząc podejrzliwie na synów.
– My? – oburzył się Fred.
– Jak możesz tak nawet myśleć? –
dołączył do niego George.
pani Weasley chciała odpowiedzieć, lecz przerwał jej trzask i na
środku salonu pojawiła się brązowa kanapa, a na niej…
– Charlie! Hermiona! –
wykrzyknęła podekscytowana Ginny.
– Co to ma znaczyć?! – Ron
gwałtownie wstał, patrząc z niedowierzaniem na śpiącego brata tulącego do
siebie Hermionę!
– Zamknij się idioto – mruknął
Charlie, nie otwierając oczu i przytulił Hermionę mocniej.
– Kochanie, obudź się –
poprosiła pani Weasley.
– Mamo, co ty robisz w Rumuni?
– zapytał Charlie, ziewając, po czym otworzył oczy i przeklął.
– Co się stało? – mruknęła zaspanym
głosem Hermiona i pisnęła, widząc Rona. – Co ty tutaj robisz? – Rozejrzała
się dokoła. – Co my robimy w Norze?
– Udało się! – Bliźniacy
przybili sobie piątkę.
– To wasza sprawka? – zapytał
poważnie pan Weasley.
– Tato, nasz wynalazek działa! –
wytłumaczył podekscytowany Fred.
– Zarobimy majątek – ekscytował
się George.
– Magiczne dowcipy Weasleyów właśnie
zyskały nowy, wspaniały produkt! – krzyknęli, podbiegając do Charlie'ego
i Hermiony. – Czuliście coś? Były jakieś problemy?
– Zabiję was – warknął Charlie. Dopiero
wtedy bliźniacy przypomnieli sobie, że zadarli ze starszym bratem, dobrze
zbudowanym, wysportowanym i umiejącym się zemścić jak mało kto! Przecież
na co dzień pracuje z groźnymi gadami! Więc co trudnego w złapaniu
i ukaraniu dwóch rudzielców?
– Nic wam nie groziło – wyjąknął
Fred.
– Zrobiliśmy jeden test –
mruknął George.
– Na kim? – Hermiona wstała
z kanapy i spojrzała na nich z rękami na piersi.
– Na gnomie – odpowiedział Fred
i wraz z bratem wybiegli z pokoju, widząc mordercze spojrzenie
Charlie’ego.
– Ja ich zabiję – warknął
najstarszy z braci.
– Pomogę ci. – Hermiona
westchnęła i uśmiechnęła się do Ginny. – Stęskniłam się!
– Ja też! – rudowłosa przytuliła
ja mocno. – Tak się cieszę, że was widzę!
– Jak się czujesz Hermionko? –
zapytała pani Weasley, mocno przytulając byłą Gryfonkę.
– Bardzo dobrze – odpowiedziała
z uśmiechem.
Ron stał bezruchu, lecz po chwili otrząsnął się.
– Co ty robiłaś na tej kanapie
z Charlie'em?! – wykrzyknął. – Gdzieś była przez dwa lata?!
– Nie twój interes – warknął
Charlie, stając przed nim. – Zbliż się do niej, a ostrzegam, że będziesz
błagał Merlina o Avadę!
– Chcę porozmawiać z przyjaciółką…
– Hermiona nie jest już twoją
przyjaciółką kretynie – przypomniał Charlie. – Straciłeś swoją szansę, gdy
zostawiłeś ją dla tej pustej blondynki!
– Wyjaśniłem wszystko w liście!
– wykrzyknął Ron.
Charlie podszedł do Hermiony i odwrócił ją do siebie tyłem.
– Wyjdź skarbie – poprosił
i wyciągnął różdżkę.
– Co ty chcesz zrobić? –
zapytała Hermiona, odwracając się i przypadając do rudzielca.
– Mam zamiar wbić trochę rozumu
w pustą głowę mojego brata – warknął Charlie. – Powinienem zrobić to już
dawno!
– Charlie – Hermiona chwyciła go
za rękę i pociągła do siebie – proszę, nie rób nic pod wpływem emocji…
– Emocji? Hermiono przez tego
kretyna przez trzy miesiące nie chciałaś spojrzeć w lustro! – wykrzyknął,
tracąc cierpliwość. – Dopiero po pół roku zaufałaś mi, gdy mówiłem, że jesteś
piękna!
– Ale ci uwierzyłam –
zarumieniła się, spuszczając głowę.
