czwartek, 18 czerwca 2015

Lew z wężem Idealna para? cz.II



Beta: Kite Millie

 – Nie ma o czym opowiadać – prychnęła Hermiona – Ron się mści…
 – Myślałem, że mu przeszło – westchnął Harry.
 – Więc wieprzlej za to, że zerwałeś z wiewiórką, mści się na was? – zapytał Zabini – No ale…. Jak?
 – Co jak? – zdenerwowała się Hermiona – Wie, że oboje cenimy prywatność, więc zapewne donosi prasie, co się dzieje, gdzie nas można spotkać i z kim się spotykamy!
 – Wiemy o tym, Granger – wtrącił się zniecierpliwionym głosem Malfoy – Diabłowi chodzi o to, jak taki kretyn wpadł na taką zemstę?
 – Doznał olśnienia – zakpił Diabeł.
 – Raczej ktoś mu pomógł – powiedziała Pansy i spojrzała na Harrego – A jedyną osobą, która może chcieć się zemścić, jest Ginny.
 – Rozstaliśmy się w przyjaźni – mruknął niezbyt przekonująco Wybraniec.
 – Sam wiesz, że to nieprawda – westchnęła Pansy – Weasley’ówna może i udawała, że ją to nie obeszło, ale prawda jest taka…
 – Że nie mogła się z tym pogodzić – dokończyła Hermiona i spojrzała na przyjaciela ze strachem – Teraz może być moja kolei…
 – Nie zrobi tego – odparł zdecydowanie Harry – Nawet jak na niego to będzie za wiele! Ginny też nie zdradzi twojej tajemnicy!
 – Jakiej tajemnicy? – zainteresował się blondyn – Jakąś pikantną? Masz tatuaż na pośladku Gryfoneczko? Albo gdzie indziej? – poruszył sugestywnie brwiami – Mogę poświęcić się i sprawdzić.
 – Zamknij się Malfoy – warknął Harry i przytulił Hermionę – Nikt się nie dowie. Obiecuję ci to.
 – Jeżeli się dowie – wyszeptała do ucha przyjaciela – Nie przeżyje tego! Już mi ciężko to ukrywać, A gdy…
Malfoy, patrząc na dwójkę przyjaciół, zmarszczył czoło. Nigdy nie widział Granger w takim stanie. Zwrócił wzrok na Pansy i po jej minie wywnioskował, że wie, o co chodzi.
 – Powiecie nam wreszcie? – odezwał się Diabeł – Może nie jesteśmy przyjaciółmi, ale wiewióra nie lubimy wszyscy, więc…
 – To nie wasza sprawa – powiedziała Hermiona i ruszyła do drzwi – Sama się tym zajmę!
 – Jeżeli Ron to zrobi, to pożałuje – warknął Harry – Wie, że to musi pozostać tajemnicą!
Draco spojrzał na niego zaskoczony. Wiele się zmieniło. Potter w czasie pobytu w Hogwarcie nigdy się tak nie zachowywał, A teraz?
 – Muszę iść – mruknął Draco – Zobaczymy się kiedyś tam – zawołał jeszcze i wybiegł z domu. Z ulgą zauważył burzę kasztanowych włosów trzysta metrów od domu. – Czekaj Granger – krzyknął i pobiegł do niej.
 – Czego chcesz? – zapytała, zakładając ramiona na piersi.
 – Wiem, że między nami różnie bywało – zaczął.
 – Nawet nie wiesz, jak różnie – mruknęła, unikając jego wzroku.
 – No właśnie – poparł jej słowa – Więc może zapomnimy i…
 – Dobrze – przerwała mu – Zacznijmy od nowa – powiedziawszy to, ruszyła przed siebie.
 – Łatwo poszło – zdziwił się Malfoy i dogonił Hermionę – Więc może cię odprowadzę, A ty mi powiesz, co może zrobić ta ruda zaraza?
 – To nie powinno cię interesować – odparła stanowczo.
 – Posłuchaj – poprosił, chwytając ją za łokieć – Nie wiem dlaczego, ale od czasu zakończenia wojny mam nieodpartą chęć zabicia tego kretyna, więc zemsta na nim może chociaż trochę mi pomóc.
 – Od zakończenia wojny? – wyszeptała Hermiona – A kiedy to dokładnie się zaczęło?
 – Sam nie wiem – wzruszył ramionami – W pewnym momencie, gdy stałem na błoniach, poczułem się dziwnie…
 – Na błoniach – powtórzyła Hermiona i spojrzała mu w oczy – Czułeś coś jeszcze?
 – Ja… – nagle dotarło do niego z kim rozmawia – Granger bawisz się w psychologa?
 – Po prostu mi powiedz – poprosiła cicho.
 – Jakby mi coś cennego zabrano, zadowolona?! – warknął.
