Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luna Lovengood. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Luna Lovengood. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 września 2015

Powrót do domu...



 Dzięki wspaniałej becie miniaturka dzień wcześniej :)
Taka nietypowa para... :) Mam nadzieję, że się spodoba :)

Beta: Kite Millie

Luna spojrzała w swoje odbicie i uśmiechnęła się z rozmarzeniem. Może i miała zostać w domu, ale co poradzi na to, że stęskniła się za przyjaciółmi? Pójdzie tam tylko na chwilę! Dosłownie półgodziny i wróci do łóżka.
Poprawiła sukienkę i weszła do kominka by przenieś się do Hogwartu. Dziewczyna z uśmiechem przemierzała Hogwarckie korytarze. Tyle tu przeżyła. Były to zarówno dobre jak i złe chwile…
****
 – Nie chcę już z tobą być – powiedział Ron, wzruszając ramionami.
 – Co ja takiego zrobiłam? – zapytała, powstrzymując łzy – Jesteśmy razem od pół roku i nagle ci się znudziłam?
 – Postanowiłem dać Lavender szansę – odparł rudzielec i odwrócił się – Myślałem, że zrozumiesz…
****
Po zerwaniu z Ronem, przez miesiąc dochodziła do siebie. Po tym czasie dyrektor poprosił ją, by wyruszyła na poszukiwania pewnej księgi. Na szczęście nie podróżowała sama…
****
Luna patrzyła na mężczyznę z nadzieją w oczach.
 – Zapomnij o tym – warknął i ruszył do drzwi.
 – Nie mam takiego zamiaru – odpowiedziała i szybko do niego podeszła – Powiedziałeś, że mnie kochasz i proszę cię, żebyś nie cofał tych słów..
 – Dlaczego?
 – Ponieważ to oznacza, że moje uczucia są odwzajemnione – wyszeptała z nieśmiałym uśmiechem.
****
Właśnie dzięki temu zdarzeniu nie była sama…
Weszła do Wielkiej Sali i od razu znalazła się w ramionach pani Weasley.
 – Tak się o ciebie baliśmy skarbie – zawołała.
 – Nic ci nie jest? – zapytała Ginny.
 – Czemu nie wracałaś? – dodał Ron.
 – Usiądź i opowiadaj! – poprosił Harry.
Blondynka uśmiechnęła się nieśmiało i zajęła miejsce przy stole gryfonów, gdzie siedział cały Zakon.
 – Ja.. – zaczęła.
 – Gdzie byłaś? Nie mogłaś się z nami kontaktować? – posypały się pytania, na które nie nadążała odpowiadać.
 – Ja… – znów zaczęła i uśmiechnęła się do przybyłych – Układałam sobie życie…
 – Bez nas? – oburzył się Ron.
 – A miałam brać ciebie pod uwagę? – prychnęła.
Wszyscy spojrzeli na nią zaskoczeni zachowaniem Luny.
 – Zmieniłaś się – odezwała się zaskoczona Ginny.
 – Każdy się zmienia – powiedziała blondynka – Gdzie Hermiona?
 – Żebyśmy wiedzieli – warknął Ron, zakładając ramiona na piersi.
 – Też zniknęła, tak jak ty! – powiedział Harry – Ale cieszę się, że wróciłaś.
 – Ja też – Luna rozejrzała się po pomieszczeniu – Tęskniłam za tym miejscem.
 – Trzeba było nie znikać – odparł zirytowanym głosem Ron.
 – Nie mam ochoty znosić twojego zachowania – odpowiedziała, wstając, nagle złapała się stołu, podtrzymując się, by nie upaść.
 – Luna! – krzyknął Harry i ją złapał.
Posadził ją ostrożnie na krześle.
 – Nic mi nie jest – uspokoiła ich.
 – To co… – zaczął Ron, podchodząc, lecz nie dokończył.
 – Zbliż się do niej łasico, a nie przeżyjesz tego dnia – warknął Snape, pojawiając się znikąd i klęknął przed blondynką. – Podobno Krukoni są tacy inteligentni – zadrwił Snape, podając jej fiolkę z eliksirem.
 – Na pewno mądrzejsi od Ślizgonów – odparła Luna, pijąc eliksir – Sam widziałeś, że wstawałam wolno! Po prostu mi się w głowie zakręciło!
 – Miałaś siedzieć w domu! – powiedział wściekły, patrząc na nią uważnie.
 – Dobrze się czuję – uśmiechnęła się czule i ku zaskoczenie wszystkich pogładziła go po policzku!
 – Luna… – zaczął Ron.
 – Zamilcz – warknął Snape, nie patrząc nawet w jego stronę, po czym zwrócił się do Luny – Zawsze musisz robić wszystko po swojemu? Mam nadzieję, że nasze dziecko będzie miało charakter po mnie – mruknął, wstając i kierując się do wyjścia.
 – Merlin na pewno się nad nami zlituje – zaśmiała się Luna.
 – Jakie dziecko?! – wykrzyknął rudzielec.
 – Severusie, o co chodzi? – zapytał zdumiony Dumbledore.
 – Luna, powiesz nam, co się dzieje? – Ginny usiadła obok niej.
 – Ja… – zaczęła blondynka, ale przerwał jej Snape.
 – Nie wasz cholerny interes! – warknął, wziął ją za rękę i skierował się do wyjścia.
 – Severusie… – zaczęła Luna, lecz wystarczyło jedno spojrzenie Mistrza Eliksirów, by zrozumiała, że nic nie skłoni go do pozostania w Hogwarcie.
Gdy znaleźli się w domu, Luna usiadła w fotelu, nie spuszczając wzroku z mężczyzny, który podszedł do barku i nalał sobie Ognistej.
 – Alkohol nie sprawi, że zapomnę o twoim zachowaniu – powiedziała po chwili Luna.
 – Moim zachowaniu? – prychnął – Czyżbym nie był uroczy?
 – Kochanie..
 – Severusie! – usłyszeli.
 – Są za drzwiami – zaśmiała się blondynka, gdy Severus zaczął się nerwowo rozglądać dookoła.
 – Wiem – warknął i usiadł w fotelu obok niej.
 – Nie masz zamiaru otworzyć – domyśliła się.
 – Nie – przyznał, wzruszając ramionami.
 – Dlaczego?
 – To są wkurzający kretyni! – odparł.
 – Czemu tak uważasz?
 – Którego słowa nie zrozumiałaś? Wkurzający  czy kretyni?! – zapytał, marszcząc czoło.
 – Zachowujesz się jak rozkapryszony pięciolatek! – podsumowała Luna i ruszyła, by wpuścić gości do środka.
 – Coś ty powiedziała?! – wykrzyknął, wstając gwałtownie.
 – A którego słowa nie zrozumiałeś? – zapytała słodko – Rozkapryszony  czy pięciolatek?
 – W co ja się wpakowałem – mruknął, opadając na fotel. gdy po chwili do salonu wszedł Dumbledore w towarzystwie Minerwy, Pottera i Weasley’ów, założył ramiona na piersi i popatrzył na nich z nienawiścią.
 – Nie wierzę! – Minerwa opadła na kanapę – Jesteście małżeństwem?!
 – Małżeństwem? – powtórzył Harry – Skąd pani to wie?!
 – Może stąd, że dopiero teraz zauważyłyśmy obrączkę na palcu Luny – odpowiedziała Ginny.
 – Niemożliwe – mruknął blady Ron – Przecież Luna nie mogła zostać żoną tego…
 – Kogo Weasley?! – zapytał Snape z jadem w głosie – Luna nie ma obowiązku nikomu się tłumaczyć! A tym bardziej ja!
 – Czemu nic nie wiedzieliśmy? – zapytała Minerwa – Jak to możliwe, że tak dobrze to ukrywałeś…
 – Nic nie ukrywałem – uśmiechnął się krzywo.
 – Severus też ma obrączkę na palcu – wytłumaczyła Luna na widok ich zdumionych spojrzeń – Ale żadne z was tego nie zauważyło, choć codziennie widzieliście się z nim…
 – Ja.. – Minerwie zabrakło słów.
 – To prawda – przyznał dyrektor zdumiony, lecz po chwili się roześmiał – Ale nas przechytrzyłeś Severusie! Gratuluje!
 – Gratulujemy – Pani Weasley chwyciła Lunę w objęcia.
 – Dziękuję – blondynka uśmiechnęła się lekko.
 – Eh, teraz jakby się Hermionka znalazła – westchnęła pani Weasley.
 – Ona się nie zgubiła – prychnął Snape.
 – Wiesz, gdzie jest? – zainteresowała się Minerwa.
 – A czy on czegoś kiedyś nie wiedział? – zaśmiała się Luna i spojrzała na zegarek – Hermiona miała zjawić się na balu za godzinę, więc jeżeli teraz wyślemy jej wiadomość, to pojawi się tutaj…
 – Hermiona jest w Anglii? – zdziwiła się Ginny.
 – Wrócili wczoraj – odparł Severus, popijając Ognistą.
 – Wrócili? – Pani Weasley spojrzała na nich uważnie – Z kim wróciła?
 – Malfoy Manor coś ci mówi? – odpowiedział Snape z wrednym uśmieszkiem.
 – To niemożliwe! – wykrzyknął Ron i wraz z Harrym wybiegli.

