sobota, 21 lutego 2015

Pragnienie duszy



Skończyłam ją dosłownie przed chwilą!
Miało być inne Sevmione, ale jakoś nie mogłam się zmusić do dokończenia tamtej miniaturki , więc napisałam taką :)
Mam nadzieję, że nie jest najgorzej ;)
Zapraszam do czytania! 



Hermiona weszła przez wrota Hogwartu i z uśmiechem rozejrzała się naokoło.
Tak tęskniła za tym miejscem. Wróciły wspomnienia…. To tutaj przeżyła największe przygody swojego życia, to tutaj zawiązała przyjaźnie… Westchnęła.
Po wojnie wszystko się zmieniło… nie było już Wspaniałej Trójcy… nie było już nic… każdy chciał sobie poradzić po swojemu ze wspomnieniami wojny, strasznej i przerażającej… Harry zabił Voldemorta, wszyscy powinni żyć szczęśliwie, lecz każdy chciał pożegnać swoich bliskich, Weasley’owie opłakiwali Freda, Harry Tonks i Lupina… a ona? Ona musiała sobie poradzić ze stratą rodziców… Czarny Pan odnalazł ich w Australii i zadał największy cios Pannie Granger…
Jako jedyna z niewielu wróciła dokończyć ostatni rok w Hogwarcie. Harry i Ron postanowili zostać Aurorami, rudzielec znowu spotykał się z Lavender, a Harry dzielił swój czas pomiędzy Ginny i Teddego.
Więc wróciła do miejsca gdzie była szczęśliwa, ukończyła Hogwart z wyróżnieniem. W pisanych do przyjaciół listach  opisywała swoje osiągnięcia, lecz nie pisała o mężczyźnie który pojawiał się zawsze nieoczekiwanie, który ją irytował i denerwował, nie wspominając o obrażaniu…
Ale z jakiegoś powodu lubiła się z nim kłócić , uwielbiała patrzeć na jego wściekłą minę, słuchać jego głosu gdy dawał jej reprymendę …
Hermiona otrząsnęła się ze wspomnień i bez wahania otworzyła jedne z mijanych drzwi.
Ponad trzy lata temu, właśnie tu odnalazła Zwierciadło Ain Eingarp , to właśnie w nim ujrzała siebie i wrednego , egoistycznego czarnookiego który obejmował ją stanowczo i trzymał na ręce małą dziewczynkę….
-Pragnienie duszy – wyszeptała wtedy i uśmiechnęła się w chwili obecnej.
Znów je odnalazła, lecz tym razem nie było z nią mężczyzny lecz jej przyjaciele którzy rozumieją jej decyzje , którzy ją wspierają i nie oceniają…. Cieszą się jej szczęściem…
Westchnęła.
-Będzie ciężko- mruknęła i ruszyła do Wielkiej Sali w której trwało spotkanie byłych członków Zakony Feniksa.
Cieszyła się na to spotkanie , lecz i obawiała… tyle rzeczy się zmieniło…
-Hermiona?- usłyszała za sobą zaskoczony głos.
Odwróciła się gwałtownie i uśmiechnęła promiennie do rudowłosej.
-Witaj Ginny- powiedziała .
-Mionka!- krzyknęła tamta i rzuciła się jej na szyję- Ale za tobą tęskniłam!
-Ja za tobą też- wyszeptała wzruszona.
-Nie płacz , bo ja też się rozpłaczę- mruknęła Ginny powstrzymując łzy i objęła swój duży brzuch- Hormony mi buzują!
-Mi też- przyznała Hermiona i roześmiała się na widok jej zdumionej miny- Jak sądzę, nie masz monopolu na bycie w ciąży…
-W którym jesteś miesiącu? Kim jest ojciec? Wyszłaś za mąż? Dlaczego nic nie powiedziałaś?- posypały się pytania.
-Może gdzieś usiądziemy i porozmawiamy? Nie jestem jeszcze gotowa tam wkroczyć- zaproponowała Hermiona.
-Jasne!- zgodziła się Ginny i poszły na błonie gdy usiadły przy jeziorze. Uśmiechnęły się do siebie na wspomnienia związane z tym miejscem.
-Tutaj Harry mi się oświadczył- powiedziała rudowłosa- Zabrał mnie  tutaj po kolacji… - spojrzała na przyjaciółkę- A ciebie nie było, żebym mogła ci opowiedzieć jak się wtedy czułam, nie było cię na naszym ślubie…
-Musiałam ułożyć sobie swoje życie- wytłumaczyła Hermiona patrząc w niebo- Każde z nas musiało sobie poradzić.
-Mionka ja to rozumiem – odezwała się po chwili Ginny i uśmiechnęła się smutno- Tęsknię za Fredem… za każdym razem gdy wchodzę do Nory mam wrażenie , że zaraz pojawi się i zacznie żartować z George’m … ale on nigdy się nie zjawia- rudowłosa ukryła twarz w dłoniach- Tak bardzo tęsknie za nim…. Zawsze myślałam , że mojemu i Harrego synowi damy na imię James… ale nie mogę, gdy dowiedzieliśmy się, że to będzie chłopiec postanowiliśmy , że nazwiemy go Fred James Potter, chociaż w taki sposób będę miała przy sobie  Freda…- załkała.
-Rozumiem cię Gin- wyszeptała Hermiona przytulając przyjaciółkę.
-Jaka ja jestem!- zawołała rudowłosa- Przecież miałaś opowiadać o sobie, a ja zepsułam nastrój! Wybacz!
-Nie mam czego- Hermiona odetchnęła głęboko- A co do mojej opowieści… no cóż…
Hermiona ukończyła Hogwart oczywiście z wybitnymi, wiedziała, że teraz kariera stoi przed nią otworem, lecz nie na tym jej zależało…
W czasie ostatniego roku, wszystko się zmieniło. Jej marzeniem nie była już wymarzona praca, teraz chciała mieć rodzinę, chciała móc przytulić się do mężczyzny którego kocha i poczuć się bezpiecznie…
Szybko spakowała wszystkie swoje rzeczy i rozejrzała się po swoim pokoju.