 – Niemożliwe – pokręciła z niedowierzaniem głową i biegiem ruszyła z powrotem do domu Potterów.
 – Ona jest nienormalna – mruknął, schował ręce w kieszeni i wolnym krokiem ruszył za Gryfonką.
Gdy wszedł do salonu, wszyscy spojrzeli na niego z niedowierzaniem.
 – Co? – zapytał, nic nie rozumiejąc – O co wam chodzi? Wiem, że jestem przystojny, ale żeby robić z tego taką sensację…
 – Przypominasz sobie coś z bitwy? – przerwał mu Zabini.
Malfoy zmarszczył czoło.
 – Diable, przecież dobrze wiesz, że z bitwy pamiętam tylko koniec – warknął zirytowany – Nie pamiętam początku! Ile razy mam ci to powtarzać?
 – Ale wiesz, że coś straciłeś – powiedziała Hermiona.
 – Głupie uczucie – wzruszył ramionami – Nie wiem, czemu tym się teraz zajmujemy, zamiast mścić się na tym rudym palancie!
 – Ponieważ, gdybyś sobie przypomniał, miałabym gdzieś zemstę – odpowiedziała mu Hermiona ze łzami w oczach i wyszła z pokoju.
 – Ja pójdę – odezwała się Pansy.
Draco spojrzał na Harrego i Blaise.
 – Powiecie mi, o co chodzi? – zapytał, wzdychając – Bo się pogubiłem.
 – Nie możemy – powiedział Zabini i podrapał się po głowie – Musisz sobie sam przypomnieć i to jest najgorsze!
 – Ale co?! – wykrzyknął zirytowany.
 – Malfoy, nie dziwi cię, że nie pamiętasz kilkunastu tygodni przed wojną? – zapytał Harry.
 – Skąd wiesz? – zdziwił się blondyn.
Wybraniec westchnął.
 – To nie nas powinieneś pytać – odpowiedział za Pottera, Zabini.
 – A kogo? – Draco zmarszczył czoło.
 – Swojego ojca – odezwała się Pansy, stając w drzwiach – Zapytaj go, dlaczego nie pamiętasz najszczęśliwszych momentów z trzech miesięcy przed wojną.
 – Do cholery z wami – warknął Malfoy i teleportował się do Malfoy Manor.
Wszedł do wielkiego holu i westchnął.
 – Draco – usłyszał za sobą zaskoczony głos.
 – Witaj mamo – przywitał ją, odwracając się.
 – Jak dobrze, że przyszedłeś – powiedziała przytulając go mocno.
Draco poczuł wyrzuty sumienia. Przez ostatni rok, rzadko odwiedzał rodziców.
Czuł wewnętrzny opór przed pojawianiem się w Malfoy Manor. Nie miało to nic wspólnego z tym, że Voldemort mieszkał tutaj w czasie wojny. Miał wrażenie, że stało się tutaj coś, czego nie chciał….
 – Musicie mi coś wytłumaczyć – odezwał się poważnym głosem. Zmarszczył czoło, zastanawiając się, jakie pytanie jej zadać…
 – Chyba nadeszła pora – z zamyślenia wyrwał go głos matki.
 – To znaczy? – zapytał.
 – Chodź – poprosiła i poprowadziła go do gabinetu Lucjusza.
 – Czyżby syn marnotrawny sobie przypomniał o rodzicach? – zakpił Lucjusz widząc żonę i syna.
 – Przestań – upomniała go Narcyza i wskazała kamienną misę stojącą w rogu pomieszczenia – Blaise przesłał mi patronusa…
 – Diabeł? – zdziwił się Draco – Czemu?
 – Czego chciał Zabini? – zapytał Lucjusz.
 – Nasz syn powinien poznać prawdę – powiedziała głosem nieznoszącym sprzeciwu.
 – Powie mi ktoś wreszcie, o co tu chodzi?! – wykrzyknął Draco – Rano odnalazłem Pansy i od tamtej chwili wszyscy zachowują się dziwnie! A Granger…
 – Granger – powtórzył Lucjusz głucho i schował twarz w dłoniach – Podejdź do myślodsiewni!
 – Po co? – warknął Draco.
 – Zrób to – poprosiła Narcyza.
Blondyn westchnął i posłuchał matkę. Lucjusz otworzył jedną z szafek biurka i wyciągnął fiolkę ze wspomnieniem.
 – Stracimy go – powiedział Malfoy do żony.
 – Musi sobie przypomnieć – odparła kobieta i przytuliła syna – Wybacz nam!
Draco nic nie rozumiejąc, spojrzał na rodziców, wziął z ręki ojca wspomnienie i wlał je do misy.
Znalazł się w Malfoy Manor. Siedział wraz z rodzicami w swojej sypialni i patrzył na rodziców ze złością.