 – Nie w ten sposób powinieneś im o tym powiedzieć – zganiła go Luna, gdy reszta towarzystwa poszła w ich ślady.
 – Tylko mi mają przeszkadzać? – prychnął Snape.
 – Musimy tam iść – Luna wstała i chwyciła go za rękę – Nie możemy zostawić Mionki samej.
 – Nie będzie sama – mruknął Mistrz Eliksirów i przyciągnął Lunę do siebie – To raz, a dwa chyba nie chciałaś się idiotko teleportować?!
 – Chciałam… – odpowiedziała niepewnie i zmarszczyła czoło.
 – Widać Krukoni wcale nie są tacy inteligentni, jeżeli to dopiero do ciebie dotarło – zakpił.
 – Nie jestem jeszcze przyzwyczajona, że w ciąży czegoś nie mogę robić – wytłumaczyła i spojrzała na niego zmartwiona – To jak się tam dostaniemy?
 – Kominek coś ci mówi? – kręcąc głową popchnął ją w stronę sieci fiuu.
 – Ale przecież nie mamy połączenia…
 – Mamy – na jej uniesioną brew wzruszył ramionami – Granger rekwiruje alkohol, ty moje cygara, więc musimy mieć jakieś inne źródła…
 – Porozmawiamy o tym później – przerwała mu – Żeby czasami przez te wasze krętactwa chochliki nie wyżarły wam ostatnich szarych komórek – dodała poważnie i zniknęła.
Gdy pojawiła się w Malfoy Manor, Hermiona leżała na kanapie i czytała książkę.
 – Luna jak miło, że wpadłaś – zawołała była gryfonka i wstała.
 – Nie cieszyłbym się tak z naszej wizyty Granger – warknął Snape, pojawiając się obok Luny.
 – Dlaczego? – zapytała, ale zanim ktoś jej odpowiedział, usłyszała pukanie do drzwi.
 – Harry, Ron, Ginny, państwo Weasley, profesor McGonagall i Dumbledore – wyliczyła Luna.
 – Oni tu są? – zapytała Hermiona, blednąc – To nie tak miało wyglądać…
 – Widocznie plany się zmieniły – oznajmił Snape, siadając w jednym z foteli i przywołał do siebie szklaneczkę Ognistej – Niech przedstawienie się zaczyna!
 – Jesteś… – zaczęła Luna, lecz tylko prychnęła i spojrzała na Hermionę – Gdzie…
 – W pracy – odpowiedziała szybko Hermiona i odetchnęła głęboko – Dlatego nie pojawiliśmy się jeszcze w Hogwarcie… – powiedziawszy to, ruszyła ku drzwiom.
 – Pani, jacyś ludzie – przy drzwiach stała skrzatka i zaczęła jej się nisko kłaniać.
 – Wiem, Rundy – przerwała jej Hermiona z uśmiechem – Poradzę sobie, możesz odejść – otworzyła drzwi i stanęła oko w oko z czerwonym z wściekłości Ronaldem.
 – Co to ma znaczyć?! – wrzasnął na powitanie.
 – Też miło cię widzieć – odparła i otworzyła szerzej drzwi – Wejdźcie, proszę.
Gdy wszyscy znaleźli się w salonie, Hermiona usiadła obok Luny i czekała…
 – Nie wierzę, że znikasz sobie na dwa lata i nagle wracasz, i gdzie cię znajdujemy?! – Wrzeszczał dalej Ron – W jaskini tych Śmierciożerców! Jak mogłaś związać się z fretką?!
 – Nie związałam się z fretką – przerwała mu i zaczęła się denerwować. Dlaczego musi go właśnie teraz nie być…
 – To niby z kim? – zapytał Harry.
 – Niby nie powinno cię to interesować – odezwał się Lucjusz Malfoy, wchodząc do środka – Severus mnie zawiadomił – odpowiedział na widok zaskoczonej miny Hermiony.
 – Na szczęście – mruknęła i szybko do niego podeszła.
 – Jaki jest powód waszej jakże niechcianej wizyty? – warknął, przyciągając do siebie Hermionę, która uśmiechnęła się i pocałowała go w policzek.
 – Powiedz nam, że to nie z nim się związałaś – poprosiła Ginny.
 – Wyszłam za Lucjusza – odparła Hermiona dumnie, gdy poczuła, jak jej mąż napina wszystkie mięśnie – I nie, nie zmusił mnie, i nie, nie poi mnie eliksirami, i nie, nie przetrzymuje mnie tu siłą, i nie, nie odejdę od niego – dokończyła, patrząc wyzywająco na Rona i Harrego.
 – To miał być zwykły bal – mruknął Harry.
 – Oh, drogi chłopcze, na balach w Hogwarcie zawsze zdarza się coś niespotykanego – odpowiedział uśmiechnięty dyrektor – Cieszymy się bardzo, że obie wróciłyście do Anglii i, jak widzę, jesteście w dobrych rękach.
 – W najlepszych – Hermiona przytuliła policzek do ramienia blondyna, a Luna chwyciła Severusa za rękę.
Ginny odetchnęła głęboko i podeszła do Hermiony.
 – Przepraszam – powiedziała i po chwili obie trwały w mocnym uścisku.
 – Ja też cię przepraszam – wychlipała Hermiona.
 – I znowu się zaczyna – odezwał się zrezygnowanym tonem Malfoy, patrząc na płaczącą żonę.
 – Nie można sobie już popłakać? – zapytała Luna, ścierając z policzka łzy.
 – Nie jest to niezbędne – mruknął Snape, podając jej chusteczkę i westchnął, kiedy ją zignorowała i przytuliła się do jego piersi, w ten sposób wycierając resztę łez.
 – Tak się cieszę, że wszystko się wyjaśniło – powiedziała wzruszona Pani Weasley.
 – Nie przeszkadzamy już – Dumbledore wstał – Pora wracać na bal!
 – Odezwiemy się jutro – obiecała Ginny, a Ron i Harry przytaknęli.
 – Dobrze – Hermiona pożegnała się ze wszystkimi, i gdy zostali sami wtuliła się w Lucjusza.
 – Wszystko w porządku? – zapytał, zmuszając ją, żeby spojrzała mu w oczy.
 – Jak najlepszym – odparła.
Bała się tego spotkania, bała się reakcji przyjaciół na jej małżeństwo z Lucjuszem.
Na szczęście wszystko ułożyło się wspaniale i mogła teraz cieszyć się chwilami z ukochanym.

