Jestem szczęśliwa
Beta:
Kite Millie
Dawno
napisałam tą miniaturkę. Mam nadzieję, że nie zawiodłam.
Dziękuje
za wszystkie komentarze, dają pozytywnego kopa : D
Dedykacja
dla Meredith z okazji imienin:)
Ginny
patrzyła zaniepokojona na przyjaciółkę, krążącą niespokojnie po jej pokoju.
– Hermi, powiesz mi wreszcie, co się stało? –
zapytała rudowłosa.
– Nie wiem jak – mruknęła i opadła na
łóżko, chowając twarz w dłoniach.
– Wiesz, że nie ważne, co mi powiesz, ja
zawszę będę cię wspierać – powiedziała ruda poważnie.
– Wiem, ale to trudne – wyszeptała Hermiona
i spojrzała na nią niepewnie. – Zakochałam się.
– W kim? – zapytała zdziwiona.
– No i tu zaczynają się schody – odparła
dziewczyna, wzdychając. – Ginn, obiecaj, że mnie nie znienawidzisz!
– Obiecuję.
– Kocham… kocham Snape’a! – wyznała ze łzami
w oczach. – Przepraszam!
– Za co przepraszasz? – zapytała zdumiona
przyjaciółka. – Przecież nie mamy wpływu na to, co do kogo czujemy!
– Więc nie jesteś zła? – zapytała
z nadzieją w oczach.
– Nie Hermi, tylko zmartwiona!
– Czym?
– On wie, że go kochasz? – zapytała, marszcząc
czoło.
– Tak – odpowiedziała, rumieniąc się Hermiona.
– A on coś do ciebie czuje?
– Kocha mnie – wyszeptała starsza Gryfonka
z rozmarzonym uśmiechem.
– To… dziwne, ale cieszę się – powiedziała
Ginny.
– Ja też – zaśmiała się szatynka.
– Więc, jeżeli ty kochasz jego, co jest dla
mnie zaskoczeniem, a on ciebie, co jest dla mnie dowodem, że nie jest
takim wielkim kretynem, za jakiego go miałam, to nie masz się czym przejmować!
– No właśnie, jest powód, a nawet dwa –
odparła Hermiona, wzdychając. – A nazywają się Harry i Ron.
– Na Merlina, oni wpadną w szał –
powiedziała Ginewra.
– No właśnie, a Severus nie ma zamiaru
ukrywać, że jesteśmy razem – odpowiedziała Gryfonka.
– Naprawdę? – zdziwiła się rudowłosa.
– Tak czy tak by się wydało, bo… – zaczęła.
– Bo co? – ponagliła ją przyjaciółka.
– Ponieważ on… no, oświadczył mi się – wyznała
zarumieniona Hermiona.
– Że co zrobił?!
– Poprosił mnie o rękę… To znaczy, wcale
nie poprosił, tylko oświadczył mi, że wychodzę za niego, ponieważ nie ma
zamiaru oddać mnie jakiemuś… eee… rudemu kretynowi ani żadnemu innemu idiocie –
powiedziała, wzruszając ramionami.
– To mnie zaskoczyłaś – powiedziała Ginny. –
Ale chcesz za niego wyjść, prawda? On cię nie zmusił?
– Nie – zaprzeczyła stanowczo Hermiona. –
Kocham go! I chcę zostać jego żoną!
– A kiedy?
– No, myślałam o sierpniu, gdy Severus ma
wakacje – powiedziała z promiennym uśmiechem.
– Cieszę się, Mionka – Ginny podeszła
i przytuliła ją do siebie.
– Dziękuję – wyszeptała.
– Nie masz za co!
– Mam do ciebie prośbę – powiedziała Gryfonka
poważnie.
– Jaką?
– Zostaniesz moją druhną? – zapytała
z uśmiechem.
– Oczywiście! – krzyknęła zachwycona
rudowłosa, rzucając się jej na szyję.
– Jeszcze zostało mi oświecić chłopaków, że
wychodzę za ich znienawidzonego byłego profesora! – powiedziała Hermiona.
– Będzie dobrze – pocieszyła ją Ginny.
– Tak, na pewno – odpwiedziała nieprzekonana.
– Najwyżej po tylu latach będziemy w końcu
miały ich z głowy – dodała, na co obie
aż się zaczęły krztusić ze śmiechu.