 – Nie macie prawa mi rozkazywać! – warknął.
 – Martwimy się o ciebie – załkała Narcyza.
 – Przez ciebie matka płacze! – Lucjusz stanął przed synem – Masz przerwać ten pożal się Merlina związek! On nie ma prawa bytu!
 – Nie obchodzi mnie wasze zdanie! – odpowiedział stanowczo Draco – Nie zostawię Hermiony!
 – Jeżeli Czarny Pan się dowie….
 – Dzisiaj odbędzie się bitwa – przypomniał Draco – Więc raczej ma ważniejsze sprawy niż związek Twojego syna i…
 – Szlamy – dokończył za niego Lucjusz z obrzydzeniem.
 – Nie nazywaj jej tak! – wykrzyknął wściekły.
 – Nie pozwolę, by mój jedyny syn był z takim kimś!
 – Nie masz nic do powiedzenia w tej sprawie! – odparł Draco – Mam nadzieję, że przeżyje bitwę i ożenię się z nią!
 – Ślub? – powtórzyła zaskoczona Narcyza – Chcesz …. Lucjuszu nasz syn chce się ożenić!
 – Nie będzie żadnego ślubu! – warknął Lucjusz.
 – Będzie – Draco był nieugięty – Hermiona jest dla mnie najważniejsza! Jest najlepszą rzeczą, jaka mnie w życiu spotkała! i nie tylko ona!
 – Kto jeszcze? – zapytała Narcyza.
 – Nie będziemy kontynuować tej rozmowy – Lucjusz nie pozwolił dojść do głosu synowi. Wyciągnął różdżkę i skierował ją w stronę swojego pierworodnego – Obliviate!

Wspomnienie się rozmyło. Draco znów stał w gabinecie.
Narcyza wstrzymała oddech. Lucjusz zacisnął ręce w pięści.
 – Zabraliście mi to co najważniejsze – odezwał się cicho Draco.
Wspomnienia zaczęły napływać.