 – Ron zerwał z Luną w sposób wysoce naganny! – powiedziała Hermiona.
 – Nie chciał dawać jej nadziei – Ginny próbowała tłumaczyć brata.
 – Ale w taki sposób?
 – Nie przesadzaj Mionka – rudowłosa machnęła lekceważąco ręką – Już po sprawie!
 – Moim zdaniem nie jest po sprawie! Widziałaś Lunę? Jest załamana!
 – Przejdzie jej…
 – Odkąd stałaś się taka nieczuła? – zdziwiła się Hermina.
 – Jestem taka jak zawsze – oburzyła się rudowłosa.
 – Kiedyś ochrzaniłabyś Rona, a Lunę pocieszała!
 – Widocznie mam inne sprawy na głowie!
 – Widocznie tak! – wykrzyknęła Hermiona i odeszła od przyjaciółki.
****

 Granger, co ty tutaj robisz? – zapytał Lucjusz Malfoy, wchodząc do swojego gabinetu – Nie powinnaś być w szkole?
 – Już ją skończyłam – odparła i spojrzała na niego poważnie – Podobno szuka pan sekretarki….
****
 – Obiecaj, że to nie będzie na chwilę – poprosiła cicho, gdy leżeli u niego w sypialni.
 – To będzie na zawsze głupia Gryfonko – odparł i pocałował ją w czoło – Zapamiętaj sobie, że Malfoy’owie nie oddają czegoś, co jest dla nich cenne.
 – Strasznie się plątasz w tym wznawianiu miłości – odważnie spojrzała mu w oczy.
 – Widocznie nie mam takiej wprawy – odparł z iście ślizgońskim uśmieszkiem.
 – Kocham cię – wyszeptała mu do ucha.
 – Ja ciebie też Granger – warknął, nie chcąc zabrzmieć ckliwie.
                                               ****
 – Granger, czy ty mnie w ogóle słuchasz? – warknął Malfoy.
 – Och przepraszam – pocałowała go czule – Zamyśliłam się.
 – Miałaś mi coś powiedzieć – odparł, podchodząc do barku.
 – Miałam – uśmiechnęła się tajemniczo.
 – No więc.. – ponaglił ją, nalewając sobie Ognistej Whisky i wyciągając cygaro.
Hermiona podeszła do niego i wyrwała mu cygaro z ręki.
 – Granger, co ty do cholery robisz? – oburzył się.
 – Nie możesz palić w moim towarzystwie – odpowiedziała.
 – Odkąd ci to przeszkadza? – warknął – Jedno cygaro po pracy jeszcze nikomu…
 – Naszemu dziecku może zaszkodzić – przerwała mu i z uśmiechem czekała na jego reakcje.
 – Dziecku – powtórzył i przyciągnął ją do siebie – Granger …
 – Tak? – spojrzała mu w oczy i zobaczyła radość…
 – Zero cygar – obiecał głaszcząc ją po policzku, po czym pocałował namiętnie.
****
 – Jak mogłaś być tak nieodpowiedzialna i iść do Hogwartu, gdy kazałem ci odpoczywać?! – wykrzyknął Snape, gdy tylko przekroczyli próg domu.
 – Wstałam i poszłam – odpowiedziała Luna z uśmiechem – Tak się cieszę, że wszystkim spotkałam…
 – Miałaś leżeć – warknął.
 – Miałam, ale stwierdziłam, że naszej małej wilii nic się nie stanie – odparła, gładząc się po brzuchu.
 – Ale mogłaś zemdleć po drodze – narzekał dalej – Gdyby cię nikt nie znalazł…
 – Nie kracz – przerwała mu i pocałowała namiętnie – Wszystko ułożyło się doskonale…
 – Kiedyś cię zabiję – mruknął, opierając brodę o czubek jej głowy. Poczuł, jak zachichotała.
 – Wiesz, że cię kocham? – zapytała i spojrzała na niego czule.
 – Coś o tym słyszałem – odpowiedział i przytulił ją mocniej – Skrzacie, ja przez ciebie kiedyś oszaleje…
 – Może nie będzie tak źle – zaśmiała się i przyznała w duchu, że bardziej szczęśliwa chyba nie mogłaby być.










piątek, 26 czerwca 2015

Lew z wężem Idealna para? cz.III



­beta: Kite Millie

W poprzedniej części:
Gdy Diabeł znalazł się przed domem, spojrzał na Harrego.
 – Co najbardziej zaboli tego kretyna? – zapytał poważnie – Na czym mu najbardziej zależy?