-Czas odejść- wyszeptała.
Gdy szła korytarzem ciągnąć za sobą kufer , usłyszała szuranie w jednej z opuszczonych klas.
Wyciągnęła różdżkę i zajrzała do środka. Nikogo nie było, lecz na środku stało zwierciadło.
Wiedziała czym ono jest… jest pułapką- podszepnęła jej podświadomość- Jeżeli zobaczysz coś, czego pragniesz , a tego nie otrzymasz możesz oszaleć….
Ale nie chciała odejść , niepewnie stanęła przed nim i westchnęła.
Widziała dokładnie to co pragnęła, co kochała… kogo kochała…
-Jesteś Gryfonką Granger!- prychnęła- Zachowaj się więc jak Gryfonka i powiedz mu! Czy tak stąd odchodzisz!
Powziąwszy decyzje szybko ruszyła do lochów, bez pukania weszła do gabinetu Mistrza Eliksirów.
-Granger wiesz co to znaczy…- zaczął groźnym głosem.
-Nie obchodzi mnie to- przerwała mu i nie zważając na jego wściekłe spojrzenie mówiła dalej- W czasie wojny , gdy dyrektor kazał nam współpracować zbliżyliśmy się do siebie! Rozmawiałeś ze mną! Nie obrażałeś…. No przynajmniej nie tak często co kiedyś, pozwalałeś korzystać ze swojej prywatnej biblioteki… pocałowałeś mnie gdy szedłeś na spotkanie Śmierciożerców przed Bitwą Ostateczną!
A potem? Gdy wróciłam do Hogwartu znowu byłeś wrednym, irytującym i nieczułym draniem! Robiłeś wszystko by mnie upokorzyć i odsunąć od siebie! A ja nie wiem co takiego zrobiłam! A teraz? Teraz mam to gdzieś! Skończyłam szkołę, więc powiem coś co może wydawać ci się śmieszne! Kocham cię! Rozumiesz? Miłość jest wtedy gdy nie wyobrażasz sobie życia bez tej drugiej osoby… a ja nie mogę! A będę musiała, ponieważ jesteś idiotą! Nie widzisz szansy na szczęśliwe życie ze mną ponieważ uważasz , że jestem nic nie wartą Gryfonką! Mam tego dość! Zasługuje na to by mnie kochać Snape! Ale oczywiście wolisz być sam! Więc bądź!- krzyknęła i wyszła trzaskając drzwiami.
Gdy znalazła się w domu który odziedziczyła po śmierci rodziców, usiadła na środku salonu  i zaczęła płakać. Nie wiedziała co ma teraz zrobić… straciła rodziców, a teraz i Severusa…
-Ty go nigdy nie miałaś idiotko-  zadrwiła sama z siebie- Nie można stracić tego, czego się nigdy nie miało!
Starła łzy i już chciała wyjść na górę do sypialni, gdy drzwi wejściowe otworzyły się gwałtownie.
-Idiotka!- warknął Snape i jednym machnięciem różdżki wysłał jej kufer którego nie zdążyła rozpakować w nieznane miejsce.
-Co…- zaczęła, lecz przerwał jej podchodząc i całując ją namiętnie- Myślałaś, że pozwolę mieć ci ostatnie słowo? Na głowę upadłaś ?! Chcesz wiedzieć , dlaczego cię obrażałem? Bo miałaś się ode mnie odsunąć!
-Dlaczego?- zapytała zdumiona.
-Jestem straszy o dziewiętnaście lat! Granger do cholery mógłbym być twoim ojcem! -wykrzyknął zirytowany.
-Ale nie jesteś kretynie!- uderzyła go w pierś- Przez cały rok chciałam wrócić do tamtej chwili! Do tamtego pocałunku! Wtedy byłam szczęśliwa! Choć wiedziałam, że zaraz wszystko mogę stracić, że Voldemort może wygrać , chciałam przeżywać to na nowo bylebyś był tam!
-Idiotka- warknął i znów ją pocałował. Nie miała zamiaru go puszczać, zarzuciła mu ramiona na szyję i oddawała pocałunki z pasją.
Gdy obudziła się rano , zdezorientowana rozejrzała się po swojej sypialni. Była w niej sama…
Szybko się ubrała i zbiegła na dół. W tym momencie do domu wszedł Snape, powiesił swój płaszcz na wieszaku i spojrzał na nią drwiąco.
-Nie rób takie miny Granger- powiedział beznamiętnym tonem.
-Gdzie byłeś?- zapytała bawiąc się guzikiem od swojej koszulki.
-W Hogwarcie- odparł – Tam pracuje , zapomniałaś?
-Nie- prychnęła zakładając ręce na piersi- Ale mogłeś mnie obudzić!
-Po co?- prychnął- Spałaś, wyspałaś się , więc może nie będę musiał wysłuchiwać twojego gadania… Na co tak patrzysz?!- zapytał kręcąc z niedowierzaniem głową. Idiotka! Z kim on się zadaje?
-Pasuje tutaj- wyszeptała wpatrując się w wiszący płaszcz- Mógłby tu zostać, jeżeli…
-Po co ci mój płaszcz Granger?!- zapytał marszcząc czoło.
-Sam mówiłeś , że się z nim nie rozstajesz- wytłumaczyła rumieniąc się- Więc jeżeli on by tu został , to ty też- spuściła głowę, obawiając się że jego zniesmaczona mina może spowodować złamanie jej serca…
-Nie- odparł stanowczo i ruszył do kuchni.
-To był tylko taki pomysł- powiedziała szybko powstrzymując łzy.
-To był beznadziejny pomysł- usłyszała z kuchni- Nie stój na tych cholernych schodach idiotko, tylko idź spakować resztę rzeczy!
-Jakich rzeczy?- zapytała marszcząc czoło.
-Swoich – odpowiedział stając przed nią- Czego nie rozumiesz w tym zdaniu? MASZ SIĘ SPAKOWAĆ?