Ich wspólne kłótnie…
Szlaban za jedną z nich…
Wspólne zadanie w Zakazanym Lesie…
Pierwszy uśmiech…
Pocałunek…
Miny Pansy i Zabiniego gdy im powiedział z kim się spotyka…
Ich wspólne noce…
I ten dzień….
 – Co chcesz przez to powiedzieć? – zapytał Draco, patrząc na Hermionę z niedowierzaniem.
 – Będziemy mieli dziecko – powtórzyła z nieśmiałym uśmiechem – Jestem w ciąży.
 – Będę ojcem! – wykrzyknął i porwał ją na ręce – Granger kocham cię!
 – Ja ciebie też – powiedziała i pocałowała go namiętnie.
 – Wyjdziesz za mnie, prawda? – postawił ją na podłodze i spoważniał.
 – Ze względu na dziecko? – spojrzała na niego ze strachem.
 – Ze względu na fakt, że nie mogę i nie chcę bez ciebie żyć – poprawił ją – Kocham cię!
 – Wyjdę za ciebie – odpowiedziała z promiennym uśmiechem.
Ich usta złączyły się w namiętnym pocałunku…

 – Dziecko – odezwał się Draco, patrząc z nienawiścią na rodziców.
 – Jakie dziecko? – zapytał Lucjusz.
 – Moje – warknął blondyn – Hermiona była ze mną w ciąży! – wykrzyknął i teleportował się do domu Pansy i Harrego.
 – Gdzie ona jest? – zawołał, patrząc na wybrańca i przyjaciółkę.
 – U siebie – odparł Harry – Pamiętasz?
 – Urodziła? – zapytał Draco, ignorując jego pytanie – Moje dziecko przeżyło bitwę?
Pansy podeszła do niego i wcisnęła mu w rękę kartkę.
 – Tu masz ich adres – powiedziała z uśmiechem.
Draco stał przez chwilę zdezorientowany, po czym szybko przeczytał, gdzie może znaleźć gryfonkę i teleportował się.
Hermiona siedziała w ogrodzie i z uśmiechem patrzyła na córeczkę śpiącą w kołysce obok jej krzesła.
 – Miona – usłyszała.
Z szeroko otwartymi oczami spojrzał na Malfoy’a stojącego przed schodami na taras.
 – Pamiętasz? – zapytała z nadzieją.
 – Wszystko – odparł i podbiegł do niej szybko, przykląkł przed krzesłem. Po czym oparł głowę o jej kolana – Powiedz, że jeszcze mnie kochasz.
 – Nigdy nie przestałam – załkała, zarzucając mu ramiona na szyję.
 – Dlaczego nie próbowałaś mi przypomnieć? – zapytał, przytulając ją mocno.
 – Nie mogłam – załkała – Sam musiałeś sobie przypomnieć.
 – Przez moich rodziców  byłaś sama z tym wszystkim! – zawołał wściekły.
 – To już minęło – pocieszyła go, gładząc po policzku – Pansy i Harry mnie wspierali.
 – Kocham cię – szeptał Draco, patrząc jej w oczy.
 – Ja ciebie też – odparła z uśmiechem – Chcesz kogoś poznać?
Draco szybko wstał i spojrzał niepewnie do kołyski.
 – Mam córeczkę? – zapytał zachwycony.
 – Mamy – poprawiła go.
 – Mamy – powtórzył i pocałował ją namiętnie – Jak ma na imię?
 – Izolda – odparła, rumieniąc się.
 – Z tej twojej ulubionej książki? – domyślił się.
 – Możemy zmienić…
 – Nie – przerwał jej – Izolda Malfoy brzmi idealnie.
 – Też tak sądzę – przyznała mu rację Hermiona.
 – A Hermiona Malfoy brzmi jeszcze lepiej – odparł.
 – Podoba mi się – uśmiechnęła się nieśmiało.
 – Mi tym bardziej – wyszeptał do jej ust i pocałował namiętnie.