 – Blaise – zaczęła Pansy.
 – Nie zaczynaj – warknął, przerywając jej – Wiesz, że należy mu się!
 – Wiem – przyznała Pansy –Ale boję się, że wpadniesz w kłopoty!
 – Znasz mnie Pan – machnął lekceważąco ręką – Nic się nie stanie a ten krepal dostanie za swoje!
 – Krepal? – zdziwił się Harry.
 – Połączenie kretyna z palantem – wytłumaczył Zabini – Mój autorski pomysł, zabrania się używania tej nazwy bez mojego jakże ważnego pozwolenia!
 – I ty mnie nazywałaś idiotą? – zapytał z wyrzutem Harry żonę.
 – Jesteś moim idiotą skarbie – odparła rozbawiona i pocałowała go czule.
 – Masz szczęście, że tak seksownie wyglądasz..
 – Ja tu nadal jestem – przypomniał Diabeł i spojrzał na drzwi – Nie słyszę krzyków, więc Malfoy’owie sobie radzą, teraz moja kolej! Więc?
 – Dawno nie miałem kontaktu z Ronem – Harry zamyślił się.
 – Temu kretynowi zależy tylko na sławie – prychnęła Pansy – Przez to Lovengood od niego odeszła.
 – Pomyluna.. – Zabini uśmiechnął się iście szatańsko – Mam plan..
 – Wolę chyba go nie poznać – powiedziała Pansy, chwytając Harrego za rękę – Wracamy do domu, a ty przychodzisz do nas jutro na obiad! Zrozumiano?
 – Tak, tak – przytaknął mimowolnie Zabini.
 – I dobrze – Pansy pocałowała go w policzek i teleportowała się z Harrym.
Blaise przez chwilę jeszcze stał przed domem, by zaraz zniknąć z cichym pstryknięciem.
 – Luna Lovengood – przeczytał nazwisko na teczce.
Dobrze być bogatym arystokratą. Powiedział tylko nazwisko i po chwili trzymał w ręku wszystkie informacje na temat Luny.
Luna Lovengood. Krukonka..
 Jakbym tego nie widział – mruknął, przerzucając kartki – Eureka!
Właścicielka Żonglera. Od lat walczy z kłamstwami Proroka Codziennego..
 – I mamy zwycięzce – Zabini uśmiechnął się zwycięsko.
Zabini wszedł do redakcji Żonglera i, nie zwracając na nikogo uwagi, skierował się do drzwi z napisem REDAKTORKA. Bez pukania wszedł do środka.
Za biurkiem siedziała blondynka o kręconych, długich włosach i niebieskich oczach. Za uchem miała wsuniętą różdżkę. Spojrzała na niego zamglonym wzrokiem.
 – Nie spodziewałam się tutaj zobaczyć ślizgona – odezwała się po chwili ciszy.
 – Widać spotkał cię zaszczyt – odparł, nie wiele myśląc.
Luna zaśmiała się dźwięcznie.
 – Prawdziwy ślizgon – powiedziała i wskazała mu krzesło naprzeciwko biurka
 – Usiądź.
 – Skorzystam – mruknął i zajął miejsce, zastanawiając się, jak to się mogło stać, że pomyluna stała się... Ładna?
 – Co cię do mnie sprowadza? – zapytała.
 – Chcę się zemścić – oznajmił bez żadnych wstępów.
 – A co ja mam z tym wspólnego? – zmarszczyła czoło.
 – Ronald Weasley ma cierpieć – warknął Diabeł.
 – Ja nie pochwalam zemsty – odparła stanowczo.
 – Przez niego Harry i Hermiona cierpieli – zauważył, że blondynka zacisnęła ręce w pięść i wiedział, że trafił w sedno – Byli twoimi przyjaciółmi.
 – Co im zrobił?
 – Wyjawia ich sekrety Prorokowi – wytłumaczył – A dobrze wiesz, że oni cenią sobie prywatność.
 – Wiem – przyznała, spuszczając głowę, chwyciła kartkę i zaczęła ją targać na małe kawałki – Ron się zmienił, ale..
 – Nie każe się tobie mścić – uspokoił ją – Chcę tylko, żebyś umieściła w żonglerze kilka informacji.
 – Jakich? – zapytała, patrząc na niego w skupieniu.
 – Prawdziwych – wzruszył ramionami – O Harrym, Hermionie i osobach, który ten rudy kretyn ma zamiar zranić.
 – Harry, Hermiona.. – przygryzła wargę – Zaczyna się mścić.
 – Podejrzewałaś to? – zdziwił się.
 – Zauważałam jego wady – uśmiechnęła się smutno – Gdy ktoś nie robił tego, czego on oczekiwał, wpadał w szał i planował zemstę, lecz za każdym razem kończyło się na planowaniu. Co oznacza, że ktoś mu pomaga.. – westchnęła – Ginny.