-Nie rozumiem po co się mam pakować- odparła patrząc mu z nadzieją w oczy.
Snape zacisnął szczękę i przez chwilę milczał.
-Jeżeli opowiesz o tym komukolwiek to zaprzeczę!- warknął , po czym przyciągnął ją do siebie- Kocham cię! Nie mam zamiaru pozwolić ci odejść! I wiem dokładnie co widziałaś w zwierciadle!
-Skąd wiesz o…- zaczęła lecz przerwał jej pocałunkiem.
-Ten cholerny Albus zawsze musi zostawiać je tam gdzie nie trzeba- prychnął- Wiedziałem, że  je zobaczyłaś, gdy wpadłaś do gabinetu, zaczęłaś mi się przyglądać i widziałem w twoich oczach nadzieję i ból zarazem.
-Bo wyobrażałam sobie nasze wspólne życie , ale potem docierało do mnie że nie ma na to nawet cienia szansy- wytłumaczyła wtulając się w niego.
-To jest dziecko Snape’a?- zapytała zaskoczona Ginny.
-Czemu to cię dziwi?- zaśmiała się Hermiona.
-Jak to możliwe?- wyszeptała rudowłosa.
-Widząc twój stan, myślałam, że wiesz skąd się biorą dzieci- zażartowała Hermiona.
Ginny zarumieniła się.
-Wybacz, po prostu jestem zaskoczona!- wytłumaczyła- Nie widziałam cię ponad trzy lata! A gdy się spotkałyśmy , zarzucasz mnie takimi rewelacjami!
-Jeżeli ty tak reagujesz, to co dopiero Harry i Ron- mruknęła Hermiona.
-Snape się pojawi?- zapytała Ginny.
-Tak- przyznała i spojrzała na zegarek- Już powinien być, miał tylko coś załatwić…
Nagle usłyszały potężny huk.
-Co się dzieje?- obie zaczęły się rozglądać naokoło.
-To chyba z zamku- powiedziała rudowłosa.
-Severus!- krzyknęła Hermiona i zerwała się na równe nogi.
-Na pewno nic się nie stało!- próbowała uspokoić ją Ginny z trudem za nią nadążając.
Lecz gdy wpadły do Wielkiej Sali, od razu było wiadomo, że Harry Potter i Ron Weasley pojedynkują się z Severusem Snape’em!
-Przestańcie! – krzyknęła Hermiona.
-Wyjdź Granger!- warknął Snape nie spuściwszy wzroku z przeciwników- Ja muszę pozbyć się szkodników.
-Kogo nazywasz szkodnikiem?!- oburzył się Ron.
- Ciebie kretynie- prychnął Snape.
-Ronald odłóż różdżkę !- rozkazała Pani Weasley.
-Mamo…
-Natychmiast! Ty także Harry!
-Ale…
-Harry!- tym razem odezwała się Ginny. Potter spojrzał na żonę potem na jej brzuch i z westchnieniem schował różdżkę.
-Miona!- krzyknął dostrzegając przyjaciółkę.
Lecz ona nie zwracała na niego uwagi. Szybko podbiegła do Severusa i spojrzała na niego surowo.
-Naprawdę musiałeś się z nimi pojedynkować?!
-Oczywiście- odparł wzruszając ramionami.
- A nie mogłeś choć raz usiąść sobie spokojnie i poczekać na mnie?!
-Nie- powiedział znudzonym tonem- Nie denerwuj się Granger…
-Mam się nie denerwować?! – prychnęła- Jak niby mam to robić, skoro zachowujesz się jak idiota?!
-Kogo nazywasz idiotą?!- warknął.
-Ciebie – odparła i z westchnieniem przytuliła się do niego- Przestraszyłam się…
-Nic nie zrobiłem tym matołom- powiedział obejmując ją mocno i wyszeptał do ucha- Uspokój się , nie możesz się denerwować.
-Hermiona!- krzyknął Ron – Odejdź od niego.
-Nie mam zamiaru- odpowiedziała nie spojrzawszy na rudzielca.
-Dlaczego?- zapytał zaskoczony Harry.
-Nie wasz interes- warknął Snape.
-Spokojnie kochanie- Hermiona pocałowała go czule, po czym odwróciła się w stronę Harrego i Rona, choć wiedziała, że cała reszta czeka na to co powie- No więc…
-Nie zaczyna się zdania…- zadrwił Snape.
-Nie podrzeźniaj mnie teraz- uciszyła go machnięciem ręki – Muszę wam coś wytłumaczyć… jestem z Severusem od trzech lat, pobraliśmy się , spodziewamy się dziecka… coś jeszcze? – zmarszczyła czoło – A tak! Jestem szczęśliwa, więc jak spróbujecie chociaż obrazić mojego męża, możecie pożegnać się ze mną na zawsze, czy to jasne?- zapytała patrząc wyzywająco na przyjaciół.
-Ale…- zaczął Ron.
- Nie mogłaś wybrać kogoś innego?- zapytał Harry.
-Kogoś kogo nie lubimy?
-A nie kogoś kto jest naszym wrogiem?
-Severus nie jest waszym wrogiem- poprawiła ich Hermiona.
-Jestem- warknął Snape.
-Zamilcz- uciszyła go- Wracając do rzeczy… przez ostatnie trzy lata mieszkaliśmy w Australii , Severus przenosił się tutaj na zajęcia, ale od teraz mieszkamy w Hogwarcie w jego dawnych komnatach , więc jak będziecie chcieli porozmawiać to wiecie gdzie mnie znaleźć! To na tyle! A teraz żegnam , ale zgłodniałam!- powiedziawszy to wyszła z Wielkiej Sali.
Snape uśmiechnął się krzywo i ruszył za nią. Gdy znalazła się w ich komnatach padła na kanapę i zaczęła się śmiać.
-Widziałeś ich miny?- chichotała.
-Mam na ciebie zły wpływ- powiedział Snape siadając i pociągnął ją na swoje kolana- Myślałem, że zaczniesz ich przepraszać!