– To był najwyższy czas –
mruknął, przytulając ją i zmusił, by spojrzała na niego. – A teraz
proszę cię, wyjdź z Ginny i mamą, ponieważ muszę załatwić sprawę
z tym kretynem!
– Dla Rona nie ma już ratunku – prychnęła Ginny. – Ma mózg mniejszy niż sklątka. . .
– Dla Rona nie ma już ratunku – prychnęła Ginny. – Ma mózg mniejszy niż sklątka. . .
– Chodźmy – przerwała jej pani
Weasley i wszystkie trzy wyszły, pozostawiając w salonie pana
Weasleya, Charlie'ego i przerażonego Rona….
– Teraz sobie porozmawiamy –
warknął Charlie, patrząc na młodszego brata z nienawiścią.
– O czym? – Ron próbował
grać odważnego. – To, co było między mną i Hermioną…
– Nic nie było pomiędzy wami! –
krzyknął Charlie i chwycił Rona za przód koszuli. – Przez ciebie Miona
przez kilka miesięcy była załamana! Jak mogłeś zachować się w tak
niedojrzały sposób?!
– Myślałem, że tak będzie lepiej
– wyjąkął.
– Lepiej? – zadrwił Charlie. –
Ciesz się, że nie było cię w pobliżu, gdy Hermiona przybyła do Rumuni! –
powiedział, puszczając go i spojrzał na ojca. – Mogę go zabić?
– Sądzę, że twoja matka jest do
niego przywiązana – odpowiedział poważnie pan Weasley.
– Naszym jakże – odezwał się
Fred, wchodząc do salonu.
– Skromnym zdaniem – dodał
George, podążając za bratem.
– Należy mu się…
– Avada…
– No albo…
– Chociaż zamieńmy…
– Go w gnoma…
– Kałamarnicę…
– Chochlika…
– Szczura….
– Ropuchę…
– Skrzata…
– Fredzie, chyba…
– Obraziliśmy te biedne
stworzenia…
– Porównując je…
– Do tego osobnika…
– Który podobno…
– Jest naszym bratem…
– Ale mamy nadzieję…
– Że go podmienili!
– Chłopcy uspokójcie się –
poprosił rozbawiony pan Weasley.
– Hermiona i ja… – zaczął
Ron, lecz przerwał na widok zaciśniętej szczęki Charlie’ego.
– Nie wspominaj o Hermionie
w jednym zdaniu ze sobą – warknął.
– Miałem nadzieję, że będzie
szczęśliwa – dokończył, opadając na kanapę.
– I jest! Ale nie dzięki
tobie idioto – powiedział Charlie.
– Co się wydarzyło? Opowiedz mi!
Proszę! – Ron spojrzał na niego poważnie.
Charlie założył ręce na piersi i zapatrzył się w okno…
Wojna pozostawia wiele blizn w sercu, lecz o wiele więcej na
ciele.
Hermiona Granger sama mogła się o tym przekonać. Gdy obudziła się
w skrzydle szpitalnym po wojnie, pierwsze co zauważyła, to współczujące
spojrzenie Ginny.
Okazało się, że zaklęcie, które ją ugodziło, pozostawiło na jej
policzku szramę.
Gryfonka nie mogła uwierzyć w to, co widzi w lusterku, które
po wielu prośbach i groźbach podała jej Ginny. Blizna ciągła się od kącika
ust i znikała pod włosami.
Myślała, że nic gorszego nie może jej już spotkać, jednak myliła się…
Po chwili ciszy Ginny westchnęła głośno.
– Mój brat jest największym
kretynem, jakiego znam – powiedziała i wręczyła jej list. – Mionka, zanim
to przeczytasz, pamiętaj, że to idiota i że ja, jak i reszta rodziny
cię kochamy!
– O czym ty mówisz? –
Hermiona szybko zaczęła czytać.
Wybacz Mionka
Wiem, że powinienem być przy tobie, ale nie mogę
udawać, że to wszystko mnie nie przerosło. Czuję się przytłoczony i muszę
przyznać się do czegoś, za co możesz mnie znienawidzić, zwłaszcza, że
postanowiliśmy spróbować być razem…
Postanowiłem wrócić do Lavender. Wiem, że to nagłe,
ale w czasie bitwy zrozumiałem, że jesteś dla mnie tylko przyjaciółką i…
– Tylko przyjaciółką – załkała. –
Jakby był moim przyjacielem, wspierałby mnie!
