Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jestem szczęśliwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jestem szczęśliwa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 stycznia 2014

Jestem szczęśliwa

Jestem szczęśliwa

Beta: Kite Millie
Dawno napisałam tą miniaturkę. Mam nadzieję, że nie zawiodłam.
Dziękuje za wszystkie komentarze, dają pozytywnego kopa : D
Dedykacja dla Meredith z okazji imienin:)

Ginny patrzyła zaniepokojona na przyjaciółkę, krążącą niespokojnie po jej pokoju.
 – Hermi, powiesz mi wreszcie, co się stało? – zapytała rudowłosa.
 – Nie wiem jak – mruknęła i opadła na łóżko, chowając twarz w dłoniach.
 – Wiesz, że nie ważne, co mi powiesz, ja zawszę będę cię wspierać – powiedziała ruda poważnie.
 – Wiem, ale to trudne – wyszeptała Hermiona i spojrzała na nią niepewnie. – Zakochałam się.
 – W kim? – zapytała zdziwiona.
 – No i tu zaczynają się schody – odparła dziewczyna, wzdychając. – Ginn, obiecaj, że mnie nie znienawidzisz!
 – Obiecuję.
 – Kocham… kocham Snape’a! – wyznała ze łzami w oczach. – Przepraszam!
 – Za co przepraszasz? – zapytała zdumiona przyjaciółka. – Przecież nie mamy wpływu na to, co do kogo czujemy!
 – Więc nie jesteś zła? – zapytała z nadzieją w oczach.
 – Nie Hermi, tylko zmartwiona!
 – Czym?
 – On wie, że go kochasz? – zapytała, marszcząc czoło.
 – Tak – odpowiedziała, rumieniąc się Hermiona.
 – A on coś do ciebie czuje?
 – Kocha mnie – wyszeptała starsza Gryfonka z rozmarzonym uśmiechem.
 – To… dziwne, ale cieszę się – powiedziała Ginny.
 – Ja też – zaśmiała się szatynka.
 – Więc, jeżeli ty kochasz jego, co jest dla mnie zaskoczeniem, a on ciebie, co jest dla mnie dowodem, że nie jest takim wielkim kretynem, za jakiego go miałam, to nie masz się czym przejmować!
 – No właśnie, jest powód, a nawet dwa – odparła Hermiona, wzdychając. – A nazywają się Harry i Ron.
 – Na Merlina, oni wpadną w szał – powiedziała Ginewra.
 – No właśnie, a Severus nie ma zamiaru ukrywać, że jesteśmy razem – odpowiedziała Gryfonka.
 – Naprawdę? – zdziwiła się rudowłosa.
 – Tak czy tak by się wydało, bo… – zaczęła.
 – Bo co? – ponagliła ją przyjaciółka.
 – Ponieważ on… no, oświadczył mi się – wyznała zarumieniona Hermiona.
 – Że co zrobił?!
 – Poprosił mnie o rękę… To znaczy, wcale nie poprosił, tylko oświadczył mi, że wychodzę za niego, ponieważ nie ma zamiaru oddać mnie jakiemuś… eee… rudemu kretynowi ani żadnemu innemu idiocie – powiedziała, wzruszając ramionami.
 – To mnie zaskoczyłaś – powiedziała Ginny. – Ale chcesz za niego wyjść, prawda? On cię nie zmusił?
 – Nie – zaprzeczyła stanowczo Hermiona. – Kocham go! I chcę zostać jego żoną!
 – A kiedy?
 – No, myślałam o sierpniu, gdy Severus ma wakacje – powiedziała z promiennym uśmiechem.
 – Cieszę się, Mionka – Ginny podeszła i przytuliła ją do siebie.
 – Dziękuję – wyszeptała.
 – Nie masz za co!
 – Mam do ciebie prośbę – powiedziała Gryfonka poważnie.
 – Jaką?
 – Zostaniesz moją druhną? – zapytała z uśmiechem.
 – Oczywiście! – krzyknęła zachwycona rudowłosa, rzucając się jej na szyję.
 – Jeszcze zostało mi oświecić chłopaków, że wychodzę za ich znienawidzonego byłego profesora! – powiedziała Hermiona.
 – Będzie dobrze – pocieszyła ją Ginny.
 – Tak, na pewno – odpwiedziała nieprzekonana.