-Nie mam za co- odparła całując go w haczykowaty nos- Kocham cię Severusie! I jestem szczęśliwa , że będę miała z tobą dziecko!
Snape tylko się uśmiechnął i pocałował ją namiętnie.

Trzy lata później
-Nie zgadzam się!- warknął Snape.
-To nic złego, że Lucy przyjaźni się z Fredem!- powiedziała Hermiona przewracając oczami.
-Moja córka , nie będzie spędzać czasu z synem tego przygłupa!- odparł stanowczo Mistrz Eliksirów.
-Dobrze- westchnęła Hermiona, po czym uśmiechnęła się chytrze- Więc do Potterów pójdzie moja córka!
-Granger!- warknął Snape- Dlaczego zawsze musisz mnie irytować?!
-Ponieważ wtedy tracisz nad sobą kontrolę, i jesteś taki seksowny- wymruczała mu do ucha , dłońmi sunąć po jego ciele.
-To na mnie nie działa- prychnął udając spokój, lecz Hermiona czuła jak napiął wszystkie mięśnie.
-Działa- odparła i pocałowała go czule- Pomyśl! Lucy będzie dzisiaj spała u Harrego i Ginny , a my zostaniemy sami i…
-O szóstej ją odbieram!- warknął- Ani minuty później!
-O tej godzinie ona będzie spała kochanie- przypomniała Hermiona.
-Obudzi się u siebie- wzruszył ramionami.
-Inaczej powiem- zaśmiała się Hermiona- Ty też będziesz wtedy w łóżku! Już ja o to zadbam!
-Panna Wiem to wszystko- mruknął i pogłaskał ją po zaokrąglonym brzuchu- W ciąży robisz się bardziej irytująca!
-Ale czy tak mnie kochasz!- odparła pewnie.
-Kocham- wyszeptał jej do ucha po czym pocałował namiętnie.

                                      


piątek, 13 lutego 2015

Masz czas do walentynek Malfoy!


 Hermiona westchnęła widząc przyjaciółkę, krążącą po jej dormitorium.
-Powiesz mi wreszcie o co chodzi?- zapytała tracąc cierpliwość.
-Wojna się skończyła, wszyscy są szczęśliwi, to nasz ostatni rok…- zaczęła wymieniać rudowłosa.
-Wiem- przerwała jej Hermiona przewracając oczami- I co z tego wynika?
-Ty  kochasz Malfoy’a!- wykrzyknęła Ginny opadając obok przyjaciółki na łóżko.
-Krzycz głośniej, jeszcze w Wielkiej Sali cię nie słyszeli- mruknęła Hermiona , gratulując sobie w duchu zapobiegliwości,  dzięki czemu jej pokój otoczony był zaklęciem wyciszającym, zawsze gdy rudowłosa do niej przychodziła.
-Wybacz- westchnęła Ginny- Odkąd zaczęłam spotykać się z diabełkiem, zachowuję  się jak Ślizgonka! Czyli głupio!
Obie się zaśmiały, lecz po chwili rudowłosa spoważniała.
-Mam pewien pomysł, który może sprawić , że spełnią się twoje marzenia, ale z drugiej cię zranić- wyznała cicho.
-O czym ty mówisz?- zainteresowała się Hermiona.
-Blaise poddał mi pewien pomysł… otóż może zmusić Malfoy’a do zakładu..
-Jakiego zakładu?- zdziwiła się starsza Gryfonka.
-Oj… Malfoy będzie musiał cię zdobyć do walentynek!- wyrzuciła z siebie Ginny.
Hermiona spojrzała na nią poważnie. Mogły spełnić się jej marzenia… trwały by krótko, ale …
-Zrób to- powiedziała.
-Jesteś pewna?
-Tak- odparła stanowczo- Będę miała wspominania!
-Dobrze- Ginny westchnęła-  załatwimy to jutro!
Na następny dzień, przyjaciółka zaciągnęła Hermionę na korytarz na szóstym piętrze.
-Co my tu robimy?- zapytała gdy schowały się za jedną ze zbroi.
-Zobaczysz- uciszyła ją Ginny.
Po chwili pojawił się Zabini z Draconem.
Hermiona zrozumiała o co chodzi ,  właśnie teraz  dojdzie do zakładu…
-Mam poderwać Granger?- zaśmiał się Malfoy patrząc na przyjaciela z politowaniem- Odbiło ci?
-Widać , że pękasz-  zakpił Zabini.
-Ja?- oburzył się blondyn- Poderwę ją!
-Masz czas do walentynek- powiedział Blaise- Ma powiedzieć, że cię kocha! Inaczej się nie liczy!
-Co będę za to miał?- zapytał Draco z iść ślizgońskim uśmieszkiem,.
-Wiesz co- przypomniał Zabini.
-Zgoda- Malfoy włożył ręce do kieszeni – To będzie … interesujące!
-Pamiętaj , że musisz się z nią spotykać przez trzy miesiące! Do walentynek!- przypomniał Diabeł.
- Trzy miesiące?- zadrwił Draco- Jakoś przetrwam!
Hermiona zamknęła oczy, gdy poczuła łzy pod powiekami.
Przez trzy miesiące Draco Malfoy będzie o nią zabiegał, przez trzy miesiące będzie udawał , że mu zależy, przez trzy miesiące…. Hermiona będzie żyła życiem o którym od dawna marzyła…
-Mam obawy- odezwała się po chwili Ginny, gdy Ślizgoni się oddalili.
-Wiem na co się zgodziłam- przypomniała jej Hermiona.
-No tak.. ale to był mój głupi pomysł, a gdy potem ,…. No wiesz- rudowłosa spojrzała na nią ze współczuciem.
-Gdy potem będzie się pławił w chwale , że mnie zdobył, a ja będę cierpieć , nie będę miała do ciebie pretensji- obiecała Hermiona.
Następnego dnia wstała zdenerwowana. Wiedziała, że właśnie od dziś Draco zacznie się o nią starać.
Zaczęły się ferie , więc w Zamku będzie tylko kilkoro uczniów, co da im trochę prywatności.
