Hermiona
usiadła, okryła szczelnie kołdrą i spojrzała na niego ze łzami w oczach.
-
Wyjeżdżasz? – powtórzyła.
-
Tak – przytaknął, także siadając.
-
Mogę jechać z tobą? – zapytała.
-
Hermiono… – zaczął.
-
Mogę? – powtórzyła pytanie. – Czy tylko zależało ci, żeby zrobić głupi kawał
durnej Gryfonce? O to chodziło? Spanie ze mną było bonusem?!
-
Granger, uspokój się – warknął Snape.
-
Spokojnie, nie będziesz musiał już mnie znosić – powiedziała, próbując wyplątać
się z kołdry i wstać.
-
Wkurzasz mnie – warknął, przyciągnął ją do siebie i pocałował namiętnie. – Nie
mam zamiaru cię zostawić, głupia!
-
Mogę jechać? – zapytała z nadzieją.
-
Nie możesz – powiedział, a widząc łzy płynące po jej policzkach, starł je i
pocałował ją czule. – Nie możesz, musisz!
-
Severusie! – krzyknęła oburzona i uderzyła go w pierś. – Nigdy więcej mnie tak
nie strasz! Myślałam, że mnie nie chcesz!
-
Idiotka – warknął i przytulił ja do siebie. – Wyjedziemy na rok, ale jest
pewien problem.
-
Jaki? – zapytała ze strachem.
-
Musimy wyjechać jutro – powiedział i spojrzał na nią poważnie. – Radzę ci
przemyśleć, czy chcesz ze mną wyjechać!
-
Dlaczego? – zdziwiła się.
-
Nie chcę nikogo widzieć przez jakiś czas – odpowiedział. – Chcę odpocząć, ustaliłem
z Dumbledore’m, że wrócę za rok do pracy.
-
Chcę z tobą jechać – powiedziała. – Nie mam nikogo na świecie z wyjątkiem Ginny
i Harry’ego!
-
Masz mnie – warknął.
-
Severusie, wyjadę z tobą, ale pod jednym warunkiem – powiedziała, przygryzając
dolną wargę.
-
Jakim? – zdenerwował się.
-
Ożeń się ze mną – wyszeptała, rumieniąc się.
Snape
spojrzał na nią zdumiony. Hermiona nie wiedziała jak zareaguje, czy ją
wyśmieje? Każe jej zostać?
-
Granger, idiotko, czy ty naprawdę myślałaś, że chcę cię wziąć ze sobą jako
kochankę? – warknął.
-
A jako kogo?
-
Jako moją żonę! – powiedział i pocałował ją namiętnie.
Po
godzinie wstali i Hermiona pobiegła do pokoju spakować wszystkie swoje rzeczy.
Pomniejszyła
swój bagaż i wróciła do Severusa.
-
Muszę jeszcze napisać do Ginny – powiedziała i usiadła przy jego biurku,
wyciągnęła kartkę i pióro.
Ginny!
Nie martw się o mnie, wyjeżdżam z
Severusem! Chcemy pobyć sami, odpocząć!
Będę za tobą bardzo tęsknić! Wrócimy
za rok.
Kocham cię! Jesteś dla mnie jak
siostra. Mam nadzieję, że mi wybaczysz mój wyjazd!
Twoja najlepsza przyjaciółka
Hermiona
P.S. Nie mów nic Harry’emu i Ronowi,
wytłumaczę im wszystko, gdy wrócę!
-
Możemy ruszać – powiedziała z uśmiechem.
Pobrali
się dwa dni później. Hermiona zdziwiła się widząc Dumbledore’a wraz z
McGonagall, którzy zostali ich świadkami.
-
Nie daliby mi spokoju – warknął Snape, na widok jej pytającego spojrzenia.
Hermiona
uważała, że nie mogłaby wymarzyć sobie piękniejszej ceremonii.
Odbyła
się ona w przepięknej kaplicy w Szkocji, gdzie Severus kupił dla nich dom.
-
Byłaś przepiękną panną młodą – powiedziała Minerwa w czasie składania życzeń.