 – Tak – przyznał Zabini – Weasley’owie to kretyni, których trzeba nauczyć paru rzeczy.
 – Nie wszyscy są tacy – oburzyła się – Państwo Weasley są wspaniali tak jak rodzeństwo Rona i Ginny.. to oni się zmienili. – dodała, mówiąc już znacznie ciszej.
 – Więc to ich ukarzemy – ustąpił Diabeł, znowu siadając – Jak się domyślam, na ciebie też przyjdzie pora?
 – Tak sądzę – spojrzała w okno – To ja zerwałam, nie mogąc znieść jego wywyższania się.
 – W jaki sposób się zemści? – zapytał, podejrzewając, że krukonka zna odpowiedź na to pytanie. Gdy zarumieniła się, sam sobie pogratulował spostrzegawczości.  – Więc? – ponaglił ją, gdy milczała.
 – Będzie ze mnie kpił – wyszeptała ze smutnym uśmiechem.
 – Więc pomożesz mi?
 – Pomogę Harremu i Hermionie – odpowiedziała poważnie.
 – Jutro przyjdź pod ten adres – powiedział, zapisując adres na kartce i podając jej – O siedemnastej.
 – Ale.. – zaczęła, lecz nie dał jej skończyć, wstał i ruszył do drzwi.
 – Nie spóźnij się – puścił jej oczko, uśmiechnął się i wyszedł.

Zabini wszedł do domu Potterów i przewrócił oczami na widok Pansy przytulonej do Harrego.
 – Możecie oderwać się od siebie? – mruknął – Chcecie żebym miał koszmary?
 – Już je masz, gdy spojrzysz w lustro – zakpił Draco, wchodząc do domu z Hermioną.
Zabini zwrócił uwagę na ich splecione dłonie i spojrzenie przyjaciele, które tylko na chwilę było skierowane na inną osobę niż gryfonka.
 – Miłość wszędzie – zawołał, udając oburzenie – Aż się niedobrze robi!
 – Zazdrościsz – prychnął Harry.
 – Gdzie macie Izoldę? – zapytała Pansy.
 – Rodzice Draco się nią zajmują – odpowiedziała Hermiona z uśmiechem.
 – Zmusili nas, żebyśmy ją oddali – poskarżył się Draco.
 – Zmusili? – Harry zmarszczył czoło.
 – Że to ich wnuczka, a oni nie mieli sposobności jej dobrze poznać.. – machnął lekceważąco ręką – To się poświęciłem! Mają dwie godziny! Po tym czasie wracamy do domu!
 – Draco.. – Hermiona się zaśmiała – Daj im się nacieszyć wnuczką.
 – Ja się muszę nacieszyć córką – powiedział nadąsany.
 – Nacieszysz się mną – wyszeptała mu do ucha.
Blondyn uśmiechnął się krzywo.
 – Trzymam cię za słowo – wymruczał.
 – Do rzeczy – przerwał Zabini znudzony ich czułościami – Krukonka się zaraz zjawi!
 – Przekonałeś Lunę? – zdziwiła się Hermiona.
 – Wy ją przekonacie do końca – powiedział, wskazując Gryfonkę i Ślizgonkę.
 – My? – zdziwiły się.
 – Jesteście kobietami – westchnął – Ona ma jeszcze jakieś opory. Ale jest pewna, że rudy i w nią uderzy. Waszym zadaniem jest wybadanie, czym może jej zaszkodzić. My mu w tym przeszkodzimy i z wdzięczności nam pomoże!
 – Ślizgońskie myślenie – prychnęła Hermiona.
 – Dziękuję – odparł Diabeł z uśmieszkiem.
Hermiona chciała odpowiedzieć, lecz przerwało jej pukanie do drzwi.
 – Luna! – krzyknęła Gryfonka, gdy Harry otworzył drzwi i przytuliła Krukonkę – Ale się za tobą stęskniłam!
 – Ja za tobą też – odpowiedziała szczerze Luna.
 – Dobrze cię widzieć – dodał Harry, przytulając blondynkę.
 – Cieszę się z tego spotkania – odparła i rozejrzała się – Takiego towarzystwa się nie spodziewałam.
 – Pozwól, że ci przedstawię moją żonę – odezwał się Harry, podchodząc do Pansy.
 – Więc w Proroku nie kłamali tak do końca..
 – W Proroku piszą bzdury – warknęła Hermiona.
 – Zdobyłam jutrzejszy numer – powiedziała zarumieniona Luna, podając im gazetę.
Wszyscy spojrzeli na nią zdumieni.
 – Skąd to masz? – zapytał Draco.
 – Ktoś był winien mi przysługę – wzruszyła ramionami.
 – Nie wierzę – pisnęła Hermiona, ze łzami w oczach czytając tekst.
 – Co ten kretyn wymyślił? – warknął Draco, biorąc z jej ręki gazetę.