Gdy zeszła do salonu, ujrzała blondyna ze szklaneczką Whisky stojącego przy kominku.
-Witaj Granger- powiedział uśmiechając się seksownie.
-A ty co taki miły?- zapytała marszcząc czoło. Nie mogła pozwolić , by dowiedział się, że ona wie o zakładzie!
-Zawsze jestem miły Hermiono- wymruczał puszczając do niej oczko.
-Udam , że ci wierzę- mruknęła kierując się do drzwi.
-Gdzie idziesz?- zapytał idąc za nią.
-Do biblioteki- odpowiedziała i zatrzymała się gwałtownie , przez co blondyn na nią wpadł, chcąc uchronić ją od upadku, objął ją w tali i przyciągnął do siebie. Przez chwili patrzyli na siebie w ciszy.
Hermiona zarumieniła się i odchrząknęła. Malfoy szybko ją puścił.
-Idę z tobą!- zdecydował chowając ręce do kieszeni.
-A ty wiesz co to biblioteka? – zakpiła chcąc ukryć zmieszanie- Tam są tylko książki!
-Naprawdę?- udał zdziwienie.
-Taka niespodzianka- powiedziała i odwróciła się by odejść, ale Draco złapał ją za rękę i zaczął ciągnąć w drugą stronę- Co ty robisz fretko?
-Zgadnij Granger- odparł nie zatrzymując się- Podobno jesteś taka inteligentn!
-Oczywiście , że jestem!- przytaknęła uśmiechając się lekko- Ale nie jestem wróżbitą!
-Nie?- zdziwił się Draco patrząc na nią z ukosa.
-Zaskoczę cię ale nie- prychnęła- A teraz wreszcie powiedz mi gdzie idziemy!
-Tutaj!- powiedział stając przed drzwiami do schowka.
-I co tam…- zaczęła lecz nie skończyła, ponieważ wepchnął ją do środka i sam wszedł za nią, po czym zatrzasnął drzwi- Co ty robisz?!
-Stoję- wyszeptał.
-Dlaczego tutaj?- zapytała także szeptem.
-Ponieważ tutaj nikt nam nie będzie przeszkadzał- odszepnął.
-Przecież, w Zamku zostało siedmioro uczniów…
-O pięciu za dużo…
-Zawsze musisz mieć jakieś pretensje?
-Zawsze musisz mieć do mnie jakieś ale?
-Zawsze musisz być irytujący?
-Zawsze musisz być pyskata?
-Zawsze musisz być … czemu właściwie szeptamy?
-Sama zaczęłaś!
-Ty zacząłeś!- oburzyła się- I po co stoimy po ciemku w schowku?
-Po to- odpowiedział, przyciągnął ją do siebie i pocałował.
Hermiona zaskoczona dopiero po chwili oddała pocałunek.
-Czemu…- chciała zapytać , ale nagle drzwi się otworzyły.
-Co to ma znaczyć?!- wykrzyknął Snape patrząc z beznamiętnym wyrazem twarzy na dwójkę uczniów, po chwili uśmiechnął się wrednie- Czyżby randka?
-My… - zaczęła Hermiona.
-Właśnie my…- dokończył się Draco.
-Elokwentni jak Potter- prychnął Snape- Przenieście się z tym jakże romantycznym spotkaniem do mojego gabinetu! Natychmiast.
Hermiona nie mogła uwierzyć, że w pierwszy dzień ferii , zarobi szlaban za całowanie się w schowku!
-Nie wierzę, że prawdziwy Ślizgon zaciąga dziewczynę do schowka!- warknął Snape do Dracona gdy szli do Lochów- Stać cię na więcej!
-Pokazuje, że Ślizgon w każdych warunkach , zdobędzie to na czym mu zależy- odparł z godnością Draco.
Hermiona przygryzła wargę. To stwierdzenia miało dwojakie rozumienie… pierwsze , że zależy mu na niej, w co prawdopodobnie podejrzewa teraz Snape, a drugie, że zależy mu na wygranej zakładu, co wie ona…
-Macie szlaban, jeżeli jeszcze do tego nie doszliście- powiedział Snape gdy znaleźli się  w jego gabinecie- Macie trzy godziny by posprzątać to pomieszczenie!
Powiedziawszy to wyszedł zamykając zaklęciem drzwi , by uniemożliwić im wyjście.
-Zarobiłam przez ciebie szlaban!- wykrzyknęła Hermiona  kładąc ręce na biodrach.
-Nie dziękuj- powiedział z lekceważącą miną , machnął różdżką i po chwili w pomieszczeniu nie można by było znaleźć nawet trochę kurzu- Jak już mamy załatwione porządki, może spędzimy ten czas lepiej?- poruszył sugestywnie brwiami.
-Możesz marzyć Malfoy- zakpiła oddalając się od niego.
-W schowku ci się podobało – powiedział z uśmieszkiem samozadowolenia.
-Tobie też- przypomniała- Ale możesz marzyć, że to się powtórzy!
-Niby czemu?- zmarszczył czoło.
-Ponieważ- spojrzała  na niego poważnie- Nie jestem taka jak twoje dziewczyny Fretko! O mnie trzeba się starać!
-O moje dziewczyny?- zaśmiał się- A ile ich niby jest?
-Mimo mojej inteligencji, nie umiem do tylu liczyć- prychnęła.
Malfoy spojrzał na nią dziwnym wzrokiem, nie mogła zinterpretować o co może mu chodzić.
-Nie znasz mnie Granger- warknął podchodząc do niej- Więc chodź ze mną na randkę!
-Na randkę?- powtórzyła- My? Malfoy ja nie wiem czy pamiętasz, ale my się nienawidzimy od lat!
-Subiektywne coś tam- mruknął- Nie ważne! Przez dwa tygodnie tych twoich przygłupów nie będzie w Hogwarcie, więc daj mi te dni, a potem jak będziesz chciała, dam ci spokój!
-Od tak?- zapytała z powątpieniem.
-Tak- przyrzekł poważnie.