Cały dzień spędzili w trójkę. Draco nie chciał wypuszczać córeczki z ramion ani nie pozwolił oddalić się Hermionię nawet na centymetr.
Wieczorem w domu Hermiony zjawił się Harry z Pansy i Diabłem.
 – Masz dziecko – zdziwił się Diabeł – A ja o tym nie wiedziałem!
 – Ja też nie kretynie – przypomniał mu blondyn – Nie zdążyłem ci powiedzieć…
 – Teraz Ron może zdradzić twoją tajemnice – odezwał się Harry.
 – To była ta tajemnica? – Blaise zmarszczył czoło – Ten kretyn chciał się mścić kosztem dziecka?!
 – Nawet Ślizgoni tak nie postępują – warknął Draco.
 – Ważne, że Hermiona nie musi już ukrywać Izoldy i ty wszystko pamiętasz – wtrąciła się Pansy.
 – Zemścić się trzeba – nie ustępował Zabini – i ja to zrobię!
 – Masz wolną rękę – odparł wspaniałomyślnie blondyn, nie odrywając wzroku od córeczki – Ja mam ważniejsze sprawy.
 – Nie wątpię – prychnął Zabini.
Nagle usłyszeli pukanie.
Hermiona uśmiechnęła się i poszła otworzyć. Po chwili wróciła, prowadząc za sobą Narcyzę i Lucjusza.
 – To my już pójdziemy – zdecydowała Pansy, widząc spojrzenie Pani Malfoy skierowane na wnuczkę, w jej oczach widać było łzy.
 – Tak – zgodził się Harry i chwycił ją za rękę – Do zobaczenia!
Zabini tylko kiwnął głową i też wyszedł, pozostawiając Malfoy’ów i Hermionę samych.
 – Czego chcecie? – warknął Draco, patrząc na rodziców wzrokiem pozbawionym wszelakich uczuć.
 – Przepraszamy – Narcyza zalała się łzami – Myśleliśmy, że tak będzie lepiej.
 – Dla kogo? – prychnął Draco – Mówiłem wam, że Hermiona jest dla mnie wszystkim, A wy? Wyczyściliście mi pamięć!
 – Wybacz nam – poprosiła Narcyza i spojrzała na Hermionę – Oboje nam wybaczcie….

Gdy Diabeł znalazł się przed domem, spojrzał na Harrego.
 – Co najbardziej zaboli tego kretyna? – zapytał poważnie – Na czym mu najbardziej zależy?





 

 Wybaczcie że tak późno, ale teraz w moim życiu tyle się dzieje, że czasu mam coraz mniej, a i do domu wracam coraz później ;( 
Ale oto druga część :) Została ostatnia :) Pojawi się prawdopodobnie 28 czerwca ;)

środa, 10 czerwca 2015

Lew z wężem Idealna para?