– Czekaj, zaręczyłaś się ze Snape’m i nadal mieszkasz
u rodziców? – zdziwiła się rudowłosa.
– Nie – odparła rumieniąc się Hermiona. –
U Severusa w domu.
– A gdzie to jest? – zapytała Ginny.
– Chodź – powiedziała Hermiona i obie
wyszły z pokoju rudowłosej.
Skierowały
się do kuchni i weszły do kominka. Hermiona wzięła garść proszku Fiuu
i krzyknęła:
– Jaskinia!
Pojawiły
się w pięknym salonie. Ginny zdumiona wyszła z kominka i rozglądał
się wokoło.
– Chcesz mi powiedzieć, że tu mieszka Snape?
– Tak, choć musiałam trochę pozmieniać –
zaśmiała się Hermiona. – Zabronił mi tylko dotykać się laboratorium, które
znajduje się pod domem.
– Domem? – powtórzyła Ginny. – To nie dom, tylko
dwór!
– Ślicznie tu, prawda? – zapytała Hermiona
i pociągła ją na podwórze. – Nie widziałaś jeszcze ogrodu!
– Mionka, dlaczego nazywa się Jaskinia?
– Severus powiedział, że Dumbledore nazwał ten
dom tak, gdy był tu pierwszy raz. Podobno, gdy Sev oddziedziczył go po
dziadkach, wystrój przypominał jaskinię.
– Hermiona! – usłyszała wołanie Severusa,
weszła do domu z uśmiechem.
– Co się stało? – zapytała, podchodząc do
niego.
– Nic – objął ją i pocałował krótko.
– Stęskniłeś się? – zapytała z uroczym uśmiechem.
– Ja nie tęsknię – warknął, lecz jego
spojrzenie mówiło co innego.
– Kocham cię uparciuchu – wyszeptała.
– Ja ciebie też – powiedział i pocałował
ją w czoło. – Jak poszło ci z Ginewrą?
– Wspaniale – odparła. – Ginny jest
w ogrodzie, chodź się przywitać!
Wzięła
go za rękę i, nie zważając na jego protesty, zaciągnęła go do ogrodu.
– Dzień dobry, profesorze – przywitała się
rudowłosa z uśmiechem.
– Witam – mruknął.
Hermiona
przewróciła oczami.
– Witam, panie profesorze. Och, witam, panno
Weasley, jakiż piękny dzień, nieprawdaż? Och, faktycznie – przedrzeźniała ich.
– Czy ty się z nas śmiejesz? – zapytał
głosem, który przyprawił Ginny o dreszcze, a u Hermiony wywołał
śmiech.
– Oczywiście – zaśmiała się Hermiona
i pocałowała go delikatnie.
– A powiedziałaś tym dwóm kretynom? –
zapytał Snape, gdy usiedli w salonie.
– Sev! – oburzyła się Hermiona.
– Przepraszam – wycedził. – Czy powiedziałaś
już tym dwóm wybrykom natury?
– Snape!
– Tym dwóm pomyłkom przy eksperymencie?
– Severus!
– Tym niedorozwojom, którzy zamiast mózgu mają
robaka w głowie z tabliczką „Uciekaj póki możesz, dla mnie za późno,
ale ty się ratuj?” – powiedział z wrednym uśmieszkiem.
Ginny
nie wytrzymała i wybuchnęła śmiechem. Hermiona próbowała się powstrzymać,
lecz zaraz przyłączyła się do przyjaciółki.
– Gdzie pan takie teksty znajduje? – zapytała
Ginny pomiędzy napadami śmiechu.
– Same przychodzą – odparł Snape, wzruszając
ramionami.
– Kretyn – mruknęła Hermiona z czułością.
– Granger, nie kretyn, tylko geniusz, to raz,
dwa, co tak daleko siedzisz? – zapytał z wysoko uniesioną brwią, patrząc
na narzeczoną siedzącą obok rudowłosej na kanapie.
Hermiona
uśmiechnęła się i usiadła na jego kolanach, wtulając się w niego.
– Tak lepiej – wymruczał jej do ucha.
– Kiedy im powiesz? – zapytała Ginny.
– Myślałam, żeby wykorzystać to, że mają wolne
w niedzielę i spotkać się z nimi wtedy – odpowiedziała Hermiona.
– Jeżeli chcesz, pójdę z tobą –
zaproponowała Ginny.