 – Najwyżej po tylu latach będziemy w końcu miały ich z głowy  – dodała, na co obie aż się zaczęły krztusić ze śmiechu.
 – Czekaj,  zaręczyłaś się ze Snape’m i nadal mieszkasz u rodziców? – zdziwiła się rudowłosa.
 – Nie – odparła rumieniąc się Hermiona. – U Severusa w domu.
 – A gdzie to jest? – zapytała Ginny.
 – Chodź – powiedziała Hermiona i obie wyszły z pokoju rudowłosej.
Skierowały się do kuchni i weszły do kominka. Hermiona wzięła garść proszku Fiuu i krzyknęła:
 – Jaskinia!
Pojawiły się w pięknym salonie. Ginny zdumiona wyszła z kominka i rozglądał się wokoło.
 – Chcesz mi powiedzieć, że tu mieszka Snape?
 – Tak, choć musiałam trochę pozmieniać – zaśmiała się Hermiona. – Zabronił mi tylko dotykać się laboratorium, które znajduje się pod domem.
 – Domem? – powtórzyła Ginny. – To nie dom, tylko dwór!
 – Ślicznie tu, prawda? – zapytała Hermiona i pociągła ją na podwórze. – Nie widziałaś jeszcze ogrodu!
 – Mionka, dlaczego nazywa się Jaskinia?
 – Severus powiedział, że Dumbledore nazwał ten dom tak, gdy był tu pierwszy raz. Podobno, gdy Sev oddziedziczył go po dziadkach, wystrój przypominał jaskinię.
 – Hermiona! – usłyszała wołanie Severusa, weszła do domu z uśmiechem.
 – Co się stało? – zapytała, podchodząc do niego.
 – Nic – objął ją i pocałował krótko.
 – Stęskniłeś się? – zapytała z uroczym uśmiechem.
 – Ja nie tęsknię – warknął, lecz jego spojrzenie mówiło co innego.
 – Kocham cię uparciuchu – wyszeptała.
 – Ja ciebie też – powiedział i pocałował ją w czoło. – Jak poszło ci z Ginewrą?
 – Wspaniale – odparła. – Ginny jest w ogrodzie, chodź się przywitać!
Wzięła go za rękę i, nie zważając na jego protesty, zaciągnęła go do ogrodu.
 – Dzień dobry, profesorze – przywitała się rudowłosa z uśmiechem.
 – Witam – mruknął.
Hermiona przewróciła oczami.
 – Witam, panie profesorze. Och, witam, panno Weasley, jakiż piękny dzień, nieprawdaż? Och, faktycznie – przedrzeźniała ich.
 – Czy ty się z nas śmiejesz? – zapytał głosem, który przyprawił Ginny o dreszcze, a u Hermiony wywołał śmiech.
 – Oczywiście – zaśmiała się Hermiona i pocałowała go delikatnie.
 – A powiedziałaś tym dwóm kretynom? – zapytał Snape, gdy usiedli w salonie.
 – Sev! – oburzyła się Hermiona.
 – Przepraszam – wycedził. – Czy powiedziałaś już tym dwóm wybrykom natury?
 – Snape!
 – Tym dwóm pomyłkom przy eksperymencie?
 – Severus!
 – Tym niedorozwojom, którzy zamiast mózgu mają robaka w głowie z tabliczką „Uciekaj póki możesz, dla mnie za późno, ale ty się ratuj?” – powiedział z wrednym uśmieszkiem.
Ginny nie wytrzymała i wybuchnęła śmiechem. Hermiona próbowała się powstrzymać, lecz zaraz przyłączyła się do przyjaciółki.
 – Gdzie pan takie teksty znajduje? – zapytała Ginny pomiędzy napadami śmiechu.
 – Same przychodzą – odparł Snape, wzruszając ramionami.
 – Kretyn – mruknęła Hermiona z czułością.
 – Granger, nie kretyn, tylko geniusz, to raz, dwa, co tak daleko siedzisz? – zapytał z wysoko uniesioną brwią, patrząc na narzeczoną siedzącą obok rudowłosej na kanapie.
Hermiona uśmiechnęła się i usiadła na jego kolanach, wtulając się w niego.
 – Tak lepiej – wymruczał jej do ucha.
 – Kiedy im powiesz? – zapytała Ginny.
 – Myślałam, żeby wykorzystać to, że mają wolne w niedzielę i spotkać się z nimi wtedy – odpowiedziała Hermiona.