Hermiona Granger....

 – Ostatni akapit – podpowiedziała Luna, patrząc na Hermionę ze współczuciem.

Panna Granger uważana przez wielu za wzór cnót, w szkole była wiele razy karana za przewinienia.
Ze znanych nam źródeł, dowiedzieliśmy się, że ta szanowana Gryfonka nie przywiązywała wagi do swojej opinii. Ponoć wdała się w romans z jednym  ślizgonem!
Czy panna Granger udaje kogoś, kim nie jest?
Czy naprawdę jest taka wspaniała?
Co ją łączy z Harry Potterem? Dla niego rzuciła Ronalda Weasley’a?
To z jego powodu ukrywa się od roku?

 – Zabiję go – zawołał Draco.
 – Po co chcesz brudzić sobie ręce tym czymś – zapytał Zabini – Zrobimy to po mojemu! Luna nam pomoże, prawda? – zwrócił się z seksownym uśmiechem do Krukoni, która zarumieniona skinęła głową.
 – Ale nadal nie wiem w jaki sposób – odezwała się Luna.
 – Za to ja wiem – odpowiedział Diabeł – No więc zrobimy tak...

Z samego rana każdy czarodziej, biorąc do ręki Żonglera, mógł przeczytać nowe wiadomości na temat Wybrańca i jego przyjaciółki.

Witajcie Drodzy Czarodzieje!
Z uwagi na haniebną postawę konkurencyjnej gazety  postanowiliśmy umieścić prawdziwe historię Harrego Pottera i Hermiony Granger!
Harry Potter, nazywany Wybrańcem, obecnie mieszka wraz z żoną w pięknym domu z dala od zgiełku.
Spodziewają się oni dziecka. Kim jest tajemnicza wybranka?
Pansy Parkinson. Ślizgonka.
Czy można było się spodziewać takiej pary?

 – Dalej Potter – warknął Draco, wyrywając mu gazetę – O tobie nie mam ochoty słuchać! Mam Miona! O nas!

Hermiona Granger jest zaręczona z Draco Malfoy’em! Tak! Tych dwoje jest razem.
Lecz to nie wszystko. Są już rodzicami małej Izoldy. Jak zapowiedział sam Pan Draco Lucjusz Malfoy, mają zamiar powiększyć rodzinę jak najszybciej.

 – Twoja skromność nie zna granic – prychnął Zabini, patrząc na przyjaciela rozbawiony – O sobie uwielbiasz czytać!
 – I o mojej narzeczonej! – przypomniał oburzony.
 – Wmawiaj sobie – zaśmiała się Pansy – A co z Luną?
 – Ron chce, żeby dziennikarz z Proroka opisał ją jako irytującą marzycielkę, która wolała siedzieć nad jeziorem i czekać na jakieś nieistniejące stworzenia, niż być w związku z Ronem – odpowiedziała smutno Hermiona.
 – A ja udowodnię, że to Weasley był idiotą i nie umiał zatrzymać przy sobie Luny – powiedział wesoło Diabeł.
 – Jak chcesz to zrobić? – zdziwiła się Pansy.
 – Pojawię się z nią w kilku miejscach, poudajemy parę i damy nauczkę temu idiocie – wytłumaczył.
Hermiona i Pansy wymieniły spojrzenia.
 – Co? – Diabeł zmarszczył czoło.
 – Luna jest śliczna – powiedziała Hermiona.
 – Wolisz dziewczyny? – zaśmiał się – To dlatego jesteś ze Smokiem? On jest nieraz...
 – Chcesz zniknąć z tego świata? – warknął Draco.
 – Hormony ci buzują? – zakpił Diabeł.
 – Zaraz ci buznę – prychnął blondyn.
 – Uspokójcie się! – rozkazała Pansy.
 – Przepraszamy – odpowiedzieli równocześnie.
 – Jak ty to robisz? – zdziwiła się Hermiona.
 – Uciszam ich? – gdy Gryfonka przytaknęła, Pansy uśmiechnęła się – Lata praktyki!
 – Mam was dość – westchnął Diabeł i wstał – Wychodzę! Muszę być u Luny za godzinę!
 – Miłej zabawy! – Zawołała Hermiona.
 – To tylko zemsta! – zaznaczył Blaise i zniknął z cichym pstryknięciem.
 – Za niedługo będzie wesele – odezwała się z rozmarzeniem Pansy.
 – Moje i Hermiony – przytaknął z dumą Draco.
 – Diabła i Luny – odpowiedziały pewnie Hermiona i Pansy.
 – O czym wy mówicie? – zdziwił się Harry.
 – Zobaczycie – zapowiedziała Hermiona.