– Bardzo chcę – odparła z uśmiechem
Hermiona.
– A nie chciałaś, żebym ja z tobą
szedł – powiedział z pretensją Snape.
– Jakbyś ty poszedł, to Harry i Ron
wylądowaliby w Mungu, a tego nie chcę – odpowiedziała Hermiona,
całując go szybko w nos.
– Dostałbym medal za pozbycie się tych
kretynów – mruknął Snape.
– Nie wątpię – zaśmiała się Ginny.
Hermiona
spojrzała uważnie na przyjaciółkę, po czym szepnęła coś Severusowi na ucho.
Snape
wstał i wyszedł z salonu, zostawiając przyjaciółki same.
– Gdzie on poszedł? – zapytała zdziwiona
Ginny.
– Prosiłam go, by nas zostawił same –
powiedziała Hermiona. – Powiesz mi, co jest między Harry’m a tobą?
– Nic nie ma – odparła Ginny wzruszając
ramionami.
– Nie chcesz do niego wrócić? – zapytała
Hermiona.
– Nie Herm. Prawda jest taka, że zaczęłam się
z kimś spotykać – przyznała Ginny.
– Z kim? – zapytała zaskoczona Hermiona.
– Z Blaise’m – powiedziała rumieniąc się
rudowłosa.
– Naprawdę? Z Zabinim? – niedowierzała
starsza z dziewczyn.
– Naprawdę. Spotkaliśmy się trzy miesiące temu
i zostaliśmy parą – powiedziała Ginny.
– To wspaniale! Dlaczego mi nie powiedziałaś?
– A dlaczego ty mi nie powiedziałaś
o zaręczynach? – odpowiedziała pytaniem na pytanie.
– Bo się bałam – Hermiona pokiwała ze
zrozumieniem głową. – Jakie my jesteśmy głupie! Boimy się przyznać, że
zakochałyśmy się w byłych Ślizgonach, choć od zakończenia szkoły minęły
dwa lata!
– Prawda – zachichotała rudowłosa.
*******
Hermiona
i Ginny weszły do pustego o tej porze Dziurawego Kotła.
– Herm tutaj! – usłyszały i ruszyły
w stronę Harry’ego i Rona, siedzących przy stoliku w kącie.
– Cześć – przywitała się Ginny i zajęła
miejsce.
– Witaj – powiedział Harry, wpatrując się
w nią uważnie.
– Co się stało? – zapytał Ron patrząc na
Hermionę.
– Nic złego – zaśmiała się była Gryfonka.
– Zamówiliśmy dla was kawę – powiedział Harry.
– Dzięki – mruknęła Ginny.
– No więc, o czym to chciałaś nas
poinformować? – zapytał Harry.
– Wychodzę za mąż – powiedziała Hermiona
z uśmiechem.
– Że co?! – krzyknął Ron. – Jak to możliwe?
– No wiesz, jest osoba, która się oświadcza i taka,
która te oświadczyny przyjmuje – odpowiedziała Ginny ze słodkim uśmiechem.
– Nie zaczynaj – warknął rudzielec.
– Ron, jak ty się do niej zwracasz?! –
oburzyła się Hermiona.
– Wielki Pan Ronald dowiedział się, że jestem
z Blaise’m – prychnęła Ginny.
– Jak możesz z nim się spotykać? –
zapytał Ron.
– Normalnie! – warknęła Ginny.
– Nie zgadzam się!
– Oj, naprawdę? – zapytała Ginny. – I co
ja biedna zrobię?
– To nie jest śmieszne!
– Jest! – powiedziała rudowłosa. – Ron, nie
masz prawa mówić mi, z kim mam się spotykać! To raz, a dwa, nie
przyszliśmy tu rozmawiać o moim chłopaku, tylko o Hermionie!
– Więc za kogo wychodzisz? – zapytał Harry.
– Za Severusa – wyszeptała Hermiona.
– Jakiego Severusa? – zdumiał się Ron. – Znam
jednego! I jest nim ten Nietoperz!
– No, patrz, jaki zbieg okoliczności –
mruknęła Hermiona z niepewnym uśmiechem.
– Chcesz powiedzieć, że wychodzisz za Snape’a?
– wykrztusił zaskoczony Harry.
– Tak – przytaknęła dziewczyna.