-
Dziękuję – odpowiedziała Hermiona, rumieniąc się.
-
Severusie, dbaj o nią – powiedział Albus poważnie.
-
Sama umie o siebie zadbać – odpowiedział Snape.
Hermiona
spojrzała na niego i uśmiechnęła się na widok czułości w jego oczach.
-
Kocham cię – wymruczała mu do ucha.
-
Ja ciebie też – odpowiedział poważnie.
Mieszkali
we dworze, który Hermiona z przyjemnością urządziła.
Na
początku jednak kategorycznie odmówiła remontu dworu.
-
Dlaczego? – zdziwił się Snape.
-
Severusie, nie będziesz pracował przez rok! – powiedziała. – Nie mogę wydawać
twoich pieniędzy!
-
Naszych pieniędzy – poprawił ją rozbawiony – to raz, dwa, stać mnie na to, żeby
moja żona miała wszystko co chce!
-
Ale jak… jak to cię stać? – zapytała zdezorientowana.
-
Patenty, kochanie – odpowiedział.
Hermiona
spojrzała na niego oczami pełnymi łez.
-
Co się stało? – zaniepokoił się. – Bycie bogatym raczej nie wywołuje płaczu!
-
Pierwszy raz nazwałeś mnie kochaniem – powiedziała z promiennym uśmiechem.
-
Kobiety – mruknął i pocałował ją czule.
Rok później
Hermiona
leżała na łóżku i czekała na powrót Severusa , nagle do jej uszu , dobiegł
dźwięk tłuczonego szkła.
-
Severus?- zawołała, gdy nie usłyszała odpowiedzi, podniosła się i ruszyła ku
drzwiom, jednak zanim do nich dotarła, otworzyły się gwałtownie i przed nią
pojawiło się dwóch mężczyzn w szatach śmiercożerców.
-
Kim wy…- zaczęła , lecz nie było dane jej dokończyć, jeden z mężczyzn rzucił na
nią Drętwotę i Hermiona osunęła się bezwładnie na podłogę.
Snape
teleportował się prosto do sypialni, w której jeszcze przed godziną czekała na
niego głodna Hermiona. Teraz zamiast żony zastał kartkę:
Mamy Twoją szlamę, Snape!
Przyjdź po nią, a wyrównamy
rachunki!
Dołohow
-
Kurwa! – zaklął Snape i teleportował się.
Cały
Zakon zebrał się w Norze. Harry i Ron weszli do salonu i ze zdumieniem
patrzyli, jak Severus Snape grozi Dumbledore’owi, przykładając mu do szyi
różdżkę.
-
Severusie, uspokój się – poprosiła przerażona Pani Weasley.
-
Musisz uzbroić się w cierpliwość – powiedział spokojnie Albus.
-
Odbiło ci, starcze? – warknął Snape wściekle, odpychając go. – Dołohow porwał
moją żonę!
-
Żonę? – powtórzył zdumiony Harry.
-
Głuchy jesteś, Potter? – krzyknął, a jego spojrzenie ciskało błyskawicami.
-
Musimy wszystko przemyśleć… – zaczął Lupin.
-
Cholera, co chcesz przemyśleć, Lupin? – warknął Snape. – Hermiona jest więziona
przez wilkołaka! W każdej chwili może jej się coś stać!
-
Hermiona? – wtrącił się Ron. – Nasza Hermiona?
-
Moja! – powiedział stanowczo Snape. – Ona jest moja!
-
Severusie, spokojnie – odezwała się McGonagall. – Nie możemy działać pochopnie.
-
Pochopnie?! – krzyknął Snape, widać było że jest na granicy wybuchu. – Na co
chcecie czekać?! Macie się ruszyć i ratować moją żonę i dziecko!
-
Dziecko?! – krzyknął Syriusz. – Jakie dziecko?!
-
Hermiona jest w ciąży – warknął Snape. – Wy myślcie sobie, ja idę po nią!
-
Nie! – powiedział stanowczo Dumbledore. – On się ciebie spodziewa, nie możesz
po prostu tam wejść!