– Hermiono…
– Chcę zostać sama –
odpowiedziała, odwracając się od przyjaciółki.
– Przyjdę jutro – obiecała Ginny
i wyszła, cicho zamykając drzwi.
Hermiona cicho załkała w poduszkę.
Harry i Ginny odwiedzali ją codziennie. Po tygodniu Hermiona miała
dość. Chciała wyjść do domu i pobyć chwilę w samotności. Nie
wiedziała, że pani Weasley ma lepszy pomysł…
– Nie zostawimy cię kochanie –
pocieszyła ją. – Mój syn… okazał się durniem!
– Zawsze wiedziałem, że z nim
musi być coś nie tak – odezwał się rudzielec, pojawiając się w drzwiach
Sali.
– Charlie – wyszeptała
zaskoczona Hermiona.
– Witaj mała. – Rudowłosy
mężczyzna uśmiechnął się do niej. – Podobno nie masz pomysłu na wakacje.
– Myślałam o przespaniu
tych dwóch miesięcy – próbowała żartować.
– Genialny pomysł – zaśmiał się.
– Ale mój jest ciekawszy…
Hermiona obudziła się, słysząc hałas dobiegający z kuchni.
Uśmiechnęła się i niespodziewanie pisnęła. Dawno nie czuła się
taka szczęśliwa. Powód?
Rudzielec z tatuażem w kształcie smoka, długimi włosami
spiętymi w kucyk i wspaniałym, wysportowanym ciałem…
Po trzech miesiącach doszła do siebie. Zrozumiała, że to Ron okazał się
durniem. Nie sądziła, że postępek przyjaciela może przynieś jej szczęście…
Pani Weasley zasugerowała, żeby Hermiona przeniosła się do Rumuni, by
pomagać Charlie'emu. . . W czym? Rudzielec często wracał poraniony z pracy.
Hermiona wiedziała, że to, co robi, jest niebezpieczne… Jak mógł na co dzień
ryzykować życie, stając twarzą w twarz z groźnymi smokami?
Bała się o Charlie'ego. Najpierw sądziła, że jest to spowodowane
wdzięcznością za jego pomoc. To on pomału udowadniał jej, że blizna na jej
policzku nie jest ważna. To dzięki niemu zaczęła wierzyć, że jest piękna…
Dzięki niemu i jego pocałunkom…
Pokochała tego odważnego i szalonego rudzielca…
Wstała szybko i pobiegła do kuchni.
Gdy ujrzała go stojącego jedynie w spodniach od pidżamy z kubkiem
kawy w ręce, uśmiechnęła się z czułością.
– Mogę się przyłączyć? –
zapytała, opierając się o framugę.
– W ostateczności –
mruknął, podchodząc do niej i przytulił ją mocno.
Hermiona westchnęła ze szczęścia… Od kilku miesięcy jej życie
przypomniało bajkę!
Nie pamiętała o Ronie i jego zdradzie. Układała sobie życie
ze wspaniałym człowiekiem i miała nadzieję, że to będzie trwało wiecznie…
– Musimy porozmawiać – odezwał
się po chwili Charlie.
– O czym? – zapytała
z obawą.
– Chodź – poprosił i chwyciwszy
ją za rękę, pociągnął w stronę salonu i usadził na kanapie. – To
ważne…
Hermiona zacisnęła ręce na kolanach. Bała się, że Charlie ma jej dość. Przecież
to pani Weasley zmusiła syna, by zaopiekował się Hermioną.
Zaopiekował…
Była Gryfonka spojrzała na niego ze strachem.
– Chcesz, żebym wyjechała? –
zapytała, nie mogąc wytrzymać w niepewności.
– Oszalałaś Granger?! –
wykrzyknął i usiadł obok. – Nie wyjedziesz! Przynajmniej mam taką nadzieję…
– Dlaczego?
– Dlaczego… dlaczego chcesz tu
zostać? – odpowiedział pytaniem na pytanie.
– Ponieważ cię kocham –
wyszeptała i przytuliła się do niego mocno.
– Ja ciebie też – odparł z uśmiechem
i zaczął bawić się jej włosami. – Więc, jeżeli mnie kochasz i podoba
ci się w Rumunii …
– To? – zapytała, patrząc na
niego wyczekująco.
– To możesz tu zostać –
odpowiedział, wzruszając ramionami.
– Dlaczego mam zostać?
– Ponieważ tego chcę – warknął.