– Nie wierzę – wyszeptał Ron, patrząc na nią
w szoku.
– To uwierz – warknęła Ginny.
– Dlaczego właśnie on? – zapytał Harry.
– A dlaczego nie? – zapytała Hermiona,
marszcząc brwi.
– Ponieważ to stary Nietoperz, Śmierciożerca!
– warknął Ron.
– Jest mężczyzną, którego kocham! –
powiedziała stanowczo Hermiona. – I byłabym ci wdzięczna, gdybyś
powstrzymał się od obrażania go!
– Marne szanse – mruknął rudowłosy.
– Niszczysz sobie życie! – powiedziała Harry,
kręcąc z niedowierzaniem głową.
– To moje życie, więc mogę z nim robić co
chcę – odpowiedziała Hermiona ze smutnym uśmiechem. – A wierz mi, moje
życie jest teraz wspaniałe!
– Ciekawe jak długo! – warknął Ron.
– Nie będę was przekonywać, ponieważ to nie ma
sensu – powiedziała, wstając. – Jeżeli zależy wam na naszej przyjaźni,
zaakceptujcie, jeżeli nie, nie chcę was nigdy więcej widzieć! Żegnam!
– Jesteście idiotami – warknęła Ginny
i obie z Hermioną wyszły.
Hermiona
wpadła z płaczem do domu i skierowała się do biblioteki. Usiadła
w fotelu i pogrążyła się w myślach.
Snape
wrócił do Jaskini i zaniepokojony ruszył do biblioteki skąd wydobywał się
szloch. Wszedł do środka i przypadł do łkającej Hermiony.
– Co się stało? – zapytał, marszcząc brwi.
– Powiedziałam im – wyszeptała, patrząc na
niego załzawionymi oczami.
– Co ci kretyni powiedzieli? – zapytał
groźnie.
– Że rujnuję sobie życie! – załkała.
– Może to właśnie robisz – warknął
i wyszedł.
Hermiona
spojrzała zdumiona na zamknięte drzwi, wstała i szybko ruszyła za nim do
laboratorium.
– O czym ty mówisz? – zapytała, stając
obok niego.
– Może mają rację? – powiedział, wzruszając
ramionami. – Jestem starym, cholernie wrednym i…
– I kocham cię jak nikogo innego na
świecie – przerwała mu, po czym pocałowała namiętnie. – Nigdy więcej nie mów
takich głupot!
– Dlaczego więc ryczałaś? – warknął,
przytulając ją mocno.
– Ponieważ zdałam sobie sprawę, że moi niby
przyjaciele zamiast mnie wspierać, naskoczyli na mnie – powiedziała.
– Zawsze uważałem, że zamiast mózgu mają
próżnie, ale nigdy nie chciałaś słuchać – odparł z wrednym uśmiechem.
– Kocham cię, wredny Nietoperzu – wyszeptała
i pocałowała go czule.
– Ja ciebie też – mruknął.
– Przykro mi, że Harry i Ron tak się
zachowali – powiedziała. – Ale mam nadzieję, że zmienią zdanie.
– Miejmy nadzieję, że jednak nie są tak do
końca skretyniali i nie zrezygnują z ciebie – warknął.
********
Hermionę
obudził dzwonek do drzwi. Nie mając ochoty ruszać się z pod ciepłej
kołdry, wtuliła się w Severusa.
– Kochanie, ktoś dzwoni – wymruczała mu do
ucha.
– Niech sobie dzwoni – warknął, obejmując ją
i zamknął oczy.
– Skarbie, może to coś ważnego – powiedziała
zaspanym głosem.
– Cholera – mruknął, wstając z łóżka.
Hermiona
z uśmiechem patrzyła na męża ubranego jedynie w spodnie od pidżamy.
– Wracaj szybko – wymruczała.
Snape
spojrzał na nią z seksownym uśmiechem, po czym wyszedł.
Nagle
usłyszała głosy, których nie spodziewała się już nigdy słyszeć. Wyskoczyła
z łóżka i nie zważając na to, że ma na sobie jednie górę od pidżamy
Severusa, pobiegła ku drzwiom. Scenę którą tam ujrzała, postanowiła zachować
w pamięci na długo.
Severus
stał z założonymi rękami na piersi, patrząc groźnie na Harry’ego
i Rona w towarzystwie państwa Weasley.
– Hermiona! – krzyknął Ron, patrząc na nią
w szoku.