Beta: Kite Millie

 – Dowiedziałeś się? – zapytał Zabini, patrząc poważnie na przyjaciela.
 – Mam adres – odparł z dumą Malfoy – Wątpiłeś, że mi się uda?
 – Wątpię w Twoje zdolności od dziecka – prychnął Diabeł.
 – To się nazywa przyjaciel – mruknął Draco i wyciągnął z kieszeni kartkę – Mieszka na południu Szkocji.
 – W Szkocji? – zdziwił się czarnoskóry – Nie miała gdzie się ukryć?
 – Prawdopodobnie nie brała pod uwagę naszego zdania – zaśmiał się blondyn – Więc kiedy ruszamy?
 – Jak kiedy? – Blaise pokręcił zrezygnowany głową nad głupotą przyjaciela – Teraz idioto!
 – Musisz od razu mnie obrażać palancie? – oburzył się Draco.
 – A ty co właśnie zrobiłeś?
 – Poprawiłem ci imię – prychnął Malfoy – Zamiast Blaise rodzice powinni ci dać palant!
 – A tobie cholerna fretka! – warknął Zabini.
 – Lepsze to niż… – kłócili się, idąc do punktu teleportacyjnego.
Po chwili znaleźli się na wzgórzu.
 – Wiesz, który to dom patafianie? – zapytał Zabini, wskazując miasteczko widoczne ze wzgórza.
 – Oczywiście, że tak gryfonie – odparł z godnością Malfoy i ruszył przed siebie.
 – Jak mnie nazwałeś?! – wykrzyknął Blaise, dotrzymując mu kroku – To było poniżej pasa!
 – Oburzyłaś się gryfoneczko? – zakpił Draco, stając na ganku jednego z domów.
 – Jak ja jestem gryfoneczką to ty Weasley’em – odparował Zabini, pukając.
 – Odwołaj to idioto! – zawołał blondyn, patrząc na przyjaciela ze złością.
 – Potter – odparł tamten.
 – Jak?! – Draco nie krył oburzenia – Porównujesz mnie do tego okularnika?
 – Jak zawsze uroczy – usłyszał i spojrzał zdumiony na drzwi.
 – Co tu robisz Potter? – zapytał widząc dawnego wroga.
 – Stoję geniuszu – odparł Harry, zakładając ramiona na piersi – Czego chcecie?
 – Pomyliłeś adresy – warknął Zabini do Malfoy’a.
 – Niemożliwe – prychnął Smok – Ja się nigdy nie mylę!
 – Tu na pewno nie ma Pansy – powiedział z pewnością Diabeł.
 – Jak zawsze się mylicie – wtrącił się Harry i otworzył szerzej drzwi – Właźcie.
Ślizgoni wymienili spojrzenia i niepewnie weszli.
 – W prawo – pokierował ich Harry, zamykając drzwi – Tylko bądźcie cicho! – ostrzegł.
Oni tylko prychnęli i weszli do salonu.
 – Pansy! – zawołali i przypadli do śpiącej na kanapie przyjaciółki.
 – Jeszcze chwila – mruknęła czarnowłosa, przykrywając się szczelniej kocem.
 – Czego nie zrozumieliście w słowie „Cicho?!” – warknął Harry.
 – Coś ty jej zrobił?! – wykrzyknął Diabeł, stając przed wybrańcem.
 – Zginiesz – dodał Draco.
 – Możecie go teraz nie zabijać? – zapytała zaspanym głosem Pansy, siadając – Jeszcze mi się przyda.
 – Do czego? – zdziwił się Draco.
 – Do nocnego wstawania – odparła z uśmiechem i odrzuciła koc.
Draco i Blaise patrzyli przez chwilę na jej zaokrąglony brzuch, po czym odwrócili się w stronę Harrego.
 – Możesz wybrać – powiedział wspaniałomyślnie Zabini.
 – Nie może – oburzył się Draco – Sami wybierzemy.
 – Skazany ma prawo do ostatniego życzenia – przypomniał Blaise.
 – Potter nie ma do niczego prawa – prychnął Draco.
 – Więc ty zdecyduj – zniecierpliwił się Zabini.
 – Czemu ja? – mruknął Draco – Znając ciebie, nie zgodzisz się na moją metodę!
 – Bo zawsze masz durne pomysły!
 – Obedrzyjmy go ze skóry!
 – Mówiłem, że głupie! – prychnął Zabini – Wiesz, ile to krwi? Jeszcze poplamimy sobie ubrania!
 – Fakt – Draco strzepał niewidzialny kurz ze swojej marynarki – Możemy go żywcem zakopać.
 – Przestarzałe – machnął ręką Blaise.
 – Możecie po prostu się ze mną przywitać – wtrąciła się Pansy, wstając – A nie zastanawiać się, jak zabić mojego męża.
 – Mę…. – zaczął przerażonym głosem Draco, po czym zwrócił się do przyjaciela – Czy ona powiedziała to, co słyszałem, że powiedziała?!
 – Nie wiem – mruknął Zabini – Ale mam nadzieję, że to, co słyszałem, to nie było to, co powiedziała i to, co ty słyszałeś!
 – Nic się nie zmieniliście – zawołała ze śmiechem Pansy i przytuliła ich mocno – Ale się za wami stęskniłam!
 – Widzimy – warknął Draco, patrząc spod przymrużonych powiek na Pottera – Czemu on?