-
Nie mogę siedzieć bezczynnie! – odpowiedział Mistrz Eliksirów, opadając na
fotel i chowając twarz w dłoniach.
-
Severusie, Hermiona jest silna, nic jej nie będzie – pocieszyła go Pani
Weasley.
-
Jest słaba – powiedział, patrząc na nią załamany. – Jest w ciąży! Do cholery,
od tygodnie cudem utrzymuje się na nogach! Wyszedłem na godzinę po te cholerne
lody, a gdy wróciłem zamiast głodnej żony znalazłem wiadomość od tego sukinsyna!
-
Zaatakujemy nocą – zdecydował Dumbledore. – Kto jest chętny, niech zostanie,
reszta niech wraca do domu.
Nikt
nie ruszył się z miejsca, wszyscy wpatrywali się w dyrektora z zaciętymi
minami.
-
Severusie, sądzisz, że on jest sam? – zapytał Moody.
-
Ojciec Notta i Rookwood są z nim – mruknął Snape. – Tylko im udało się uciec.
-
Musimy działać rozważnie, każdy będzie miał swoje zadanie!
-
Dlaczego porwali Hermionę? – zapytała przerażona Ginny.
-
Chcieli się zemścić – odpowiedział Snape. – Cholera, powinienem ich zabić, a
nie…
-
Severusie, nie do ciebie należało złapanie Śmierciożerców, tylko do aurorów –
powiedziała Minerwa łagodnie. – Miałeś prawo założyć rodzinę!
-
Rodzinę, którą zaraz stracę – warknął Severus.
-
Nie dopuścimy do tego – obiecał Dumbledore.
Wszyscy
przytaknęli i przygotowali plan działania.
Hermiona
ocknęła się w jakimś zimnym i mokrym pomieszczeniu. Szybko przypomniała sobie,
co się stało.
Położyła
opiekuńczo ręce na swój lekko zaokrąglony brzuch.
-
Spokojnie kruszynko, tatuś na pewno po nas przyjdzie – wyszeptała ze łzami w
oczach.
Usłyszała
hałas i drzwi się otworzyły.
-
Dołohow – warknęła, patrząc na wchodzącą postać.
-
Miło, Granger – odpowiedział i rzucił jej butelkę z wodą. – Poczekamy na
Snape’a!
-
Czego od niego chcecie? – zapytał przerażona.
-
Zemsty – warknął.
-
Zostawcie go w spokoju! – powiedziała stanowczo.
-
Zostawimy, jak go zabijemy – odpowiedział i zaśmiał się jak szalony.
-
Nie uda wam się! – wyszeptała Hermiona i spojrzała na niego wyzywająco. – Skąd
wiesz, że po mnie przyjdzie?
-
Śledziliśmy was – odpowiedział Dołohow z szyderczym uśmieszkiem. – Snape był
tak tobą zaabsorbowany, że nawet nas nie zauważył!
Powiedziawszy
to, wyszedł.
-
Uważaj, Severusie – szepnęła, siadając na podłodze i płacząc. – Kochany, proszę
cię, uważaj!
Snape
wszedł wraz z Dumbledore’m i Lupinem do domu Dołohowa.
-
Za łatwo poszło – mruknął.
-
Nie spodziewają się nas tak szybko – odpowiedział szeptem Albus.
-
A jednak – usłyszeli szyderczy głos Notta.
Snape
nie wiele myśląc skierował w niego swoją różdżkę.
-
Crucio – warknął.
Mężczyzna
osunął się na podłogę krzycząc z bólu. Dołączyli do niego Harry z Ronem i
związali Notta, po czym wyciągnęli go na zewnątrz.
-
Jeszcze dwóch – powiedział Lupin.
-
Jeden – odezwał się Black, podchodząc. – Moody i Minerwa obezwładnili
Rookwooda.
-
Dołohow – wyszeptał Albus i wskazał drzwi, prowadzące prawdopodobnie do
piwnicy.