 – Jeżeli chcesz, pójdę z tobą – zaproponowała Ginny.
 – Bardzo chcę – odparła z uśmiechem Hermiona.
 – A nie chciałaś, żebym ja z tobą szedł – powiedział z pretensją Snape.
 – Jakbyś ty poszedł, to Harry i Ron wylądowaliby w Mungu, a tego nie chcę – odpowiedziała Hermiona, całując go szybko w nos.
 – Dostałbym medal za pozbycie się tych kretynów – mruknął Snape.
 – Nie wątpię – zaśmiała się Ginny.
Hermiona spojrzała uważnie na przyjaciółkę, po czym szepnęła coś Severusowi na ucho.
Snape wstał i wyszedł z salonu, zostawiając przyjaciółki same.
 – Gdzie on poszedł? – zapytała zdziwiona Ginny.
 – Prosiłam go, by nas zostawił same – powiedziała Hermiona. – Powiesz mi, co jest między Harry’m a tobą?
 – Nic nie ma – odparła Ginny wzruszając ramionami.
 – Nie chcesz do niego wrócić? – zapytała Hermiona.
 – Nie Herm. Prawda jest taka, że zaczęłam się z kimś spotykać – przyznała Ginny.
 – Z kim? – zapytała zaskoczona Hermiona.
 – Z Blaise’m – powiedziała rumieniąc się rudowłosa.
 – Naprawdę? Z Zabinim? – niedowierzała starsza z dziewczyn.
 – Naprawdę. Spotkaliśmy się trzy miesiące temu i zostaliśmy parą – powiedziała Ginny.
 – To wspaniale! Dlaczego mi nie powiedziałaś?
 – A dlaczego ty mi nie powiedziałaś o zaręczynach? – odpowiedziała pytaniem na pytanie.
 – Bo się bałam – Hermiona pokiwała ze zrozumieniem głową. – Jakie my jesteśmy głupie! Boimy się przyznać, że zakochałyśmy się w byłych Ślizgonach, choć od zakończenia szkoły minęły dwa lata!
 – Prawda – zachichotała rudowłosa.
*******
Hermiona i Ginny weszły do pustego o tej porze Dziurawego Kotła.
 – Herm tutaj! – usłyszały i ruszyły w stronę Harry’ego i Rona, siedzących przy stoliku w kącie.
 – Cześć – przywitała się Ginny i zajęła miejsce.
 – Witaj – powiedział Harry, wpatrując się w nią uważnie.
 – Co się stało? – zapytał Ron patrząc na Hermionę.
 – Nic złego – zaśmiała się była Gryfonka.
 – Zamówiliśmy dla was kawę – powiedział Harry.
 – Dzięki – mruknęła Ginny.
 – No więc, o czym to chciałaś nas poinformować? – zapytał Harry.
 – Wychodzę za mąż – powiedziała Hermiona z uśmiechem.
 – Że co?! – krzyknął Ron. – Jak to możliwe?
 – No wiesz, jest osoba, która się oświadcza i taka, która te oświadczyny przyjmuje – odpowiedziała Ginny ze słodkim uśmiechem.
 – Nie zaczynaj – warknął rudzielec.
 – Ron, jak ty się do niej zwracasz?! – oburzyła się Hermiona.
 – Wielki Pan Ronald dowiedział się, że jestem z Blaise’m – prychnęła Ginny.
 – Jak możesz z nim się spotykać? – zapytał Ron.
 – Normalnie! – warknęła Ginny.
 – Nie zgadzam się!
 – Oj, naprawdę? – zapytała Ginny. – I co ja biedna zrobię?
 – To nie jest śmieszne!
 – Jest! – powiedziała rudowłosa. – Ron, nie masz prawa mówić mi, z kim mam się spotykać! To raz, a dwa, nie przyszliśmy tu rozmawiać o moim chłopaku, tylko o Hermionie!
 – Więc za kogo wychodzisz? – zapytał Harry.
 – Za Severusa – wyszeptała Hermiona.
 – Jakiego Severusa? – zdumiał się Ron. – Znam jednego! I jest nim ten Nietoperz!
 – No, patrz, jaki zbieg okoliczności – mruknęła Hermiona z niepewnym uśmiechem.
 – Chcesz powiedzieć, że wychodzisz za Snape’a? – wykrztusił zaskoczony Harry.