 – Poje ją eliksirem miłosnym – odpowiedział poważnie Harry.
 – To jedyne logiczne wytłumaczenie – prychnął Zabini, wyciągając różdżkę – PO prostu cię zabiję i…
 – Usiądźcie –poprosiła Pansy, wskazując kanapę, a sama podeszła do Harrego i uderzyła go w ramię – Możesz być miły?
 – A muszę? – jęknął, udając załamanego.
 – Tak, jeżeli chcesz mojego szczęścia – odpowiedziała, całując go czule.
 – Strasznie dużo wymagasz – mruknął, przyciągając ją do siebie – Ale dla ciebie wszystko – wyszeptał jej do ucha.
 – Odsuń się od niej Potti – warknął Draco.
 – Jak najdalej! – nie mógł się powstrzymać Zabini.
 – Zostawisz nas samych? – zapytała Pansy męża.
 – TY w ciąży sama z tymi głąbami? – Harry nie wyglądał na przekonanego.
 – Kogo nazywasz głąbami?! – wykrzyknął Draco, wstając.
 – Mam wskazać palcem?
 – Harry – upomniała o Pansy. – Potter westchnął, pocałował ją w czoło i wyszedł.  – Siadaj Smoku – powiedziała Pansy i przysiadła na fotelu naprzeciw kanapy – Co tutaj robicie?
 – Widocznie śnimy koszmar – mruknął Zabini, szczypiąc Malfoy’a.
 – Co robisz kretynie! – oburzył się blondyn.
 – Nie śpimy – westchnął Diabeł.
 – Trzeba było siebie uszczypnąć!
 – Żeby mnie bolało? – Diabeł spojrzał na niego rozbawiony – Oszalałeś!
 – Jesteś…
 – Spoważniejecie kiedyś? – zapytała zrezygnowanym tonem Pansy.
 – Marne szanse – odparli oboje.
 – Tak myślałam – zaśmiała się.
 – Jak to się stało? – zapytał Zabini, rozglądając się po pokoju.
 – Pamiętacie, jak przeszliśmy na stronę Zakonu? – gdy przytaknęli, zarumieniła się – Wtedy zbliżyłam się do Harrego.
 – I nam nie powiedziałaś? – zawołał z pretensją Diabeł.
 – Miałam wam powiedzieć po bitwie – powiedziała cicho – Ale nie chciałam wtedy kłótni. Byłam już pewna, że kocham Pottera, więc…
 – Więc sobie zniknęliście – prychnął Draco.
 – Harry musiał się pozbierać – odparła, wstając i zaczęła maszerować po pokoju – Sami musieliście przez kilka miesięcy pobyć sami!
 – Martwiliśmy się o ciebie! – przypomniał Diabeł.
 – Napisałam wam, że nic mi nie jest – odpowiedziała.
 – A Wieprzlej i Granger wiedzą o tym – Draco wskazał na jej brzuch.
 – Hermiona wie – Pansy usiadła – Weasley nie utrzymuje z Harrym kontaktu po tym, jak ten rozstał się z Ginny.
 – Nie ma już kretyńskiej trójcy? – zdziwił się Zabini.
 – Nie ma – Pansy wzruszyła ramionami – Tylko Hermiona wie o nas.
 – Potter się ciebie wstydzi?! – zawołał oburzony Draco.
 – Ja sobie już z nim pogadam – zagroził Zabini, wstając.
 – A ja ci pomogę!
 – On się mnie nie wstydzi! – zawołała Pansy.
 – Oczywiście, że nie –odezwał się Harry, stając w drzwiach.
 – Więc dlaczego nikt w Anglii nie wie o was? – zapytał Zabini.
 – A jak wszyscy zareagują, gdy dowiedzą się o nas? – odpowiedziała Pansy za męża.
 – Trochę pogadają i przestaną – zbagatelizował Draco.
 – Sam wiesz, że to nieprawda – westchnęła Pansy – Zaraz znajdzie się wiele miłych osób, które podzielą się swoją jakże ważną opinią na temat mnie albo Harrego.
 – Nie pozwolimy na to – obiecał Zabini.
 – Nie macie nic do gadania – wtrącił się Harry – Wszyscy się o nas dowiedzą, gdy tylko James się urodzi. Do tego czasu, nie mam zamiaru narażać Pansy na stres.
 – Nie mogłaś wyjść za kogoś innego? – jęknął Draco – Longbottoma?
 – Byłby lepszy – poparł przyjaciela Diabeł.
 – Wybaczcie, że mój wybór wam nie spasował – zaśmiała się Pansy – Ale niestety wybrałam tego okularnika i zdania nie zmienię.
 – Twoje opisy mojej osoby są coraz wspanialsze – prychnął Harry, podchodząc do żony i objął ją mocno.
 – Harry! – wykrzyknęła Hermiona, wypadając z kominka – Nie uwierzysz! – zamilkła na widok dwójki ślizgonów.
 – Słów ci zabrakło Granger? – zakpił Draco.
 – Na twój widok zbiera mi się na wymioty – odparła i spojrzała na Pottera – Ktoś się o was dowiedział!
 – Jak? – zapytała zaskoczona Pansy.
 – Nie wiem – Hermiona pokazała im gazetę trzymaną w ręku – Jesteście na pierwszej stronie Proroka Codziennego!
 – To zdjęcie z naszej randki – wyszeptała Pansy.
 – Co piszą? – zapytał Zabini.