-Dobrze- powiedziała z lekkim uśmiechem.
-Dobrze , że przygłupów nie ma , czy dobrze wspaniały ,genialny , szarmancki i mega przystojny i seksowny Draconie?
-W tej bajce były smoki?- zaśmiała się.
-Jeden, przystojny- odparł- I jak? Zgadzasz się?
-Tak- odparła i zarumieniła się na widok błysku w jego oczach. Jedno jego spojrzenie sprawia, że jej serce….
-W mojej obecności każdej brakuje słów- powiedział Draco widząc jej skupienie.
-Nie pochlebiaj sobie- odpowiedziała ze słodkim uśmiechem- Po prostu nie pozwalasz żadnej dojść do słowa! Cały czas mówisz o sobie!
-Przekonasz się dzisiaj wieczorem- wymruczał jej do ucha i wyszedł pogwizdując.
Hermiona zastanawiała się, jak wyczuł moment w którym Snape otworzył drzwi… dziwne…
Wieczorem Hermiona stała przed lustrem i wpatrywała się w powątpieniem w swoje odbicie.
Założyła dopasowaną niebieską sukienkę. Włosy dzięki dużej dawce zaklęć nie sterczały we wszystkie strony, lecz nadal nie była pewna, czy spodoba się blondynowi. Już miała się przebrać , gdy drzwi jej pokoju otworzyły się i stanął w nich blondyn ubrany w garnitur.
Na jej widok stanął gwałtownie i wpatrywał się w nią.
-Straciłeś głos Malfoy?- zakpiła rumieniąc się.
-Wyglądasz… łał- powiedział tylko i podszedł do niej- Nie mogę się powstrzymać- mruknął i pocałował ją namiętnie.
Gdy oderwali się od siebie, Malfoy kurtuazyjnie podał jej rękę i za pomocą kominka przeniósł ich do restauracji w modnej części magicznego Londynu.
-Jak się tutaj dostaliśmy? Nasz kominek nie jest przecież połączony…- zaczęła.
-Oj Granger, mam swoje sposoby Gryfoneczko- przerwał jej z uśmiechem.
Kelner zaprowadził ich do stolika w kącie Sali, dzięki czemu byli prawie niewidoczni dla innych, co dawało im więcej prywatności.
Po kolacji , której Hermiona prawie nie pamiętała, ponieważ Draco okazał się inteligentnym rozmówcą, wybrali się na spacer. Gdy Malfoy wszedł do jej pokoju , a potem ją wyprowadził zapomniała wziąć ze sobą jakieś okrycie, więc Draco dał jej swoją marynarkę.
- Zmarzniesz- powiedziała nieśmiało.
-Zaklęcie rozgrzewające Gryfoneczko- przypomniał jej.
Hermiona nie mogła uwierzyć ,że o nim zapomniała! Ona? Jak to się stało?! A tak… Malfoy…
-Ale oczywiście, mam też inny sposób by się rozgrzać- powiedział przytulając ją do swojego boku- Od razu lepiej.
Hermiona z uśmiechem się w niego wtuliła. Ten dzień zapamięta na zawsze! Pierwsza randka… Jeszcze trzy miesiące!
Przez całe Ferie nie było dnia , żeby Draco nie zabrał ją na spacer, wycieczkę bądź kolacje.
Spędzali ze sobą każdą wolną chwilę. Gdy uczniowie wrócili do szkoły, musieli pogodzić się z faktem , że Draco Malfoy i Hermiona Granger są parą! Hermiona nie przejmowała się innymi uczniami, lecz Harrym i Ronem! Ich zachowanie było … zaskakujące.
- Dotarło do was, że spotykam się z Draconem?- zapytała marszcząc czoło i patrząc na przyjaciół uważnie.
-Tak- odparł Harry wzdychając.
-I się z tego cieszycie?- zapytała nie mogąc uwierzyć.
-Od razu cieszymy- prychnął Ron- Po prostu chcemy żebyś była szczęśliwa!
-Właśnie- potwierdził Harry.
-Dobrze się czujecie?- zapytała mrożąc oczy- Może musicie iść do madame Pomfrey? Spadliście z mioteł? Uderzył was tłuczek? Ktoś was przeklął?
-Po prostu się z tym pogodziliśmy Mionka- odparł Harry wzruszając ramionami.
-Właśnie- potwierdził Ron.
Co sie tutaj dzieje?- zastanawiała się Hermiona . Harry Potter i Ronald Weasley bez szemrania przyjęli do wiadomości, że ich przyjaciółka Hermiona Granger spotyka się z Draconem Malfoy’em!
Po chwili jednak stwierdziła , że jej przyjaciele wreszcie dorośli!
Czas leciał nieubłagalnie…. Minuta zmieniała się w godzinę, godzina w dzień, dzień w tydzień, a tydzień w miesiąc… Tak upłynęło prawie trzy miesiące… Jeszcze tylko tydzień pozostał do walentynek…
Hermiona była szczęśliwa przez ten czas.  Draco adorował ją, nie odstępował jej nawet na krok…
Czuła się kochana… szkoda , że to tylko zakład…
-Ginny…- Hermiona spojrzała na przyjaciółkę ze łzami w oczach-Ja już nie mogę…
-Jeszcze tydzień- przekonywała ją rudowłosa.
-Tylko tydzień!- przypomniała Hermiona- A nic się nie zmieniło… nadal dla niego to tylko zakład… a ja? Moje uczucia się nie zmniejszyły! Jest gorzej! Doszło do tego, że zaczęłam sobie wyobrażać naszą wspólną przyszłość!
-Co w tym złego?
-To, że za siedem dni, on będzie się pławił w chwale, bo wytrzymał trzy miesiące, z  głupią i nudną kujonicą Granger! A ja będę załamana, bo facet którego kocham od lat, nadal uważa mnie za nic nie wartą szlame!- wykrzyknęła z płaczem.
-Mionka- Ginny przytuliła przyjaciółkę- Przepraszam… to moja wiana! Gdybym nie wymyśliła tego głupiego planu..