 – Tak – przytaknęła dziewczyna.
 – Nie wierzę – wyszeptał Ron, patrząc na nią w szoku.
 – To uwierz – warknęła Ginny.
 – Dlaczego właśnie on? – zapytał Harry.
 – A dlaczego nie? – zapytała Hermiona, marszcząc brwi.
 – Ponieważ to stary Nietoperz, Śmierciożerca! – warknął Ron.
 – Jest mężczyzną, którego kocham! – powiedziała stanowczo Hermiona. – I byłabym ci wdzięczna, gdybyś powstrzymał się od obrażania go!
 – Marne szanse – mruknął rudowłosy.
 – Niszczysz sobie życie! – powiedziała Harry, kręcąc z niedowierzaniem głową.
 – To moje życie, więc mogę z nim robić co chcę – odpowiedziała Hermiona ze smutnym uśmiechem. – A wierz mi, moje życie jest teraz wspaniałe!
 – Ciekawe jak długo! – warknął Ron.
 – Nie będę was przekonywać, ponieważ to nie ma sensu – powiedziała, wstając. – Jeżeli zależy wam na naszej przyjaźni, zaakceptujcie, jeżeli nie, nie chcę was nigdy więcej widzieć! Żegnam!
 – Jesteście idiotami – warknęła Ginny i obie z Hermioną wyszły.

Hermiona wpadła z płaczem do domu i skierowała się do biblioteki. Usiadła w fotelu i pogrążyła się w myślach.
Snape wrócił do Jaskini i zaniepokojony ruszył do biblioteki skąd wydobywał się szloch. Wszedł do środka i przypadł do łkającej Hermiony.
 – Co się stało? – zapytał, marszcząc brwi.
 – Powiedziałam im – wyszeptała, patrząc na niego załzawionymi oczami.
 – Co ci kretyni powiedzieli? – zapytał groźnie.
 – Że rujnuję sobie życie! – załkała.
 – Może to właśnie robisz – warknął i wyszedł.
Hermiona spojrzała zdumiona na zamknięte drzwi, wstała i szybko ruszyła za nim do laboratorium.
 – O czym ty mówisz? – zapytała, stając obok niego.
 – Może mają rację? – powiedział, wzruszając ramionami. – Jestem starym, cholernie wrednym i…
 – I kocham cię jak nikogo innego na świecie – przerwała mu, po czym pocałowała namiętnie. – Nigdy więcej nie mów takich głupot!
 – Dlaczego więc ryczałaś? – warknął, przytulając ją mocno.
 – Ponieważ zdałam sobie sprawę, że moi niby przyjaciele zamiast mnie wspierać, naskoczyli na mnie – powiedziała.
 – Zawsze uważałem, że zamiast mózgu mają próżnie, ale nigdy nie chciałaś słuchać – odparł z wrednym uśmiechem.
 – Kocham cię, wredny Nietoperzu – wyszeptała i pocałowała go czule.
 – Ja ciebie też – mruknął.
 – Przykro mi, że Harry i Ron tak się zachowali – powiedziała. – Ale mam nadzieję, że zmienią zdanie.
 – Miejmy nadzieję, że jednak nie są tak do końca skretyniali i nie zrezygnują z ciebie – warknął.
********
Hermionę obudził dzwonek do drzwi. Nie mając ochoty ruszać się z pod ciepłej kołdry, wtuliła się w Severusa.
 – Kochanie, ktoś dzwoni – wymruczała mu do ucha.
 – Niech sobie dzwoni – warknął, obejmując ją i zamknął oczy.
 – Skarbie, może to coś ważnego – powiedziała zaspanym głosem.
 – Cholera – mruknął, wstając z łóżka.
Hermiona z uśmiechem patrzyła na męża ubranego jedynie w spodnie od pidżamy.
 – Wracaj szybko – wymruczała.
Snape spojrzał na nią z seksownym uśmiechem, po czym wyszedł.
Nagle usłyszała głosy, których nie spodziewała się już nigdy słyszeć. Wyskoczyła z łóżka i nie zważając na to, że ma na sobie jednie górę od pidżamy Severusa, pobiegła ku drzwiom. Scenę którą tam ujrzała, postanowiła zachować w pamięci na długo.
Severus stał z założonymi rękami na piersi, patrząc groźnie na Harry’ego i Rona w towarzystwie państwa Weasley.