Nagle
usłyszeli jak ktoś wychodzi po schodach.
-
Idzie tu – powiedział cicho Dumbledore.
Cała
czwórka stanęła w gotowości, szykując się do walki. Drzwi się otworzyły i
pojawił się Dołohow. Od razu wyciągnął różdżkę.
-
Crucio! – krzyknął, patrząc na Blacka który stał najbliżej.
-
Avada Kedavra! – warknął Snape i z szyderczym uśmieszkiem patrzył na martwe
ciało mężczyzny.
Nie
czekając dłużej wpadł do piwnicy, otworzył pierwsze drzwi i z ulgą zauważył
siedzącą przy ścianie Hermionę.
-
Sev! – krzyknęła i w jednej chwili znalazła się w bezpiecznych ramionach
Snape’a.
-
Nic ci nie jest? – zapytał, oglądając ją uważnie.
-
Wszystko dobrze – załkała. – Wracajmy do domu!
-
Już, kochanie – odpowiedział Snape i wziął ją na ręce. Wtuliła się w niego
mocno i zamknęła oczy.
-
Teleportujcie się do Nory – powiedział Dumbledore, czekając na nich przy
drzwiach. – Czeka tam na was Poppy! Ja poczekam na aurorów!
Snape
wszedł do Nory ze śpiącą żoną w ramionach. Wszyscy już czekali.
-
Hermiona! – krzyknęli Harry i Ron, zrywając się na równe nogi.
-
Zamknijcie się – warknął i spojrzał na pielęgniarkę. – Zbadasz ją?
-
Oczywiście – odpowiedziała madame Pomfrey.
-
Zanieś ją do naszej sypialni – zaproponowała Pani Weasley.
Snape
położył śpiącą żonę na łóżku i czekał, aż Poppy zakończy badanie.
-
I co z nią? – zapytał zaniepokojony.
-
Jest tylko zmęczona – powiedziała spokojnie. – Niech śpi, to dla niej najlepsze
lekarstwo!
-
A dziecko? – zapytał poważnie.
-
Z nim też dobrze, jest silne, takie maleństwa potrafią dużo znieść – uspokoiła
go.
-
Dzięki – mruknął i usiadł na fotelu obok łóżka.
-
Severusie powinieneś coś zjeść! – odezwał się Dumbledore, wchodząc do pokoju.
Snape
spojrzał na zegar na ścianie, który wskazywał piętnastą.
-
Nie zostawię jej – warknął.
-
Zaraz wrócisz – powiedział Albus. – Śpi, nic jej nie grozi!
-
Chwilę i wracam – odpowiedział Snape, pocałował żonę w czoło i ruszył za
dyrektorem.
Hermiona
obudziła się w wygodnym łóżku, rozglądnęła się i ze zdumieniem rozpoznała
sypialnię państwa Weasley. Jej wzrok padł na zegar, który wskazywał szesnastą.
Znaczyło to, że przespała cały dzień!
Szybko
wstała i wybiegła z pokoju. Usłyszała głosy w salonie. Gdy weszła wszyscy
zamilkli, lecz ona nie zwracała na nich uwagi. Od razu podbiegła do męża i
usiadła mu na kolanach, Snape objął ją mocno.
-
Czemu już wstałaś? – zapytał z taką czułością, że wszyscy spojrzeli w szoku na
postrach Hogwartu.
-
Bałam się – wyszeptała ze łzami w oczach.
-
Skarbie, już wam nic nie grozi – powiedział stanowczo.
-
Bałam się o ciebie – wytłumaczyła, całując go mocno.
-
Hermiono – usłyszała i niechętnie oderwała wzrok od męża.
Rozejrzała
się na około i dopiero teraz zdała sobie sprawę, ile osób znajdowało się w
salonie.
-
Tak? – zapytała z lekkim uśmiechem.
-
Dobrze się czujesz? – odezwała się Ginny.
-
Teraz tak – odparła wtulając się w Snape’a.
-
Powinnaś odpoczywać! – powiedział stanowczo Severus. – Wracamy do domu i
pójdziesz spać!