-To nadal bym go kochała- wyszeptała Hermiona- Dzięki tobie, przynajmniej mam wspomnienia … będą mi musiały wystarczyć.
-Hermiona- w głosie Ginny było słuchać powagę- Ty chcesz to zrobić … prawda?
-Tak- odparła stanowczo Gryfonka odsuwając się od rudowłosej- Wiem, że to nieodpowiedzialne i… nie powinnam tego robić, ale go kocham… to będzie dla mnie… pożegnanie- dokończyła zamykając oczy.
-Malfoy to idiota ,  jeżeli nadal cię nie pokochał- powiedziała zirytowana Ginny- Jesteś najlepszą rzeczą jaka go w życiu spotkała!
Hermiona nic nie odpowiedziała. Wiedziała, że wszystko się skończy. Jej bajka nie będzie miała szczęśliwego zakończenia, ale obiecała sobie, że zrobi wszystko by zakończyć ich „związek” z jak największą ilością pocałunków i uśmiechów Malfoy’a. Jego oczy będą ją prześladować do końca życia.
-Oczy są oknem duszy- przypomniała sobie słowa matki. Ale oczy blondyna są nieprzeniknione… tylko raz widziała w nich błysk… w dniu w którym zgodziła się na pierwszą randkę… tylko ten jeden raz, pozwolił jej zobaczyć  uczucia.
-Walentynki będą najgorszym i najlepszym dniem w moim życiu- powiedziała Hermiona z wymuszonym uśmiechem.
Ginny nic nie odpowiedziała, tylko przytuliła ją mocno.
-Skarbie gotowa?- zapytał Draco wchodząc do jej dormitorium , gdy zobaczył obejmujące się dziewczyny zagwizdał- Mogę się przyłączyć?
-W snach Malfoy- prychnęła Ginny wychodząc.
-Co się stało?- blondyn spoważniał i usiadł obok Hermiony.
-Nic – odparła wtulając się w niego- Babskie sprawy.
-Więc lepiej mnie nie wtajemniczaj- udał przerażonego.
-Obiecuje- zaśmiała się.
Na drugi dzień Hermiona ubrała niebieską sukienkę w której była na pierwszej randce i wyciągnęła zaskoczonego Dracona na spacer.
-Mieliśmy spędzić dzisiejszy wieczór z Zabinim i rudą- mruknął z uśmiechem.
-Jeżeli wolisz z nimi, możemy wrócić i…- nie dokończyła ponieważ zamknął jej usta pocałunkiem.
-Możesz pomarzyć- powiedział stanowczo- Teraz prowadź gryfoneczko!
Hermiona z uśmiechem zaprowadziła go na polanę w Zakazanym Lesie. Na środku znajdował się czarodziejski  namiot który rozłożyła z samego rana. W środku znajdował się stół nakryty na dwie osoby.
-Kolacja?- zdziwił się Draco- Nie spodziewałem się.
-Widzisz, jak umiem zaskakiwać- uśmiechnęła się.
-Rób to częściej- poprosił nagle ,widząc jej poważne spojrzenie uśmiechnął się- No dalej Granger! Głodny jestem!
Hermiona wiedziała, że jej związek skończy się za sześć dni… wiedziała także , że chciałaby obudzić się przy blondynie. Lecz nie chciała tego jeszcze dziś… dlaczego? Obawiała się , ze wtedy Ślizgon, skróci im czas, że nie będzie miała tych kilku dni… więc po kolacji wrócili do zamku.
Dzień przed walentynkami Hermiona chodziła po swoim pokoju i powtarzała , że wie co robi, że zdaje sobie sprawę ze swojego postępowania…. Da radę!
-Gryfoneczko gotowa?- zawołał Malfoy z salonu.
-Nie- wyszeptała , lecz ruszyła do drzwi, gdy stanęła oko w oko z blondynem nie mogła powstrzymać uśmiechu- gdzie idziemy?
-W jedno tajemnicze miejsce!- powiedział.
Okazało się , że miał na myśli Pokój życzeń. Gdy znaleźli się w środku zarumieniła się na widok wielkiego łoża w rogu pomieszczenia. W centralnym punkcie stał stolik i dwa krzesła.
Hermiona zmarszczyła czoło. Gdyby teraz wyszła Malfoy nie wygra zakładu… więc może będzie chciał jeszcze trochę czasu? Może Zabini da mu jeszcze tydzień by ją uwiódł?
-Granger!- usłyszała zirytowany głos ślizgona- Mówię do ciebie od … - nie dokończył ponieważ zamknęła mu usta pocałunkiem. Nie miała zamiaru tracić czasu, mają przed sobą całą noc, jeżeli tylko tyle jej zostało,  postanowiła wykorzystać to by mieć wspomnienia!
Gdy rano się obudziła , z niedowierzaniem przypomniała sobie wczorajszy wieczór. Było wspaniale… Draco był delikatny i czuły… zachowywał się tak jakby mu na niej zależało…
-Nie myśl Granger- mruknął przez sen, przyciągając ją do siebie.
-Ja…- zaczęła , ale nie wiedziała co powiedzieć, dopiero po chwili odezwała się- Dzisiaj są walentynki…
-Wiem- powiedział Malfoy nie otwierając oczu- I co z tego?
-Przecież….- westchnęła i przytuliła się do niego- Dzisiaj jest dzień zakochanych… - zamknęła oczy by powstrzymać łzy które nie proszone pojawiły się w jej oczach- Dzisiaj mija dzień w którym twoja misja się  kończy, dzisiaj jest dzień w którym wygrywasz zakład, dzisiaj jest dzień który powinieneś spędzić z dziewczyną którą kochasz… albo przynajmniej lubisz… dzisiaj jest dzień w  którym nie musisz się już mną przejmować, dzisiaj jest …
-Dzisiaj jest dzień , który zapoczątkuje nasze wspólne życie Hermiono- dokończył Draco czule i pogładził ją po policzku- Otwórz oczy skarbie.