 – Hermiona! – krzyknął Ron, patrząc na nią w szoku.
Wyglądała pięknie. Włosy w nieładzie, rozsypane na ramionach i odkryte długie i zgrabne nogi.
 – Zaskakująca dedukcja – warknął Snape.
 – Proszę wejść – powiedziała Hermiona z uśmiechem.
 – Nie chcemy przeszkadzać – odezwała się niepewnie Pani Weasley.
 – Na to za późno – mruknął Snape.
 – Severusie – upomniała go Hermiona i wskazała gościom salon. – Zaraz wrócimy.
Wrócili po chwili ubrani.
 – Może kawy albo herbaty? – zaproponowała Hermiona.
 – Pomogę ci, kochanie – powiedziała Molly Weasley i obie wyszły do kuchni. – Hermiono, chłopcy zrozumieli, że postąpili źle i przyszli przeprosić.
 – Lepiej późno niż wcale – westchnęła Hermiona, od ich rozmowy minął rok.
 – Nie gniewasz się, że przyszliśmy z nimi?
 – Nie, oczywiście, że nie – zaśmiała się Hermiona. – Bardzo się cieszę, że państwa widzę!
 – Och, tyle czasu minęło, odkąd widzieliśmy się po raz ostatni – powiedziała smutno Molly.
 – Pięć miesięcy – przytaknęła Hermiona. – Od ślubu Gin i Zabiniego.
Kobiety wróciły do salonu i zdumione patrzyły na Rona, który stał przerażony przy ścianie, a Snape patrzył na niego nienawistnym wzrokiem.
 – Co tu się dzieje?! – zapytała Hermiona.
 – Ron powiedział kilka słów za dużo – powiedział spokojnie Artur Weasley.
 – Kochanie, zostaw go – poprosiła Hermiona Severusa.
 – Nie trzymam go – warknął patrząc na nią z ukosa.
 – Tak? To oddaj mi różdżkę – powiedziała ze zmrużonymi oczami.
 – Wygrałaś – mruknął i jednym ruchem różdżki posadził rudzielca na kanapie.
 – Dziękuję – odparła Hermiona, siadając na fotelu i biorąc Severusa za rękę, gdy usiadł na oparciu fotela.
 – Chcieliśmy cię przeprosić, Miona – odezwał się po chwili Harry.
 – Wcześnie się obudziliście – warknął Snape, lecz zamilkł, gdy Hermiona spojrzała na niego proszącym wzrokiem, postanowił tylko rzucać im wściekłe spojrzenia.
 – Trochę nam to zajęło – przyznał Harry z niepewnym uśmiechem.
 – Przepraszamy Herm, powinniśmy cię wspierać – powiedział Ron.
 – Powinniście – przyznała poważnie, lecz po chwili uśmiechnęła się promiennie. – Cieszę się, że przyszliście.
 – Więc nam wybaczasz? – zapytał z nadzieją Harry.
 – Tak – odparła ze łzami w oczach. Wstała i podeszła do chłopaków, po czym przytuliła ich mocno. – Tęskniłam za wami.
 – My za tobą też – powiedział Harry. – Po prostu baliśmy się, że zrujnujesz sobie życie!
 – Myliliście się – odparła z uśmiechem. – Jestem bardzo, ale to bardzo szczęśliwa!
Państwo Weasley wraz z Severusem wyszli do ogrodu, pozostawiając przyjaciół samych.
 – Co się działo z wami przez rok? – zapytała, gdy usiedli na kanapie.
 – Skończyliśmy kurs aurorski – powiedział Harry. – Zaręczyłem się…
 – Z kim? – zainteresowała się Hermiona.
 – Poznałem ją na kursie, pochodzi z Francji, ma na imię Sophia – odparł Potter z uśmiechem.
 – Gratuluję – powiedziała była Gryfonka z uśmiechem. – A ty, Ron?
 – Nadal spotykam się z Luną. Mam zamiar się jej oświadczyć w najbliższym czasie – odpowiedział czerwieniąc się. – Muszę tylko nazbierać dość pieniędzy na porządny pierścionek.
 – Ron, Lunę nie będzie interesował pierścionek, tylko ty – powiedziała z czułym uśmiechem.
 – Wiem, ale chcę, żeby miała to, co najlepsze – Ron wzruszył ramionami.