-
A położysz się ze mną? – zapytała z proszącą miną.
-
To chyba jasne – warknął.
-
Hermiono, możemy porozmawiać… – zaczął Ron.
-
Nie, nie możecie – przerwał mu Snape i wstał z nią w ramionach.
-
Sev… – Hermiona próbowała zaprotestować.
-
Jesteś zmęczona! – warknął. – Jeżeli chcesz porozmawiać z tymi kretynami, mogą
przyjść jutro do ciebie, ale nie dzisiaj!
-
To chyba najlepsze rozwiązanie – odezwała się McGonagall. – Jutro was
odwiedzimy i nareszcie nie będzie żadnych tajemnic.
-
Jak chcecie – warknął Snape i teleportował się z żoną do domu.
Następnego
dnia w salonie państwa Snape siedziała cała rodzina Weasley, Lupinowie,
Syriusz, Minerwa, Albus oraz Harry. Wszyscy rozglądali się po pięknie
urządzonym wnętrzu.
-
Nie wiedziałem, że Snape’a stać na taki dom – powiedział zdumiony Ron.
-
Severus jest bogaty – odpowiedział Albus i roześmiał się na widok zaszokowanych
spojrzeń. – Wynalazł eliksir tojadowy i wiele innych, za ich patenty zgarnął
miliony, jeśli nie więcej!
- Nie
wierzę – mruknął Black. – Smarkerus jest bogaty? Przecież… no, nie wygląda!
-
Nie były mu potrzebne te pieniądze – zaśmiała się McGonagall. – Mieszkał w
Hogwarcie, nie potrzebował domu, dopiero gdy związał się z Hermioną kupił ten
dwór.
-
Severusie, nic mi nie jest! – usłyszeli podniesiony głos Hermiony.
-
Do cholery, Granger, jesteś w ciąży! Masz na siebie uważać! – krzyknął Snape.
-
Wiem, że jestem w ciąży! Jakbyś zapomniał byłam przy poczęciu naszego dziecka!
-
Więc zachowuj się rozsądnie! Wracaj do łóżka!
-
Nie mam zamiaru! – krzyknęła. – Severusie Snape, jeżeli jeszcze raz zaczniesz
się zachowywać nadopiekuńczo, to śpisz na kanapie!
-
Chyba w tej piwnicy uderzyłaś się w głowę – zagrzmiał Snape – jeżeli sądzisz,
że nie będę się o ciebie troszczył!
-
Ale przesadzasz! – zawołała Hermiona.
Więcej
nie usłyszeli i spojrzeli na siebie zaniepokojeni.
-
Może jej coś zrobił? – zapytał zaniepokojony Harry.
-
Ja bym się o to nie martwił – zaśmiał się Albus. – Na pewno teraz są zajęci
godzeniem!
-
Och, oni i te ich kłótnie – powiedziała Minerwa z rumieńcem.
-
O czym wy mówicie? – zapytał zdezorientowany Black.
-
Oni tak zawsze? – zdumiała się pani Weasley.
-
Oczywiście – odparł Dumbledore z uśmiechem. – Kłócą się, a potem nie można ich
od siebie oderwać!
-
Co to… – zaczął Ron.
-
To geniuszu, że nasz profesorek i Herm się całują – powiedział rozbawiony Fred.
-
Lub coś więcej – dodał George, sugestywnie poruszając brwiami.
-
Jesteście obleśni – mruknęła Ginny.
Do
salonu weszli Snape i zarumieniona Hermiona.
-
Och, już przestaliście się kłócić? – zapytał z niewinną miną Dumbledore.
-
Tak – warknął Mistrz Eliksirów i usiadł z Hermioną na kanapie. – Czego chcecie?
-
Severusie! – oburzyła się Hermiona i spojrzał na męża groźnie. – Zachowuj się!
-
Nie mam zamiaru! – odpowiedział z wyzywającym uśmieszkiem.
-
Jeżeli będziesz chociaż starał się być miły – wyszeptała mu do ucha – to ja
będę miła w nocy!