Bohater   wojenny   Harry   Potter   widziany   był   trzy   miesiące temu   na   obrzeżach   Londynu, w   jednej z ekskluzywnych   mugolskich   restauracji!   A   kim   była tajemnicza   Towarzyszka?
Pansy   Parkinson!   Ślizgonka.   Córka   śmierciożercy….

Harry przestał czytać i spojrzał na żonę.
 – Zabiję ich – warknął, widząc w jej oczach łzy. Rzucił gazetę na stół i przytulił Pansy – Kupię tą cholerną gazetę i pierwsze co zrobię, to zwolnię tego, kto to napisał!
 – Wiesz, ile to kosztuje – prychnął Malfoy – Pansy, kupię ci tą gazetę.
 – Oczywiście wielki Pan Malfoy musi chwalić się swoim bogactwem – powiedziała z przekąsem Hermiona.
 – O co… – zaczął Malfoy.
 – Uspokójcie się – warknął Harry, wskazując na Pansy – Nie chce tu żadnych kłótni!
 – Odkąd on się stał taki…. – zaczął Zabini i zamyślił się – Stanowczy?
 – Przebywanie z Pansy dobrze na niego działa – odparła z uśmiechem Hermiona.
 – Co zrobicie z tym szmatławcem? – zapytał Zabini, wskazując gazetę.
 – Spalimy – zachichotała Pansy i pocałowała Harrego – W sumie dobrze, że już każda wie, że jesteś mój!
 – A ty moja Parkinson – przypomniał i pocałował ją namiętnie.
 – Musicie to robić przy nas? – zawołał Draco, robiąc zniesmaczoną minę.
 – Tak – wymruczała Pansy, gdy oderwali się od siebie.
 – A teraz dojdźmy do tego, kto wie o was – powiedział Zabini.
 – Nikt nie mógł wiedzieć – wzruszył ramionami Harry – Tylko…
 – Ron mógł się domyślić – dokończyła za niego Hermiona i zacisnęła ręce w pięść – Zaczyna się mścić…
 – Za co? – zdumiał się Draco – Coście mu zrobili? – usiadł na kanapie i uśmiechnął się szeroko – No, to kto zacznie opowiadać?




                 
           
 



To pierwsza część miniaturki :) Będą jeszcze dwie :)
Następna pojawi się 18 czerwca ;) 
Pozdrawiam :D
P.S Wybaczcie , że tak późno ale dopiero do domu wróciłam ;)