– Charlie – wyszeptała i przytuliła
się do niego mocniej. – Nie pozbędziesz się mnie!
– Na to liczę – pocałował ją
w czubek głowy.
– Nie przeszkadzają ci. . . prawda?
– zapytała po chwili ciszy.
– Co? – Rudzielec zmarszczył
czoło i zmusił ją, by spojrzała mu w oczy.
– Moje blizny – mimowolnie
dotknęła swojego oszpeconego policzka.
– Jesteś piękna – powiedział
poważnie i pocałował ją delikatnie. – Masz przestać o nich myśleć!
– Ale…
– Hermiono, przeszkadzają ci
moje blizny? – zapytał zirytowany. – Przez smoki mam je na całym ciele…
– Odbiło ci! – oburzyła się. –
Dlaczego mają mi przeszkadzać? Charlesie Weasley czy ty… – Nagle zamilkła, gdy
dotarło do niej, co powiedziała. – Powiedziałeś to specjalnie!
– Zgadłaś – zaśmiał się.
– Kocham cię pogromco smoków –
wyszeptała z ustami przy jego ustach.
– Jesteście razem? – zapytał Ron
z niedowierzaniem.
– A co w tym dziwnego?
– zakpił Fred.
– Tylko ty możesz być w związku?
– dodał George.
– Pan Ronald…
– Dlaczego mi nie
powiedzieliście?! – Ron spojrzał na nich ze zmarszczonym czołem.
– Dowiedziałbyś się jutro –
warknął Charlie.
– Ale…
– Porozmawiajmy – odezwała się
Hermiona, stając w drzwiach.
– Jesteś pewna? – zapytał
poważnie Charlie.
– Tak – uśmiechnęła się do niego.
Gdy zostali we dwoje, Ron poczuł się nieswojo.
– Jestem kretynem… tak? –
zapytał z nieśmiałym uśmiechem.
– Coś w tym jest – mruknęła
Hermiona, siadając na kanapie.
– Przepraszam Hermiono! –
wykrzyknął Ron. – Wiem, że zachowałem się jak idiota, ale…
– Nie musisz się tłumaczyć –
przerwała mu Hermiona. – Przez jakiś czas byłam zrozpaczona, ale potem… Potem
zrozumiałam, że dzięki tobie zbliżyłam się do Charlie’ego.
– Jesteś szczęśliwa?
– Bardzo – przyznała i uśmiechnęła
się do niego. – Mam nadzieję, że ty też będziesz szczęśliwy!
– Nie nienawidzisz mnie? –
spojrzał na nią z nadzieją.
– Wybaczyłam ci Ron –
odpowiedziała po chwili milczenia. – Może nie będziemy już przyjaciółmi, ale
sądzę, że możemy… ze sobą rozmawiać…
– Ale nie długo – oznajmił
Charlie, wchodząc do salonu.
– Długo wytrzymałeś – zaśmiała
się Hermiona.
– Za długo – odparł rozbawiony
rudzielec i przyciągnął ją do siebie. – Jak się czujesz?
– Wspaniale – powiedziała,
zarzucając mu ramiona na szyję.
– Nasz Charlie jest taki
opiekuńczy – zawołał Fred, stając z resztą rodziny i Harrym w drzwiach.
– To takie słodkie! – wykrzyknął
przesadnie zachwycony George.
– Jak wy głąby będziecie mieli
zostać ojcami, zobaczymy, jak będziecie się zachowywać – powiedział Charlie,
nie odrywając wzroku od zarumienionej Hermiony.
– Ojcem? – powtórzył Ron.
– Będę babcią! – krzyknęła pani
Weasley i pobiegła, by uściskać syna i Hermionę.
– To wspaniale! – dodała Ginny,
przytulając się do Harry'ego.
– Gratuluję! – odezwał się
Potter.
Ron patrzył na Hermionę w ramionach jego starszego brata! Charlie!
Jak to możliwe, że ta dwójka jest razem? Co by się stało, gdyby nie odszedł?
Gdyby nie wybrał Lavender? Czy to on by się teraz cieszył z powodu
dziecka? To on byłby ojcem?
Hermiona wtuliła się w Charlie'ego, na co Ron skrzywił się
nieznacznie.
Popełnił błąd! Wybrał nie tą kobietę, co powinien! Hermiona…
Choć z blizną na policzku, nadal była piękna! A on? On ją
zostawił…
Idiota… Kretyn…