-
Szantażystka – warknął przez zaciśnięte zęby.
-
Uczę się od mistrza – odpowiedziała i pocałowała go czule, po czym spojrzała na
Harry’ego i Ginny.
-
Miło was widzieć – powiedziała z uśmiechem.
-
Nam ciebie też, Miona – odparła Ginny radośnie.
-
Tak, bardzo – mruknął Ron.
-
O co ci chodzi? – warknął Snape.
-
Hermiono, dlaczego się nie odezwałaś przez ten rok? – zapytał rudzielec z
pretensjami, ignorując Mistrza Eliksirów.
-
Ja… – zaczęła Hermiona marszcząc brwi. – A dlaczego miałam się z tobą
kontaktować, Ronald?
-
A dlaczego nie? – warknął.
-
Nie tym tonem – odezwał się groźnym głosem Snape.
-
Nie przejmowałeś się, co się ze mną dzieje, gdy kończyliśmy siódmy rok –
powiedziała Hermiona.
-
A Ginny? – zapytał rudowłosy.
-
To już jest sprawa między nami – odpowiedziała za Hermionę Ginny.
-
Znaczy, że się kontaktowałyście? – domyślił się Ron.
-
Napisałam do niej, żeby się nie martwiła, bo jestem bezpieczna – odpowiedziała
i spojrzała czule na Snape’a. – I szczęśliwa!
-
Opowiesz nam, jak do tego doszło, że jesteście razem? – poprosiła Tonks.
-
No więc… – zaczęła Hermiona i opowiedziała ich historię. – Dwa miesiące temu
okazało się, że jestem w ciąży – zakończyła z uśmiechem wtulając się w męża.
-
Och, jakie to romantyczne – zawołała wzruszona Fleur.
-
Wcale nie – warknął Snape.
-
A właśnie, że tak – powiedziała Hermiona i pocałowała go czule.
-
Wracacie do Anglii? – zapytał Pan Weasley.
-
Raczej nie – odparł Snape. – Hermiona pokochała ten dom, więc zostaniemy tu!
-
Ale miałeś wrócić do nauczania! – wtrącił się Lupin.
-
I wrócę, ale jest coś takiego jak sieć Fiuu – warknął Snape.
-
Severus może przenosić się bez problemu do Hogwartu, chociaż myślimy, żeby w
tygodniu mieszkać w jego komnatach w lochach, a na weekendy wracać do domu –
powiedziała z uśmiechem Hermiona.
-
Wcale nie – zaprzeczył Snape. – Siedzisz tutaj!
-
Chyba marzysz! – prychnęła.
-
Żebyś wiedziała – warknął. – Marzę, że pewnego dnia zgodzisz się na coś bez
kłótni!
-
Zgodziłam się zostać tu rok! – powiedziała, patrząc na niego groźnie. – A ty
obiecałeś, że będę mogła pomagać Pani Pince!
-
Zgodziłem się, gdy nie byłaś w ciąży! – odpowiedział stanowczo. – Teraz to
nieaktualne!
-
Ciąża to nie choroba! – krzyknęła oburzona Hermiona.
-
Nie mam zamiaru dyskutować na ten temat! – warknął Snape.
-
A proszę bardzo! Nie dyskutuj sobie! – powiedziała wstając. – Ale ja czy tak
zrobię po swojemu!
-
Nie i kropka! – krzyknął Mistrz Eliksirów, stając przed nią. – Będziesz
siedzieć na tyłku i odpoczywać!
-
Po czym? – zakpiła. – Po siedzeniu? Leżeniu? Nawet sprzątać w domu mi nie
pozwalasz!
-
Od tego jest Mrużka! – warknął.
-
Ale ja nie umiem siedzieć bezczynnie! – powiedziała i wyszła.
-
Cholera, zabić ją to za mało! – warknął Snape.
-
Słyszałam! – zawołała z korytarza. – Za to śpisz dzisiaj na kanapie!
-
Że co?! – zagrzmiał Snape, wszyscy drgnęli przerażeni, a on nie zważając na
nikogo wyszedł.