I właśnie w tym momencie Hermiona udowodniła, że jest panną-wiem-to-wszystko!
Rok po jej słowach Luna została żoną Zabiniego.

– Wszystko jest doskonałe – mruknął Draco, przytulając do siebie ciężarną Hermionę.
 – I niech tak pozostanie – odparła Pansy z uśmiechem.
 – Ja na zawsze pozostanę doskonały – prychnął Blaise – Prawda Luna?
 – To jest równie pewne, jak to że nergale zamieszkują jemiołę – odpowiedziała poważnie.
 – Więc to znak, że jesteś paskudny – zarechotał blondyn.
 – Przystojniejszy od ciebie – odparował Diabeł.
 – Dorośnijcie – poprosiła Pansy, przewracając oczami.
 – Marzyć można – zaśmiał się Harry, przytulając mocniej śpiącego synka.
 – A możecie wreszcie zdradzić, jak zemściliście się na Ronie? – zapytała Pansy, nie mogąc powstrzymać ciekawości.
 – Właśnie! – poparła ją Hermiona – Diable obiecałeś, że dowiemy się tego, gdy nadejdzie odpowiednia chwila! Chyba wasz ślub nią jest, prawda?
 – Nie wystarczy, że Ruda i Rudy czyli pierwotniaki z Nory.. – zaczął Diabeł.
 – Do rzeczy – warknął Draco.

Diabeł wszedł wraz z Luną do Sali, gdzie odbywało się przyjęcie z okazji urodzin dyrektora Aurorów.
Zabini wiedział, że Ron musi być obecny jako jeden z jego pracowników.
Zobaczył rudą czuprynę od razu po wejściu. Zaraz obok pojawiła się druga.
Nie mógł uwierzyć, że Potter mógł kiedyś spotykać się z Ginewrą. Może i była ładna, ale od razu widać było, że nie ma za grosz .. niczego.
 – Nie wiem, czy to dobry pomysł – szepnęła mu do ucha Luna.
Ślizgon spojrzał na swoją partnerkę i uśmiechnął się lekko. Nie mógł uwierzyć, że z nijakiej Krukonki, wyrosła tak piękna kobieta i jest tu z nim!
Objął ją władczym gestem i spojrzał wrogo na mężczyzn, którzy mierzyli ją zachwyconym spojrzeniem.
 – Nie martw się – uspokoił ją – Zemścimy się na tych kretynach i wrócimy do domu.. albo pójdziemy na kolacje.
 – Kolacje? – powtórzyła zaskoczona – Zapraszasz mnie na randkę?
 – Widać, że jesteś krukonką, jeżeli od razu się domyśliłaś – zaśmiał się i zaraz spoważniał – Łasica nas zauważyła – powiedział i przystąpił do działania. Przyciągnął Lunę do siebie i pocałował namiętnie.
 – Odsuń się od niej! – usłyszał wściekły wrzask.
Niechętnie oderwał się od blondynki i spojrzał z wyższością na stojącego przed nim rudzielca.
W Sali nastała cisza, wszyscy czekali na rozwój sytuacji.
 – Za jakie grzechy muszę oglądać twoją paskudną gębę? – zapytał z uroczym uśmiechem.
 – Luna chodź tutaj! – rozkazał Ron i wyciągnął do niej rękę.
Zabini zaśmiał się szyderczo.
 – Weź tą łapę od mojej kobiety – warknął.
 – Luna powinnaś być z Ronem – odezwała się Ginny, stając obok brata – Zabini na pewno zmusił cię..
 – Do niczego mnie nie zmusił – zaprzeczyła krukonka i chwyciła Diabła za rękę.
 – On na pewno spotyka się z tobą z jakiegoś powodu! – powiedział pewnie Ron – Chce cię wykorzystać by zemścić się na mnie!
 – A ty to kto? – zapytał Diabeł i zmarszczył czoło – Czekaj.. rudy, narwany i jakże głupi.. a tak Ronald Weasley, najgorszy z najgorszych.
 – O co ci chodzi? – wściekła się Ginny – Co mój brat ci zrobił?
 – Urodził się – odparł Zabini – A najważniejsze, kto rani moich przyjaciół, ma ze mną do czynienia – zbliżył się do rudowłosej i zniżył głos do szeptu, by tylko ona go usłyszała – Mam pieniądze, władzę i pozycję, dzięki której mogę zmienić Twoje życie w piekło, zniszczę ci reputacje i zrobię to, jeżeli jeszcze raz narazisz moich bliskich na nieprzyjemności. Wiem, że twój głupi brat nie wpadłby na pomysł zrujnowania prywatności Pottera i Granger, więc musiałaś być to ty.. – spojrzał na nią, mrużąc oczy – Jestem ślizgonem, i zawsze się mszczę. Ty masz takie szczęście, że Granger się za tobą wstawiła, mówiąc, że jednak przez jakiś czas ją wspierałaś, więc tylko tego jełopa obok ciebie zrujnuje! Wyjdź i radzę ci nie pojawiać się w pobliżu mnie i wiesz kogo!
Ginny patrzyła na niego ze strachem, po czym odwróciła się na pięcie i szybko wyszła.
 – Coś ty jej powiedział?! – zawołał zbulwersowany Ron.
 – Nie twój interes – warknął Zabini i zwrócił się do dyrektora Aurorów – Miło mi pana widzieć!
 – Blaise, cieszę się, że przyszedłeś – zawołał dyrektor, wyrzucając ręce do góry.
 – Ja także jestem z tego zadowolony – powiedział ślizgon – Jest tylko jeszcze jedna sprawa, zanim wraz z moją uroczą partnerką zacznę się świetnie bawić!
 – Jaka?
 – Widzi pan, panie Grezitz – zaczął Zabini poważnie – Obecny tutaj jest właściciel Proroka Codziennego, który powinien się dowiedzieć, że jego reporterka niejaka Karen – wskazał na kobietę stojącą nieopodal Rona z notesem i piórem – Jest kłamliwą żmiją, która wraz z tym – machnął w stronę Rona – uknuła intrygę, która miała zniszczyć reputację Harrego Pottera i Hermiony Granger – uśmiechnął się uroczo – Jak wszyscy wiedzą, nie lubię Gryfonów, ale ta dwójka w pewien sposób stała mi się bliska, więc żądam zwolnienia tej dziennikarki  oraz ukarania Ronalda Weasley’a!
 – Nie masz dowodów, idioto – prychnął Ron – Nie mogę stracić pracy tylko dlatego, że prawdopodobnie przez przypadek opowiedziałem Karen o moich przyjaciołach.
 – To nie są Twoi przyjaciele – zaprzeczyła Luna – O przyjaźń trzeba dbać! A ty nic, tylko wymagałeś od nich! Nigdy nie starałeś się zrozumieć ich postępowania! Wolałeś, gdy wszyscy zwracali uwagę tylko na ciebie! Byłeś egoistą i nadal nim jesteś!
 – Nie masz prawa się na mój temat wypowiadać – warknął Ron, patrząc na Lunę ze złością.
Zabini przytulił do siebie krukonkę.
 – Panie Grezitz – zwrócił się do dyrektora – Mógłby pan dotrzymać przez chwilę towarzystwa Lunie? Muszę zamienić słówko z właścicielem Proroka..
 – Po co? – Ron spojrzał na niego ze strachem.