Wyglądała
pięknie. Włosy w nieładzie, rozsypane na ramionach i odkryte długie
i zgrabne nogi.
– Zaskakująca dedukcja – warknął Snape.
– Proszę wejść – powiedziała Hermiona
z uśmiechem.
– Nie chcemy przeszkadzać – odezwała się
niepewnie Pani Weasley.
– Na to za późno – mruknął Snape.
– Severusie – upomniała go Hermiona
i wskazała gościom salon. – Zaraz wrócimy.
Wrócili
po chwili ubrani.
– Może kawy albo herbaty? – zaproponowała
Hermiona.
– Pomogę ci, kochanie – powiedziała Molly
Weasley i obie wyszły do kuchni. – Hermiono, chłopcy zrozumieli, że
postąpili źle i przyszli przeprosić.
– Lepiej późno niż wcale – westchnęła
Hermiona, od ich rozmowy minął rok.
– Nie gniewasz się, że przyszliśmy
z nimi?
– Nie, oczywiście, że nie – zaśmiała się
Hermiona. – Bardzo się cieszę, że państwa widzę!
– Och, tyle czasu minęło, odkąd widzieliśmy
się po raz ostatni – powiedziała smutno Molly.
– Pięć miesięcy – przytaknęła Hermiona. – Od
ślubu Gin i Zabiniego.
Kobiety
wróciły do salonu i zdumione patrzyły na Rona, który stał przerażony przy
ścianie, a Snape patrzył na niego nienawistnym wzrokiem.
– Co tu się dzieje?! – zapytała Hermiona.
– Ron powiedział kilka słów za dużo –
powiedział spokojnie Artur Weasley.
– Kochanie, zostaw go – poprosiła Hermiona
Severusa.
– Nie trzymam go – warknął patrząc na nią
z ukosa.
– Tak? To oddaj mi różdżkę – powiedziała ze
zmrużonymi oczami.
– Wygrałaś – mruknął i jednym ruchem
różdżki posadził rudzielca na kanapie.
– Dziękuję – odparła Hermiona, siadając na
fotelu i biorąc Severusa za rękę, gdy usiadł na oparciu fotela.
– Chcieliśmy cię przeprosić, Miona – odezwał
się po chwili Harry.
– Wcześnie się obudziliście – warknął Snape,
lecz zamilkł, gdy Hermiona spojrzała na niego proszącym wzrokiem, postanowił
tylko rzucać im wściekłe spojrzenia.
– Trochę nam to zajęło – przyznał Harry
z niepewnym uśmiechem.
– Przepraszamy Herm, powinniśmy cię wspierać –
powiedział Ron.
– Powinniście – przyznała poważnie, lecz po
chwili uśmiechnęła się promiennie. – Cieszę się, że przyszliście.
– Więc nam wybaczasz? – zapytał
z nadzieją Harry.
– Tak – odparła ze łzami w oczach. Wstała
i podeszła do chłopaków, po czym przytuliła ich mocno. – Tęskniłam za
wami.
– My za tobą też – powiedział Harry. – Po
prostu baliśmy się, że zrujnujesz sobie życie!
– Myliliście się – odparła z uśmiechem. –
Jestem bardzo, ale to bardzo szczęśliwa!
Państwo
Weasley wraz z Severusem wyszli do ogrodu, pozostawiając przyjaciół
samych.
– Co się działo z wami przez rok? –
zapytała, gdy usiedli na kanapie.
– Skończyliśmy kurs aurorski – powiedział
Harry. – Zaręczyłem się…
– Z kim? – zainteresowała się Hermiona.
– Poznałem ją na kursie, pochodzi
z Francji, ma na imię Sophia – odparł Potter z uśmiechem.
– Gratuluję – powiedziała była Gryfonka
z uśmiechem. – A ty, Ron?
– Nadal spotykam się z Luną. Mam zamiar
się jej oświadczyć w najbliższym czasie – odpowiedział czerwieniąc się. –
Muszę tylko nazbierać dość pieniędzy na porządny pierścionek.
– Ron, Lunę nie będzie interesował
pierścionek, tylko ty – powiedziała z czułym uśmiechem.
– Wiem, ale chcę, żeby miała to, co najlepsze
– Ron wzruszył ramionami.