-
Jak oni wytrzymali ze sobą tyle czasu? – zapytała zdumiona Tonks.
-
Może powinnaś zadać inne pytanie – odezwał się Fred.
-
Znaczy jakie? – zdziwił się Harry.
-
W jaki sposób oni dopiero od trzech miesięcy spodziewają się dziecka –
odpowiedział George.
-
Jeżeli po każdej kłótni się godzą w taki sposób jak myślę to powinni już mieć
bobasa – powiedział Fred.
-
Ale czekaj, oni teraz się nie godzą, no nie? – zapytał przerażony Ron.
-
Cholera, Smark teraz … – Syriusz ujrzał wściekłe spojrzenie Pani Weasley, więc
odchrząknął i dodał – Teraz opiekuje się żoną, a ja muszę wracać do domu,
cześć!
-
Najlepiej wszyscy chodźmy! – zaproponował Lupin.
-
Tak, Remusie, masz rację – powiedziała Pani Weasley.
-
Severusie oni tam czekają – powiedziała Hermiona, wtulając się w męża z
uśmiechem spełnienia.
- Niech
czekają – mruknął, całując ją w czubek głowy.
-
Było wspaniale – wyszeptała.
-
Jak zwykle – odpowiedział z dumnym uśmieszkiem.
-
Kochanie, więc mogę pomagać Pani Pince? – zapytała przymilnym głosem.
-
Masz nie dźwigać i uważać – powiedział pokonanym głosem.
-
Kocham cię – krzyknęła, całując go namiętnie.
-
Ja ciebie też – mruknął.
-
Eliksir wielosokowy jest to jeden z najbardziej skomplikowanych i
najtrudniejszych eliksirów do wykonania, jakie istnieją na świecie. Dzięki
niemu człowiek na jedną godzinę zamienia się w inną osobę, której odrobina
ciała jest w tym eliksirze. Jest on również jednym z najniebezpieczniejszych
eliksirów, ponieważ działa on tylko na ludzi. Istoty nie w pełni ludzkie nie
mogą korzystać z tego eliksiru. Skutki próby zamiany człowieka w zwierzę mogą
być bardzo niebezpieczne i trudne do przewidzenia. Nawet najbardziej
doświadczeni czarodzieje mają z tym eliksirem drobne kłopoty. Eliksir ten jest
bardzo trudny do uwarzenia ze względu na składniki do niego potrzebne – Snape
usiadł wygodniej w fotelu. – A teraz powiem ci jak przyrządzić eliksir
Słodkiego Snu!
-
Severusie, on ma dopiero miesiąc! – zaśmiała się Hermiona, wchodząc do pokoju
syna i patrząc na męża z Aaronem w ramionach.
-
Jest nad wyraz inteligentny! – powiedział Severus poważnie.
-
Nie wątpię, ale nie sądzisz, że jest za mały na naukę o eliksirach? – zapytała
rozbawiona.
-
Na naukę nigdy nie jest za wcześnie – odparł Snape.
-
Skarbie, nasz syn już objawia twoje cechy charakteru, więc jest więcej niż
pewne, że będzie uwielbiać eliksiry – powiedziała i odebrała od niego syna,
pocałowała Aarona w czoło i położyła w łóżeczku. – Śpij, kochanie, jutro tatuś
poczyta ci…
-
Najnowszy numer Eliksirów dla zaawansowanych! – dokończył dumny Snape.
-
Dobrze, jutro mamusia poczyta ci bajkę, tatuś ma zakaz! – powiedziała Hermiona
i wyciągnęła oburzonego męża z pokoju syna. – Teraz, Panie Snape, proszę zająć
się żoną!
-
Mam ci poczytać? – zapytał z zawadiackim błyskiem w oku.
-
Raczej myślałam o czymś innym – odpowiedziała uwodzicielskim głosem i
pocałowała go namiętnie.
-
Zrobimy po twojemu – mruknął Snape, biorąc żonę na ręce i wchodząc do sypialni.