 – I? – Harry spojrzał na niego zirytowany – Czemu przerwałeś?
 – Bo ta rozmowa pozostanie między mną a nim – odparł Zabini zadowolony z siebie.
 – Kretynie! – zawołał Draco – Mów, co zrobiłeś, że Łasica wyjechał z kraju!
 – Został przeniesiony – odpowiedział Zabini, wzruszając ramionami – Powiedzmy, że dyrektor Aurorów i właściciel Proroka są dobrymi znajomymi.
 – Dlaczego Ron został przeniesiony – zapytała Hermiona.
 – Powiedz Diable! – poprosiła Pansy.
 – Eh – westchnął Zabini i spojrzał na Lunę z uśmiechem – Powiedzieć im?
 – Tak – zaśmiała się i pocałowała go czule.
 – Skoro moja żona tak mówi – odpowiedział – Więc.. zdobyłem kilka ciekawych faktów o waszym byłym przyjacielu.
 – Jakie? – zdziwił się Harry.
 – Nasz drogi Ronald wdał się w romans z..
 – Z żoną właściciela gazety – domyśliła się Hermiona.
 – Reszta była prosta – zakończył Zabini.
 – To wredne, ale jakże skuteczne – pochwalił go Draco – A gdzie kretyn został przeniesiony?
 – Do jakiejś wioski w najmroźniejszym regionie świata – odarł zadowolony z siebie Blasie.
 – I na tym skończmy – poprosiła Pansy i przytuliła się do Harrego.
 – Czemu? – zdziwił się Draco – Nie chcesz..
 – Nie chce – przerwała mu – Jestem szczęśliwa, i wy też, prawda?
Cała piątka przyznała jej rację.
 – Więc cieszmy się tym, co mamy, a nie przejmujmy się innymi – odezwała się Luna – Korzystać należy z każdej wspaniałej chwili, która.. – Zabini przerwał jej namiętnym pocałunkiem.
 – Oderwij się od niej! – krzyknął rozbawiony Draco.
 – Ona oddychać zaraz nie będzie mogła! – dodał Harry.
 – Nie przeszkadzajcie im! – oburzyła się Hermiona.
 – On się z nas wyśmiewał – przypomniała jej Pansy.
Hermiona zmrużyła oczy i uśmiechnęła się wrednie.
 – Blaise Zabini, czy ty chcesz zostać wdowcem już pierwszego dnia?! Daj dziewczynie trochę przestrzeni! – zawołała.
Ślizgon oderwał się od zarumienionej blondynki i spojrzał na przyjaciół wściekłym wzrokiem.
 – Idźcie do Diabła! – warknął, a gdy roześmiali się, zmarszczył czoło i dopiero wtedy dotarło do niego, co powiedział – Diabeł jednak was nie chce!
 – Masz problem Zabini – odezwał się Potter – Bo dzięki temu, że jesteśmy tutaj w tym gronie..
 – Zostałeś na nas skazany – dokończył Draco z wrednym uśmieszkiem.
 – Jesteście poniżej krytyki – prychnął Zabini – Jak wasze żony z wami wytrzymują?
 – Lew z wężem są idealną parą – odparł Smok, przytulając Hermionę.
 – Raczej wąż i orzeł – odpowiedział Blasie i znów pocałował swoją żonę.

 Dzięki mojej wspaniałej Becie , która szybko sprawdziła miniaturkę , dodaję ją dzisiaj :)
Tak na początek wakacji ;)