– Cieszę się, że jesteście szczęśliwi –
powiedziała i wstałaby sięgnąć po filiżankę, lecz w tym momencie
zakręciło jej się w głowie i gdyby nie Harry i jego szybki
refleks szukającego, upadłaby na podłogę.
– Miona, co ci jest?! – krzyknął przerażony
Ron.
– Zawołaj Severusa – wyszeptała, gdy Harry
położył ją na kanapie.
Zamknęła
oczy i czekała. Po chwili usłyszała jak ktoś wbiega do salonu, uchyliła
powieki i spróbowała uśmiechnąć się do zdenerwowanych przyjaciół
i Państwa Weasley. Snape podszedł do niej z eliksirem w ręce,
pomógł jej usiąść i podał jej flakonik. Wypiła zawartość i od razu
poczuła się lepiej.
– Dziękuję, kochanie – powiedziała
i pocałowała Severusa.
– Miałaś nie wstawać gwałtownie – upomniał ją
z poważną miną.
– Wiem skarbie, ale naprawdę nie wstałam
szybko – odpowiedziała z uśmiechem.
– Mionka co ci jest? – zapytał przerażony
Harry.
– Jestem w ciąży – odpowiedziała Hermiona
z promiennym uśmiechem.
– W ciąży?! – zawołała Pani Weasley. –
Och, gratuluję!
– Dziękuję – Hermiona spojrzała czule na męża.
– Tak, gratulujemy – powiedział Ron,
otrząsnąwszy się z szoku.
– Często mdlejesz? – zapytał Harry.
– Nie – uspokoiła go Hermiona. – Na początku
zdarzało się, ale Severus uwarzył mi eliksir, który od razu mi pomaga.
– Który to miesiąc kochanie? – zapytała Pani
Weasley, siadając obok.
– Drugi – odpowiedział za Hermionę Snape.
– Och, jeszcze siedem miesięcy
i będziecie mieli kruszynkę – powiedziała zachwycona Molly.
– Granger, chcesz coś?
– Sok truskawkowy – odpowiedziała
z uśmiechem.
Gdy
Snape wyszedł, Harry podszedł do przyjaciółki.
– Nie mogę uwierzyć, że będziesz miała dziecko
– powiedział z niedowierzaniem.
– Nie jesteś sam – zaśmiała się Hermiona. –
Też nie spodziewaliśmy się z Severusem, że tak szybko zostaniemy
rodzicami, ale jesteśmy zachwyceni.
Snape
wrócił z sokiem i spojrzał na żonę.
– Hermiono, muszę już iść do Hogwartu, masz
uważać na siebie i się nie przemęczać – powiedział stanowczo. – Mrużka
powinna zaraz wrócić z zakupów, więc będzie ci pomagać.
– Nie martw się – Hermiona wstała
i zarzuciła mu ramiona na szyję i stanąwszy na palcach pocałował go
czule. – Obiecuję, że będę grzeczna!
– Musiałbym cię nie znać – mruknął. –
Pilnujcie ją!
– Oczywiście – obiecał Harry.
Snape
pocałował żonę i wyszedł.
– My też już pójdziemy – odezwała się Pani
Weasley. – Mam nadzieję, że przyjdziecie z Severusem do nas
w odwiedziny!
– Obiecuję – powiedziała Hermiona i po
chwili została sama z przyjaciółmi.
Spędzili
razem trzy godziny. Gdy Hermiona została sama, usiadła w ogrodzie
i wpatrywała się w niebo z uśmiechem.
– O czym myślisz? – usłyszała jedwabisty
głos męża.
– O tobie i o mnie,
o naszym dziecku i przyjaciołach – odpowiedziała, wstała
i przytuliła się do męża.
– Jesteś szczęśliwa? – zapytał Snape, całując
ją w czoło.
– Bardzo – odparła poważnie. – Dzięki tobie.
Severus
Snape spojrzał na kobietę w swoich ramionach i uśmiechnął się czule.
Byli małżeństwem od prawie roku, za kilka miesięcy zostaną rodzicami. Ma
wszystko, o czym kiedyś mógł tylko pomarzyć.
– Kocham cię – wymruczał jej do ucha.
– Wiem – zaśmiała się. – A powiedzieć ci
coś, co wszyscy wiedzą?
– Hmm – mruknął, kładąc brodę na czubku jej
głowy.
– Też cię kocham – wyszeptała wzruszona.