Gryfonka nie mogła uwierzyć , w to co usłyszała. Żartował sobie z niej? Gdy na niego spojrzała , pierwszy raz ujrzała miłość w jego oczach!
-Kocham cię- powiedział z uśmiechem- I nie pozbędziesz się mnie!
-Kochasz mnie?- powtórzyła- Ale przecież zakład…
-Gryfoneczko, to wszystko było ukartowane! – przerwał jej i pocałował szybko- Wiedziałem, że bez tego będziesz mnie podejrzewała o nie wiadomo co, więc ustaliłem okres czasu w którym mogłaś przestać się zadręczać, wiedziałaś dokładnie kiedy ma się zacząć i skończyć nasz związek…
-To dlatego Harry i Ron… ten szlaban!- teraz wszystko się wyjaśniło.
-Twoi kretyni … powiedzmy , że ruda, miała z nimi dużo pracy.- zaśmiał się Malfoy- Musiałem przyrzec , że mam wobec ciebie uczciwe zamiary, dopiero wtedy obiecali się nie wtrącać w nasze sprawy, a szlaban? No cóż… dobrze mieć ojca chrzestnego jako opiekuna.
-Kocham cię- powiedziała wciąż zaskoczona Hermiona.
-Wiem- odparł poważnie Draco i spojrzał jej w oczy- I jesteś moja… na zawsze, a ja twój!
-Też na zawsze?- zapytała nie wierząc w swoje szczęście.
-Na zawsze- powtórzył i pocałował ją namiętnie.
Dwa lata później
Hermiona wsunęła dłoń w dłoń Dracona, na co ten się uśmiechnął z czułością.
-Gdzie idziemy?- zapytała zaciekawiona rozglądając się dookoła.
-Niespodzianka gryfoneczko- odparł blondyn i skradł jej całusa.
Hermiona westchnęła. Wiedziała, że nic z niego nie wyciągnie… uparciuch, jej uparciuch!
-Jesteśmy- powiedział stając przed pustą polaną- Jak ci się podoba?
-Ładnie- zmarszczyła czoło- Śliczny widok i…
-Granger , błagam cię- prychnął- Przecież, nie chodzi mi o otoczenie!
-To o co Malfoy?- zapytała naśladując jej ton.
-O to- powiedział machając różdżką. Przed nimi ukazał się piękny piętrowy dwór.
-Kto tu mieszka?- zapytała zachwycona.
-Taki przystojniak z żoną- odparł z dumnym uśmiechem Draco.
-Nie wierzę…- wyszeptała – Kupiłeś go?!
-Uwierz gryfoneczko- zasugerował i przytulił ją mocno- Podoba ci się?
-Jestem zachwycona!- zawołała i zaczęła ciągnąć go w stronę drzwi- Chodź szybko!
-Zawsze niecierpliwa- zaśmiał się.
-Nie marudź Malfoy- prychnęła. Gdy znaleźli się w środku Hermiona z zapartym tchem oglądała kolejne pomieszczenia- Tu jest wspaniale!
-Udał mi się Walentynowy prezent , prawda? - powiedział z krzywym uśmieszkiem- Nie przebijesz tego Granger!
-Jestem Malfoy , kretynie- odpowiedziała prostując się i zmrużyła oczy- Czy właśnie rzuciłeś mi wyzwanie?
-Oczywiście – przyznał chowając ręce do kieszeni.
-Wyzwanie przyjęte- odparła z dworski ukłonem- Przyjdź do sypialni za dwadzieścia minut!
-Do sypialni?- poluzował krawat z iście ślizgoński  uśmieszkiem- Podoba mi się taki początek…
Hermiona kołysząc biodrami ruszyła do sypialni, gdy zamknęła za sobą drzwi, oparła się o nie i uśmiechnęła.
-Te walentynki zapamiętasz na zawsze Malfoy- wymruczała.
Rok temu właśnie w walentynki została żoną tej fretki… a w tym roku?
-Gryfoneczko nadchodzę!- krzyknął Draco wchodząc po schodach.
Gdy wszedł ujrzał Hermionę siedzącą na łóżku z małą paczuszką w dłoniach.
-Czemu jesteś ubrana?- zapytał głosem pięciolatka.
-Ty tylko o jednym- prychnęła z uśmiechem i wyciągnęła do niego rękę z paczuszką- To jest mój prezent dla ciebie.
-Na pewno mi się spodoba- powiedział nieprzekonującym głosem. Wziął od niej paczkę i usiadł obok.
-Na pewno- odpowiedziała z nieśmiałym uśmiechem.
Blondyn powoli odwinął papier i otworzył pudełko.
-Co to jest?- zapytał zaskoczony wpatrując się w małe białe buciki.
-Buciki fretko- powiedziała Hermiona.
-I ja niby mam ich użyć do…?- spojrzał na nią czekając na odpowiedź.
-Nie ty masz ich używać idioto- westchnęła zirytowana- Mówiłam już , że Ślizgoni to kretyni?
-Ślizgoni są inteligentniejsi od gryfonów Granger i…- nagle przerwał , a jego źrenice się rozszerzyły- Jesteś w ciąży?!
-Brawo!- zaśmiała się gdy porwał ją w objęcia.
-Będę ojcem!- wykrzyknął zachwycony i pocałował ją namiętnie.
-Pokonałam cię- wyszeptała gdy dużo później leżeli przytuleni i zmęczeni.
-Bezsprzeczne zwycięstwo- odparł Draco kładąc dłoń na jej jeszcze płaskim brzuchu.
-Jesteś szczęśliwy?- zapytała cicho.
-Granger- zaczął groźnie i pocałował ją szybko- Nigdy masz w to nie wątpić! Pamiętaj , że to ja cię zdobyłem! Więc wiedziałem czego chcę!
-Kochanie , ja się pozwoliłam zdobyć- wymruczała mu w usta , po czym złączyła ich usta w pocałunku- Uwielbiam walentynki- zdołała jeszcze powiedzieć, zanim znowu zatracili się w swojej miłości.

                   
               
Mam nadzieję, że się podoba :)