 – Cieszę się, że jesteście szczęśliwi – powiedziała i wstałaby sięgnąć po filiżankę, lecz w tym momencie zakręciło jej się w głowie i gdyby nie Harry i jego szybki refleks szukającego, upadłaby na podłogę.
 – Miona, co ci jest?! – krzyknął przerażony Ron.
 – Zawołaj Severusa – wyszeptała, gdy Harry położył ją na kanapie.
Zamknęła oczy i czekała. Po chwili usłyszała jak ktoś wbiega do salonu, uchyliła powieki i spróbowała uśmiechnąć się do zdenerwowanych przyjaciół i Państwa Weasley. Snape podszedł do niej z eliksirem w ręce, pomógł jej usiąść i podał jej flakonik. Wypiła zawartość i od razu poczuła się lepiej.
 – Dziękuję, kochanie – powiedziała i pocałowała Severusa.
 – Miałaś nie wstawać gwałtownie – upomniał ją z poważną miną.
 – Wiem skarbie, ale naprawdę nie wstałam szybko – odpowiedziała z uśmiechem.
 – Mionka co ci jest? – zapytał przerażony Harry.
 – Jestem w ciąży – odpowiedziała Hermiona z promiennym uśmiechem.
 – W ciąży?! – zawołała Pani Weasley. – Och, gratuluję!
 – Dziękuję – Hermiona spojrzała czule na męża.
 – Tak, gratulujemy – powiedział Ron, otrząsnąwszy się z szoku.
 – Często mdlejesz? – zapytał Harry.
 – Nie – uspokoiła go Hermiona. – Na początku zdarzało się, ale Severus uwarzył mi eliksir, który od razu mi pomaga.
 – Który to miesiąc kochanie? – zapytała Pani Weasley, siadając obok.
 – Drugi – odpowiedział za Hermionę Snape.
 – Och, jeszcze siedem miesięcy i będziecie mieli kruszynkę – powiedziała zachwycona Molly.
 – Granger, chcesz coś?
 – Sok truskawkowy – odpowiedziała z uśmiechem.
Gdy Snape wyszedł, Harry podszedł do przyjaciółki.
 – Nie mogę uwierzyć, że będziesz miała dziecko – powiedział z niedowierzaniem.
 – Nie jesteś sam – zaśmiała się Hermiona. – Też nie spodziewaliśmy się z Severusem, że tak szybko zostaniemy rodzicami, ale jesteśmy zachwyceni.
Snape wrócił z sokiem i spojrzał na żonę.
 – Hermiono, muszę już iść do Hogwartu, masz uważać na siebie i się nie przemęczać – powiedział stanowczo. – Mrużka powinna zaraz wrócić z zakupów, więc będzie ci pomagać.
 – Nie martw się – Hermiona wstała i zarzuciła mu ramiona na szyję i stanąwszy na palcach pocałował go czule. – Obiecuję, że będę grzeczna!
 – Musiałbym cię nie znać – mruknął. – Pilnujcie ją!
 – Oczywiście – obiecał Harry.
Snape pocałował żonę i wyszedł.
 – My też już pójdziemy – odezwała się Pani Weasley. – Mam nadzieję, że przyjdziecie z Severusem do nas w odwiedziny!
 – Obiecuję – powiedziała Hermiona i po chwili została sama z przyjaciółmi.
Spędzili razem trzy godziny. Gdy Hermiona została sama, usiadła w ogrodzie i wpatrywała się w niebo z uśmiechem.
 – O czym myślisz? – usłyszała jedwabisty głos męża.
 – O tobie i o mnie, o naszym dziecku i przyjaciołach – odpowiedziała, wstała i przytuliła się do męża.
 – Jesteś szczęśliwa? – zapytał Snape, całując ją w czoło.
 – Bardzo – odparła poważnie. – Dzięki tobie.
Severus Snape spojrzał na kobietę w swoich ramionach i uśmiechnął się czule. Byli małżeństwem od prawie roku, za kilka miesięcy zostaną rodzicami. Ma wszystko, o czym kiedyś mógł tylko pomarzyć.
 – Kocham cię – wymruczał jej do ucha.
 – Wiem – zaśmiała się. – A powiedzieć ci coś, co wszyscy wiedzą?
 – Hmm – mruknął, kładąc brodę na czubku jej głowy.
 – Też cię kocham – wyszeptała wzruszona.